Aresztowanie mnichów za list o prawach człowieka
Aresztowano dwóch mnichów z klasztoru
Drepung. Władze zarzucają im napisanie listu do Mary Robinson, Wysokiego
Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka, która odwiedziła Tybet we wrześniu zeszłego
roku. Według mnicha, któremu udało się uciec do Indii, Ngałang Kjonmed,
stróż ze świątyni Sanga Potrang, został aresztowany w kilka dni po wyjeździe
Robinson z Tybetu. To samo źródło podaje, że władze zatrzymały również
podejrzewanego o współudział dwudziestodziewięcioletniego
Samdrula z Phenpo. Nie wiadomo, gdzie przetrzymywani są obaj duchowni.
Rzecznik Wysokiego Komisarza poinformował w tym tygodniu, że Robinson nie otrzymała takiego listu podczas wizyty w Tybecie i że zwróci się do władz chińskich z prośbą o informację o aresztowanych mnichach.
Trzydziestoparoletni Ngałang Kjonmed pochodzi z Toelung Deczen; był stróżem w małej świątyni bóstw opiekuńczych, należącej do oddalonego o 6 km od Lhasy kompleksu Drepung. Nasze źródło podaje, że po aresztowaniu skonfiskowano z jego celi zdjęcie Dalajlamy. Ngałang miał zostać brutalnie pobity i przewieziony do lhaskiego aresztu Guca. Obecnie może być już w więzieniu.
Władze podejrzewają obu mnichów o napisanie listu, w którym mieli dać wyraz zaniepokojeniu losem Genduna Czokji Nimy, dziewięcioletniego chłopca, uznanego przez Dalajlamę za nowe wcielenie Panczenlamy. Pisali również o protestach w więzieniu Drapczi z 1 i 4 maja zeszłego roku, które skończyły się śmiercią co najmniej dziesięciorga więźniów. Podczas dziesięciodniowej wizyty w Chinach Mary Robinson również pytała o Genduna, osadzonego najprawdopodobniej w areszcie domowym w Pekinie. Prezydent Jiang Zemin powiedział jej, że chłopiec i jego rodzice są chronieni przez władze, nie podał miejsca ich pobytu i wyjaśnił, że Chiny wybrały własnego Panczenlamę.
Inny tybetański uchodźca twierdzi, że przekazanie listu Robinson mogło być niemożliwe z uwagi na nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, jakie podjęto podczas jej dwudniowej wizyty w Lhasie. TIN otrzymywał raporty, z których wynikało, że na ulice wysłano nawet funkcjonariuszy przebranych za mnichów. Pani Wysoki Komisarz opisała wizytę w Tybecie jako “podlegającą bardzo wielu restrykcjom i bardzo trudną – jak zresztą wiele innych rzeczy w tym kraju”.
Założony w XV wieku klasztor Drepung znany jest z protestów przeciwko polityce władz. 27 września 1987 roku dwudziestu jeden mnichów z Drepungu stanęło na czele pokojowej demonstracji, która rozpoczęła falę niepodległościowych manifestacji, stłumionych dopiero po wprowadzeniu stanu wojennego w marcu 1989 roku. Dwa lata później dziesięciu mnichów Drepungu otrzymało wysokie wyroki (do dziewiętnastu lat więzienia) za drukowanie ulotek o demokracji i prawach człowieka – w tym tybetańskiego przekładu Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.
Dwa lata temu mnisi zamknęli bramy Drepungu
na znak protestu przeciwko kampanii “edukacji patriotycznej”, którą prowadzono
w klasztorze od sierpnia 1996 roku. Z artykułu opublikowanego 7 września
1996 w Dzienniku Tybetańskim wynika,
że władze chińskie traktowały klasztory Drepung, Sera i Ganden jak poligon,
na którym wypracowywano techniki i strategie, mające posłużyć do “reorganizacji”
wszystkich tybetańskich świątyń. W tym samym roku wydalono z Drepungu 150
mnichów, którzy nie ukończyli 18 roku życia, a co najmniej 13 innych aresztowano
za sprzeciwianie się kampanii.
[powrót]