TIN News Update
10 listopada 1998

 

 

 

Ngałang Czoephel przeniesiony do Drapczi

 

 

Ngałang Czoephel, tybetański uchodźca i muzykolog, skazany na 18 lat więzienia po powrocie do Tybetu, gdzie kręcił film dokumentalny o tradycyjnej muzyce i tańcach, został przeniesiony do lhaskiego Drapczi – twierdzi były więzień, któremu udało się uciec z Tybetu. Ngałanga przeniesiono do Drapczi na początku lipca, po odrzuceniu jego apelacji. W maju władze chińskie poinformowały delegatów Unii Europejskiej, że Ngałang Czoephel odbywa wyrok w Szigace, gdzie zatrzymano go latem 1995 roku, nie wspomniały jednak o planowanym przeniesieniu.

 

Ngałang Czoephel, którego matka Sonam Deki prowadzi obecnie w Londynie kampanię na rzecz zwolnienia syna, obawiał się przeniesienia do Drapczi – tybetańskiego więzienia nr 1, gdzie przetrzymuje się większość więźniów politycznych z TRA, odbywających długie wyroki. Więźniowie z Njari mogli wiedzieć o protestach, do których doszło w Drapczi 1 i 4 maja. Po tych zajściach pobito na śmierć lub zamęczono co najmniej dziesięcioro więźniów.

Były więzień z Njari powiedział TIN: “Chińczycy ogłosili, że przeniosą go do Lhasy, ale Ngałang mówił, że nie chce tam jechać”. Sprawiał wrażenie zdenerwowanego perspektywą przeniesienia. Choć wszyscy więźniowie w Njari muszą pracować, Ngałang został z tego obowiązku zwolniony. Próbował zabić czas, grając na blaszanych puszkach. Nie wiadomo, czy był zbyt słaby, by pracować, czy też władze chciały go odizolować od reszty więźniów. “Ngałang był wychudzony i słaby, bo nie dają tam wiele do jedzenia. Słyszeliśmy, że skonfiskowali jego kamerę, aparat fotograficzny, notatki i teksty pieśni, które spisywał”.

Ngałang tęskni za matką, która uciekła z nim do Indii, gdy miał dwa lata. Władze chińskie nie chciały udzielić jej wizy i zgody na odwiedzenie syna w Szigace. W tym tygodniu Sonam Deki była w Londynie, gdzie spotykała się z politykami i dziennikarzami, prosząc o pomoc dla syna.

Chiny udzieliły pierwszych informacji o miejscu pobytu Ngałanga Czoephela w maju tego roku – trzy lata po aresztowaniu. Ngałang, były stypendysta Fulbrighta, wrócił do Tybetu w lipcu 1995 roku. Chciał nakręcić film dokumentalny o tybetańskiej sztuce ludowej.

Prefekturalny areszt w Njari, w którym przetrzymywano Ngałanga, nazywa się często “więzieniem w Szigace”. TIN otrzymał ostatnio zdjęcia, na których widać mur Njari, zwieńczony drutem kolczastym. Nie wiadomo, ilu więźniów przetrzymuje się w dwunastu blokach aresztu; byli więźniowie szacują ich liczbę na ponad 150, z innych raportów wynika, że może być ich nawet 300.

Więźniowie polityczni z placówek takich jak Njari czy lhaskie Guca z reguły przenoszeni są do Drapczi po ogłoszeniu wyroku. Nie wiadomo, dlaczego Ngałang nie został tu przewieziony już w 1995 roku; źródła z Tybetu sugerowały, że oczekiwał na rezultat apelacji, którą rozpatrywano w lutym 1997. We wrześniu tego roku władze chińskie poinformowały rząd Wielkiej Brytanii, że apelację odrzucono, nie podając jednak żadnych szczegółów.

Byli więźniowie z Njari i Guca wielokrotnie skarżyli się na warunki panujące w tych aresztach. Były więzień polityczny był brutalnie pobity w trakcie czterodniowego przesłuchania, któremu poddano go w Njari za to, że nie chciał powiedzieć, iż wszystko co dobre jest skutkiem działań partii i rządu. W tym czasie nie pozwalano mu spać ani pić. Był tak spragniony, że w końcu napił się wody z rynsztoka i ciężko rozchorował. Inny więzień, który znalazł się w Njari w 1995 roku po próbie ucieczki z Tybetu, powiedział: “Powodem do bicia mogło być niemal wszystko – rozmowa między więźniami, odmawianie modlitw... Dodatkowo karano nas dwudniowym zakazem wychodzenia z celi”.


[powrót]