Tibet Information Network

19-04-2005

wersja do druku

Share

Pisanie we współczesnym Tybecie

Język tybetański traci znaczenie w wielu dziedzinach życia społecznego za sprawą monopolu mandaryńskiego – lingua franca ChRL – w administracji i gospodarce Tybetu. Jednocześnie w wielu regionach system oświaty nie naucza się tybetańskiego na odpowiednim poziomie. Tybetańczycy muszą znać mandaryński, żeby móc konkurować o pracę z chińskimi imigrantami w rozwijających się miastach, co pogłębia marginalizację ich języka. W głównym nurcie kultury i sztuki pojawiły się – tak w formie, jak i treści – trendy sinizacyjne, niemniej, jak wynika z poniższej relacji, budzą one sprzeciw i wciąż, mimo wielu przeszkód, rozwija się prężna, rodzima scena literacka. Zachęca to młodych Tybetańczyków do poznawania ojczystego języka i rozwijania współczesnej literatury tybetańskiej.

Przedstawiamy fragmenty wywiadu TIN z Zungczung Kji, młodą pisarką z prowincji Qinghai, czyli tybetańskiego Amdo. Zungczung Kji pochodzi z rodziny koczowniczej; tybetańskiego uczył ją w domu krewny. Choć nie uczęszczała do szkoły podstawowej, przyjęto ją do gimnazjum. Po trzech latach wróciła do domu, ale kontynuowała naukę języka na kursie korespondencyjnym Zakładu Literatury Tybetańskiej Wydziału Narodowości Wyższej Szkoły Pedagogicznej prowincji Qinghai w Xiningu (tyb. Siling).

W Tybecie wydaje się wiele tybetańskojęzycznych periodyków, które publikują wiersze, opowiadania i eseje pisane przez Tybetańczyków. W połączeniu z lokalnymi, nierejestrowanymi pismami tworzą one prężną scenę literacką. Młoda pisarka opowiada o pobudkach tybetańskich twórców, możliwościach publikowania ich prac i problemach takich jak konieczność stosowania autocenzury.

ZK: „W szkole nauczyciele pokazali mi jak pisać wiersze i artykuły. Od tego czasu robiłam to, nie wysyłając niczego do gazet ani magazynów. Od 1993 roku po prostu uczyłam się i prowadziłam dziennik. W 1997 roku zadebiutowałam w Śnieżnym Kwiecie (tyb. Ganggjan Metog; popularny miesięcznik poetycko-literacki) dwoma wierszami: „Życie” (tyb. mice) i „Świat fizyczny” (tyb. dzigten). „Życie” opowiadało o moich doświadczeniach, szczęściu i smutku. To był krótki wiersz, drugi składał się z dwóch strof. Publikacja dodała mi skrzydeł, zaczęłam to lubić. Polubiłam też gazety i czasopisma, rozwijałam się. Pokochałam przy tym moją [tożsamość] narodową, zaczęłam być jej oddana i pisać o tym. Moje artykuły ukazywały się w większości czasopism tybetańskich: Mżawce, Śnieżnym kwiecie, Tybetańskiej Literaturze i Sztuce oraz Literaturze i Sztuce Lhoki”.

W druku i pieśniach tybetański pozostaje ważną, alternatywną siłą, narzędziem, pozwalającym młodym ludziom budować własną tożsamość równolegle do dominującej kultury chińskiej. Choć otwarta krytyka systemu, manifestowanie oddania dla Dalajlamy czy wołanie o większą wolność są niemożliwe i cenzurowane przez samych twórców, opisy środowiska naturalnego Tybetu czy sławienie ikon jego kultury, a nawet sam fakt pisania po tybetańsku postrzega się jako dowód wierności tożsamości narodowej.

ZK: „Najważniejsze było to, że pisałam w naszym języku. Symbole i wątki składają się na estetykę narodową. Wystarczy, że uda ci się napisać wiersz, który przemówi do twoich rodaków. Dla pisarza najważniejsza jest miłość do własnego narodu, znajomość jego obyczajów, nawyków i historii. Ta miłość i lojalność przenika wiersze. Jeśli piszesz wiersz po tybetańsku, to znaczy, że jesteś Tybetańczykiem. Chcesz pomóc swojemu narodowi, a skoro piszesz po tybetańsku, mogą to przeczytać Tybetańczycy”.

Choć twórcy emigracyjni mają większy dostęp i możliwości interakcji ze światem, w ciągu ostatnich 20 lat literatura tybetańska rozwijała się w stosunkowej izolacji. Atmosfera restrykcji i represji, jak wynika z następnej wypowiedzi, bywa również inspiracją do kreatywności.

ZK: „Nie mogę mówić za innych, ale w moim przypadku granice tego, co wolno nam pisać, były inspiracją do pracy. Udawało mi się przekazywać, a właściwie przemycać treści polityczne. Takich rzeczy nie pisze się otwarcie. Z reguły piszę o tym, co wiem i czuję. To, o czym pisać nie wolno, trzeba jakoś ukryć. Na przykład »kukułka« lub »starszy brat« (tyb. a dzo; a co) oznacza Dalajlamę; to słowa, które mają drugie znaczenie. Mój wiersz »Spotkanie we śnie« można czytać w sposób polityczny. Wysłałam go do Dangczar (Mżawki), ale go nie opublikowali. Teraz wydają utwory o środowisku naturalnym. I, jak sądzę, o zacofaniu i potrzebie modernizacji Tybetu.

Presja i cierpienie przynoszą z sobą wiele uczuć, które inspirują do pisania wierszy i wzbogacają je. Poezja tworzona w Tybecie i poza jego granicami jest zupełnie inna. Wiersze pisane w Tybecie przesycone są symboliką cierpienia, które wywołuje atmosfera represji, podczas gdy żyjący w wolnych krajach emigranci piszą satyry i wiersze o miłości. Ich utwory są znacznie lżejsze.

Podobnie z nowoczesną poezją, wierszem wolnym, beletrystyką. Prace, które powstają w Tybecie, są bardziej oryginalne; twórczość diaspory przypomina to, co pisało się w Tybecie w latach osiemdziesiątych. Z drugiej strony, za granicą doskonałe są wiersze klasyczne, ponieważ piszą je przede wszystkim mnisi w klasztorach. Współczesna poezja z Tybetu jest znacznie bardziej zaawansowana, gdyż ci, którzy studiują tam literaturę, podchodzą do tego naprawdę poważnie, a ludzie poświęcają literaturze wiele uwagi. Wolne wiersze i powieści powstają w Tybecie od lat osiemdziesiątych; przez ostatnie dwie dekady wiele napisano, dokonując ogromnych postępów. Na początku jedni naśladowali drugich, w tym także twórców chińskich. Dziś wielu pisarzy – Cering Dhondup, Tagbum Gjal itd. – i poetów – Manlha, Dzangbu, Lhagjal Cering – stoi mocno na własnych nogach i nie musi się nikim podpierać.

Po 1980 roku powstało bardzo wiele czasopism. Na początku była tylko Mżawka i Promienie księżyca. Później pojawiło się wiele innych, rządowych i prywatnych. Teraz więcej jest tych drugich. Patrząc na liczbę twórców, którzy publikują w czasopismach i wydają książki, można powiedzieć, że dokonano postępu w stosunku do sytuacji z roku 1980. Poza tym pisaniem interesuje się coraz więcej osób. Moim zdaniem ciągle brakuje jednak literatury najwyższej próby. W ostatnich dwóch latach systematycznie rośnie liczba czasopism. Publikują je klasztory i szkoły. Publikują wioski. Dzieje się tak dlatego, że ludzie czują się odpowiedzialni za wydawanie czasopism i książek własnym sumptem”.

Paradoks sytuacji języka tybetańskiego we współczesnym Tybecie polega na tym, iż mimo presji na studiowanie i posługiwanie się chińskim oraz faktu, że duża część populacji nie może pozwolić sobie na posyłanie dzieci do szkół, język tybetański jest dziś bardzo żywy. Pozostaje głównym narzędziem komunikacji w większości regionów tybetańskich wyjąwszy duże miasta, w których modernizacja i sinizacja są znacznie głębsze. Dzieci – z wyjątkiem tych, które posyła się do szkół w miastach Chin właściwych – kończące szkoły podstawowe i średnie w Tybecie, z reguły posługują się bieglej pisanym tybetańskim niż ich rówieśnicy na wygnaniu. Tybetańskiego uczy się we wszystkich klasach szkoły średniej, a większość uczniów ma rzeczywiście motywację do nauki.

ZK: „Tybetańskiego uczy się w Tybecie dobrze. Są tam doskonali, wykwalifikowani i wyspecjalizowani nauczyciele. Ludzie posługują się więc dobrym tybetańskim. Fundamenty mówionego i pisanego języka są mocne. W Tybecie rośnie zainteresowanie nauką tybetańskiego i nie jest to już tak trudne. Na emigracji problemem jest słabszy fundament i brak wykwalifikowanych nauczycieli. Stąd, jak sądzę, te różnice w jakości współczesnej literatury tybetańskiej”.

Tybetańscy twórcy – po części za sprawą modernizacji i przemian – widzą w literaturze narzędzie propagowania wartości społecznych. Wiersze, publikowane w czasopismach artykuły oraz teksty piosenek mówią często o problemach kobiet, środowisku naturalnym, potrzebie kształcenia dzieci i podstawowych wartościach moralnych. Zungczung Kji poświęciła tym kwestiom wiele napisanych w Tybecie wierszy.

ZK: „Kiedy piszę o środowisku naturalnym, krytykuję nie tylko chińską politykę, ale całą ludzkość. Kiedy piszę o kobietach i sprawach społecznych, nie krytykuję polityki Chin, tylko doradzam i przekazuje informacje moim rodakom. Na przykład »Czerwony kwiatek«, który napisałam i opublikowałam w Tybecie, dotyczył tybetańskich kobiet. W niektórych wierszach kobiecych mówiłam z sarkazmem o pewnych bardzo tradycyjnych obyczajach. Pisałam na przykład o braku wolności i praw kobiet w tradycyjnym społeczeństwie tybetańskim – choćby o tym, że niektóre z nas nie mają nic do powiedzenia w sprawie wyboru własnego męża, ponieważ to inni decydują o tym, do której trafią rodziny.

Współczesna Tybetanka różni się zasadniczo od kobiety z tradycyjnego Tybetu. Dziś wiele kobiet jest pisarkami, piosenkarkami, lekarkami itd. Dziś kobiety stoją na własnych nogach. Będą się rozwijać, jeśli wykorzystają swoje naturalne zdolności. Dawniej niewiele kobiet parało się i interesowało pisarstwem, bo nikt ich do tego nie zachęcał. Teraz coraz więcej młodych kobiet i uczennic interesuje się i czytaniem, i pisaniem.

Mam nadzieję, że pisząc o nich, przyczyniam się do rozwoju myślenia tybetańskich kobiet. Że coraz więcej będzie się kształcić. Że będą bardziej otwarte i wrażliwe na kłopoty innych. Kobiety uważnie czytają wiersze o sobie i swoich problemach. Te powieści i wiersze stają się dla nich inspiracją. Piszę o nich, bo chcę opowiedzieć innym o ich losie, o tym, kim są. Pisanie o kobietach zmienia ich status”.


Home Aktualności Raporty Teksty Archiwum Linki Pomoc Galeria