Kilka słów po wyrokach w sprawie więzień CIA
poniedziałek, 28 lipca 2014 12:48
Wczorajsze wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (Trybunał) w sprawie więzień CIA nie zapadłyby, gdyby strasburscy sędziowie uznali, że polskie śledztwo, prowadzone obecnie przez prokuraturę w Krakowie, przebiega należycie. Wówczas skargę uznano by za przedwczesną, bo nie zostały jeszcze „wyczerpane krajowe środki prawne”. Skarżący musieliby poczekać z ewentualną skargą na wynik naszego postępowania.

Wyroki wydano, gdyż Trybunał nie otrzymał zażądanych przez siebie dokumentów z polskiego postępowania prokuratorskiego w sprawie więzień CIA. Następnie uznał, że z faktu, iż Polska nie podjęła wymaganej ze Strasburgiem współpracy, może wyciągnąć negatywne dla naszego kraju konkluzje, mówiące o naruszeniu szeregu przepisów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Nie było to zaskoczeniem, gdyż analogicznie Trybunał postępował w wielu innych sprawach, w tym „skargach czeczeńskich” kierowanych przeciwko Rosji. Inna sprawa, że czasami strasburscy sędziowie odchodzili od tego rygoru, m.in. rozpoznając „skargę katyńską”.

Podczas rozprawy w grudniu 2013 r. polski rząd był gotów przekazać Trybunałowi pewne dokumenty oraz informacje z polskiego śledztwa, przywiezione do Strasburga przez specjalnego kuriera dyplomatycznego. Ale miało się to stać na warunkach wynikających z polskiego prawa. Sędziwie mogliby się zapoznać z treścią przesyłki, po czym mieliby ją zwrócić polskiej stronie. Trybunał się na to nie zgodził.

Artykuł 38 Konwencji wymaga, by podczas rozpoznawania sprawy państwo podjęło należytą współpracę z Trybunałem. Ten przepis Trybunał słusznie odczytuje, począwszy od wyroku izby w sprawie skargi katyńskiej (Janowiec i inni przeciwko Rosji, wyrok z 16 kwietnia 2013 r.), w połączeniu z art. 27 wiedeńskiej konwencji o prawie traktatów, który mówi, że postanowień prawa krajowego nie można przywoływać jako usprawiedliwienia dla niewykonania przez państwo obowiązku wynikającego z prawa międzynarodowego. Przepis wiedeńskiej konwencji nie jest przy tym traktatowym novum, lecz kodyfikacją niekwestionowanej reguły prawa zwyczajowego.

Polski rząd powołał się na nasze prawo, sugerując Trybunałowi szczególny sposób zapoznania się z przywiezionym do Strasburga poufnym dossier. Skoro jednak Trybunał jest „gospodarzem postępowania”, a reguł krajowego prawa nie można przywoływać jako usprawiedliwienia dla odmowy, nie budzi zdziwienia, że propozycji polskiej strony nie zaakceptowano.

Na poziomie formalnej analizy wszystko jest jasne. Ale istnieje też pewien „praktyczny dyskomfort”. „Katyński wyrok” izby poznaliśmy z publikacji w „Moskowskich Nowostiach” zanim werdykt został ogłoszony w Strasburgu. Wcześniej „wyciekł” wyrok Wielkiej Izby w sprawie Stoll przeciwko Szwajcarii (wyrok z 10 grudnia 2007 r.). Gdy jako pełnomocnik skarżących w katyńskim postępowaniu zwróciłem się do Trybunału w sprawie „przecieku”, uzyskałem odpowiedź szefa kancelarii Trybunału, iż ówczesny prezes Nicolas Bratza przeprowadził wewnętrzne dochodzenie (które jednak nie ujawniło autora przecieku), a w Trybunale stworzono dodatkowe zabezpieczenia, by sytuacja się nie powtórzyła. Szczegółów jednak nie sprecyzowano.

Dla własnego dobra – i dobra prowadzonych spraw – Trybunał powinien wyraźnie wskazać, jakie zabezpieczenia powstały, by zagwarantować bezpieczeństwo poufnych informacji i dokumentów przekazywanych przez państwo w związku z toczącym się w Strasburgu postępowaniem. W przeciwnym razie państwa będą podnosić, a niektóre powtarzać, że nie mogą dać Trybunałowi „wrażliwego dokumentu”, skoro brakuje w nim dostatecznej ochrony. Nie zdziwiłbym się, gdyby przy kolejnej okazji Rosja oznajmiła, że musi odmówić dostarczenia Trybunałowi zażądanego materiału, gdy dowodem wad i braku adekwatnych zabezpieczeń jest „wycieknięcie” do rosyjskiej prasy tak kluczowego dokumentu, jak katyński wyrok izby…

I na koniec, by wątpliwości nie budziło moje stanowisko w sprawie zarzutów związanych z podejrzeniem istnienia w Polsce tajnych więzień CIA – własne brudy trzeba prać i dobrze wyprać u siebie.

Prof. dr hab. Ireneusz C. Kamiński
Ekspert prawny HFPC