Nadzwyczajne środki bezpieczeństwa na 40. rocznicę powstania
Docierają informacje o co najmniej jednej demonstracji w Lhasie w 40. rocznicę powstania z 1959 roku. Dziś rano dwaj mnisi wznosili hasła niepodległościowe na Barkhorze. Po kilku minutach aresztowała ich służba bezpieczeństwa. Jak na razie brak bardziej szczegółowych informacji.
Przed marcowymi rocznicami podjęto nadzwyczajne
środki bezpieczeństwa. W ostatnich miesiącach władze dokonały wielu tymczasowych
aresztowań. Inne raporty mówią o wzmocnieniu oddziałów Armii Ludowo-Wyzwoleńczej
przy granicy z Nepalem. Urzędnik ministerstwa spraw wewnętrznych Nepalu
wydał bezprecedensowe oświadczenie, w którym stwierdził, że Chiny przemieszczają
w regiony przygraniczne dodatkowe oddziały,
by zapobiec “wystąpieniom niepodległościowym”.
Tymczasowych aresztowań co najmniej 80 mieszkańców Lhasy i okolic dokonano zapewne po to, by zniechęcić Tybetańczyków do jakichkolwiek wystąpień w 40. rocznicę powstania (10 marca). To najważniejsza data politycznego kalendarza w Tybecie. Większość osób zatrzymywanych od czerwca zeszłego roku więziono w nowym lhaskim areszcie i biurze śledczym od kilku tygodni do sześciu, a nawet siedmiu miesięcy.
Z innych raportów wynika, że w tym tygodniu wzmocniono oddziały AL-W w prefekturze Szigace i na granicy z Nepalem, zwłaszcza w pobliżu miasta Dram (chiń. Zhangmu; nep. Khasa), 700 km na południowy zachód od Lhasy. Jedno ze źródeł podaje, że w pobliżu Dram widziano konwój 180 ciężarówek z żołnierzami. Ministerstwo spraw wewnętrznych Nepalu potwierdziło, że w regionie przygranicznym pojawiły się nowe oddziały, by zapobiec ewentualnym protestom. “Prawdopodobnie Chiny chcą zapobiec wystąpieniom tybetańskiego ruchu niepodległościowego, które mogłyby rozpocząć się po tej stronie granicy – powiedział, jak podała 8 marca agencja Kyodo, Srikant Regmi, sekretarz nepalskiego MSW. – Jesteśmy równie czujni. Nie wolno dopuścić, by na naszej ziemi dochodziło do działań tego rodzaju”.
Tymczasowe aresztowania towarzyszyły wszystkim rocznicom od czasu niepodległościowych demonstracji, które przetoczyły się przez Lhasę w marcu 1989 i zakończyły ogłoszeniem czternastomiesięcznego stanu wojennego. Z docierających do TIN raportów wynika jednak, że w tym roku aresztowań było więcej niż zwykle. Władze najwyraźniej próbowały zapobiec jakimkolwiek wystąpieniom w rocznicę powstania. Wielu zatrzymanych może nie mieć nic wspólnego z działalnością polityczną. Ich aresztowanie stanowić ma ostrzeżenie dla innych. Według jednego ze źródeł, Biuro Bezpieczeństwa Państwa TRA poleciło dokonać kilkudziesięciu manifestacyjnych aresztowań przed 10 marca, by zniechęcić innych do udziału w rocznicowych protestach. Rozkaz miał mówić jasno, że aresztowania nie muszą być związane z działalnością polityczną ani żadnymi wykroczeniami zatrzymanych.
Wydaje się, że mimo kilku manifestacji
siły, kontrolę nad Lhasą osiągnięto przy pomocy środków operacyjnych, nadzoru
i inwigilacji, a nie zwiększonej obecności wojska. Według turysty, który
właśnie wyjechał z Tybetu, w ostatnich dniach na Barkhorze – serce tybetańskiej
części miasta – widziało się niewielu mundurowych policjantów. “Ludzie
się boją. Cała Lhasa przypomina wielkie więzienie – podaje londyńska Free
Tibet Camaign, która dysponuje filmem nakręconym
w Lhasie przed kilkoma dniami. – W nocy ulice patrolują oddziały wojskowe
w pełnym rynsztunku bojowym. Na dachach stoją funkcjonariusze z lornetkami,
bezustannie obserwujący tłum”. Nocne patrole w rynsztunku bojowym są w
Lhasie wydarzeniem niezwykłym. Do tej
pory pojawiały się na ulicach za dnia.
Manifestacja siły
W zeszłym miesiącu 800 żołnierzy dało w Lhasie pokaz sprawności bojowej, demonstrując mieszkańcom możliwości Ludowej Policji Zbrojnej. 25 lutego telewizja tybetańska pokazała Legczoga, przewodniczącego rządu ludowego TRA, prowadzącego inspekcję oddziałów LPZ podczas “próbnej mobilizacji”. Policjanci demonstrowali różne rodzaje broni, w tym karabiny półautomatyczne, pałki, tarcze, karabiny maszynowe, armatki wodne oraz “samochody opancerzone stosowane podczas zamieszek”. Policjanci walczyli wręcz, strzelali ostrą amunicją, szczuli psy na pozorantów, udających aresztowanych. Nigdy wcześniej nie pokazano w telewizji tybetańskiej takich “zabaw” z psami. Wielu byłych więźniów twierdzi, że ataki psów są jedną z więziennych kar. Manifestacja sprawności żołnierzy i procedur stosowanych w razie zamieszek, którą pokazano Tybetańczykom na dwa tygodnie przed rocznicą, była wyraźniejszym niż zwykle ostrzeżeniem, że władze nie będą tolerować żadnych protestów.
Komisarz polityczny LPZ, generał-major Zhang Zhu opowiadał o ważnej roli policji zbrojnej podczas tłumienia zamieszek: “W takich sytuacjach karne, zmobilizowane oddziały to nasze pięści i bagnety. Aby te pięści były twarde, a bagnety ostre, musimy prowadzić skuteczną pracę polityczną oraz surowe, regularne i naukowe ćwiczenia wojskowe”.
Podczas tego samego spotkania Legczog stwierdził, że główną przyczyną niepokojów w regionie są działania Dalajlamy. “Obecnie sytuacja społeczna w Tybecie jest, jako taka, dobra – mówił do audytorium złożonego z lokalnych przywódców partii, rządu i wojska. – Niemniej jednak, za sprawą separatystycznych poczynań kliki Dalaja, nadal istnieją czynniki destabilizujące. Klika Dalaja, wspierana przez wrogie siły zza granicy, powiewa teraz chorągiewką pokojowych rozmów, ale faktycznie przygotowuje nowe polityczne spiski i ofensywną strategię”. “Wrogie siły” odnoszą się zapewne do tegorocznego spotkania Dalajlamy z prezydentem Clintonem. Oskarżenie o knucie “nowych politycznych spisków” oznacza, że władze w Tybecie pozostają nieprzejednane w sprawie ewentualnego dialogu między Dalajlamą i Pekinem. Legczog wezwał również oficerów policji do “niewzruszonego wspierania absolutnej władzy partii nad oddziałami”.
Przed dwoma miesiącami przewodniczący TRA mówił o konieczności utrzymania stabilizacji w okresie rocznic. “Niezależnie od okoliczności, musimy zdusić w zarodku wszelkie przejawy separatyzmu i sabotażu” – mówił 24 stycznia na zebraniu poświęconym sprawom politycznym i prawnym, które następnego dnia relacjonowała telewizja lokalna. – W tym roku przypadają ważniejsze święta i drażliwe daty; strzeżenie równowagi społecznej i politycznej jest bardzo ciężkim zadaniem”. Jednoznacznie dał też do zrozumienia, że władze chińskie inwigilują tybetańską diasporę: “Musimy wiedzieć dokładnie wszystko o separatystycznych działaniach, podejmowanych u nas i za granicą, oraz o ich trendach”.
Tysiące Tybetańczyków zabito i wtrącono do więzień po powstaniu w Lhasie w 1959 roku. Katalizatorem ogromnej manifestacji sprzeciwu wobec chińskich rządów były obawy, że władze mogą próbować uprowadzić Dalajlamę. Trwające przez dwa tygodnie powstanie zakończyło okres zabiegów chińskiego rządu centralnego o pozyskanie tybetańskich elit i stopniowe wprowadzanie reform. Dalajlama i jego orszak zdołali opuścić Lhasę, nim AL-W odzyskała kontrolę nad miastem. Choć Chiny zajęły Tybet dziewięć lat wcześniej, starały się nie prowokować mieszkańców stolicy. Po raz pierwszy czerwoną flagę Republiki Ludowej wciągnięto na maszt nad pałacem Potala 23 marca 1959.
W zeszłym tygodniu rządowa agencja informacyjna Xinhua opublikowała oficjalne oświadczenie z okazji 40. rocznicy powstania: “W Tybecie reformy demokratyczne zaczęto wprowadzać w marcu 1959 roku po stłumieniu zbrojnej rebelii reakcyjnej kliki lokalnych wyższych sfer. Reformy położyły kres klerykalno-arystokratycznej dyktaturze, która, łącząc rządy religijne i świeckie, była od dawna przekleństwem Tybetu, oraz wyzwoliły masy chłopów pańszczyźnianych i niewolników, stanowiących 95 proc. populacji regionu”.
Przed dwoma dniami Xinhua poinformowała
o otwarciu “największej w Chinach ekspozycji poświęconej Tybetowi od czasu
utworzenia Chińskiej Republiki Ludowej” w Pekińskim Centrum Wystawowym.
Upamiętniać ma ona 40. rocznicę wprowadzenia “reform demokratycznych”.
Według Xinhua ekspozycja ilustruje “dokonania w Tybetańskim Regionie Autonomicznym”.
Można też na niej zobaczyć “wiekowe archiwa historyczne oraz dary kolejnych
dzierżawców tytułu Dalajlamy i Panczenlamy
dla rządu centralnego”. Zhao Qizheng, dyrektor Biura Informacyjnego Rady
Państwa, zapowiedział, że wystawa będzie też pokazywana za granicą, “by
świat dowiedział się czegoś więcej o Tybecie oraz docenił jego kulturę,
która stanowi część światowego dziedzictwa kulturalnego”.