| Sprawa Barbary S. - niewiarygodne zeznania świadków |
|
|
|
| czwartek, 22 maja 2008 14:14 | ||||
Sprawa Barbary S. - niewiarygodne zeznania świadków
Niedziela, wrzesień 2000 roku. Do prywatnego domu sędziego Sądu Okręgowego w O. – Barbary S. - przyszli kobieta (B.B.) i mężczyzna (M.S.). Powiedzieli, że następnego dnia sędzia ma w referacie sprawę S.G., który nie może odbywać kary, bo jest w złym stanie i chce popełnić samobójstwo. S.G. został skazany za spowodowanie wypadku samochodowego, w którym zginęły dwie osoby. Jedną z nich był syn byłego ławnika z SO w O. Kobieta – B.B. - skazana na 3 lata pozbawienia wolności za oszustwa, nie przyznała się do ani jednego zarzutu (z jedenastu). Wykonanie kary było kilkakrotnie odraczane ze względu na to, że B.B. współpracowała z prokuraturą. Od lipca 2006 B.B. odbywa karę. W kolejnej sprawie o oszustwa akt oskarżenia przeciwko niej został już skierowany do sądu. Tym razem przyznała się do wszystkich stawianych jej zarzutów i obciążyła kolejne osoby, którym rzekomo wręczała pieniądze otrzymane od osób, którym zobowiązała się „coś załatwić” (renty, pożyczki). Wcześniej B.B. była salową w szpitalu, chociaż podawała się za pielęgniarkę. Mężczyzna – M.S., wcześniej karany za kradzież i składanie fałszywych zeznań, od 1974 roku leczył się psychiatrycznie.
Sąd Apelacyjny w Łodzi – Sąd Dyscyplinarny dwukrotnie wydał uchwałę zezwalającą na pociągniecie sędziego do odpowiedzialności karnej (drugi raz po uchwale Sądu Najwyższego – Sądu Dyscyplinarnego nakazującej ponowne rozpoznanie sprawy). Naszym zdaniem, zarzuty stawiane sędziemu przez oskarżyciela publicznego, ubiegającego się o uchylenie immunitetu, nie były dostatecznie uzasadnione, były wręcz bezpodstawne w świetle materiału zebranego w sprawie przez prokuratora oraz w trakcie posiedzeń w dotychczasowych dwóch postępowaniach przez Sądem Apelacyjnym w Łodzi – Sądem Dyscyplinarnym. Zarząd Fundacji podjął uchwałę o przyłączeniu się do postępowania przed Sądem Najwyższym - Sądem Dyscyplinarnym w charakterze przedstawiciela społecznego i przedstawieniu Sadowi Najwyższemu opinii prawnej na temat sprawy. 17 kwietnia 2007 roku Sąd Najwyższy - Sąd Dyscyplinarny, w wyniku zażalenia od postanowienia Sądu Apelacyjnego rozpoznał sprawę sędziego Barbary S. Sąd Najwyższy dopuścił do udziału w postępowaniu Fundację Helsińską i podkreślił, że to pierwszy przypadek zgłoszenia się przedstawiciela społecznego do takiego postępowania. Sąd Najwyższy – Sąd Dyscyplinarny uchylił uchwałę Sądu Apelacyjnego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. W uzasadnieniu podkreślił, że zezwolenie na wydanie sędziego do ścigania powinno być rozważne i dokonane po wnikliwej ocenie czy istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa. Szczególnie wtedy, gdy materiał dowodowy stanowią pomówienia osób, przeciwko którym toczą się postępowania karne. Łatwo pochopnie wydać decyzję, a to ma nieodwracalne skutki dla sędziego. Złożenie i rozpoznanie takiego wniosku wymaga skrupulatności. Analiza dowodów głównych - pomówienia B.B. i M.S. - nie była wystarczająca. Sąd Najwyższy podzielił również pogląd, że dla oceny wiarygodności pomówień ma znaczenie osobowość osoby pomawiającej. Obydwoje pomawiający byli karani. Sąd, który skazywał B.B., podkreślił że popełniła ona wiele czynów, że naraziła wiele osób na szkodę. Nie przyznała się do winy, nie wyraziła skruchy, nie żałowała swoich czynów, stosowała groźby, żyła bez skrupułów. To obrazuje jej osobowość. Takie okoliczności muszą być uwzględnione przy ocenie materiał dowodowego. Sąd Apelacyjny w Łodzi – Sąd Dyscyplinarny ponownie rozpoznał sprawę sędziego i 11 października 2007 wydał uchwałę odmawiającą zezwolenia na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędziego. Sąd Apelacyjny uznał, że materiał dowodowy nie uzasadnia dostatecznie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez sędziego, a istotne rozbieżności w wyjaśnieniach B.B. oraz cechy jej osobowości nie pozwalają na uznanie dowodu z jej wyjaśnień za wiarygodny. Uchwała nie jest prawomocna. (Maria Ejchart)
|







