| Sprawa Mariusza B. i Wiesława M. - dowód z okazania |
|
|
|
| czwartek, 22 maja 2008 14:06 | ||||
Sprawa Mariusza B. i Wiesława M. - dowód z okazania
Po analizie akt sprawy powzięliśmy wątpliwość co do rzetelności postępowania pierwszoinstancyjnego. Poczynione przez nas ustalenia stały się podstawą do sporządzenia opinii prawnej typu amicus curiae dla Sądu Apelacyjnego. W opinii prawnej w żadnym razie nie odnosiliśmy się do kwestii winy skazanych, skupialiśmy się na uchybieniach proceduralnych, których wystąpienie w trakcie procesu kazało krytycznie spojrzeć na problem rzetelności postępowania. Według nas istniał szereg wątpliwości dotyczących sposobu przeprowadzenia niektórych czynności dowodowych i oceny materiału dowodowego poczynionej przez Sąd Okręgowy dla Warszawy – Pragi. Wskazaliśmy, że jedynymi dowodami winy oskarżonych były niespójne i często sprzeczne ze sobą zeznania pokrzywdzonej oraz okazanie przeprowadzone dnia 4 kwietnia 2002 roku, czyli po blisko 20 miesiącach od zdarzenia. Nasze zastrzeżenia szczególnie dotyczyły sposobu przeprowadzenia okazania. Jednym z warunków skuteczności i uznania pełnej mocy dowodowej tej czynności jest zastrzeżenie, że osoba, którą się przesłuchuje nie może zobaczyć przez okazaniem osoby okazywanej. Z informacji przekazanych nam przez Mariusza B. wynikało, iż pokrzywdzona widziała go przed okazaniem na korytarzu Komendy Policji, gdy ten był prowadzony do pokoju, w którym miało odbyć się okazanie. Ponadto w czasie okazania osoby okazywane musiały trzymać w ręce czapkę policyjną, co zasygnalizowali obrońcy oskarżonych w swoich apelacjach, co naszym zdaniem było sytuacją niecodzienną. Naszym zdaniem okazanie takie należy uznać za nieprawidłowe. Wartym odnotowania jest fakt, iż pomimo rozpoznania przez pokrzywdzoną Mariusza B. i Wiesława M. jako osób uczestniczących w przestępstwie, Sąd nie orzekł wobec nich o konieczności stosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania. Ponadto Mariusz B. i Wiesław M. nadal pracowali w Policji. Kolejna nasza wątpliwość dotyczyła sformułowań zawartych w akcie oskarżenia. Prokurator nie określił w nim bowiem, w sposób dokładny, okoliczności popełnienia przestępstwa, wskazał na przykład, że do popełnienia czynu doszło „w budynku mieszkalnym położonym w nieustalonym miejscu”. Zasygnalizowaliśmy również, że naszym zdaniem uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego nie spełniało wymagań postawionych przez ustawodawcę w art. 424 kpk, a także to, iż Sąd Okręgowy wybiórczo potraktował w nim materiał dowodowy. Uchybienie polegało naszym zdaniem na tym, iż Sąd Okręgowy nie odniósł się do wszystkich dowodów ujawnionych w procesie. Na przykład nie ocenił dowodów przeczących winie oskarżonych takich jak bilingi czy odpowiednie zaświadczenia, a poprzestał na stwierdzeniu, że były one niewiarygodne ze względu na sprzeczność z zeznaniami pokrzywdzonej. Reasumując, według nas, materiał dowodowy zebrany w procesie był niewystarczający do wydania wyroku skazującego. 10 października 2007 roku w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie odbyła się rozprawa apelacyjna, którą obserwował przedstawiciel Fundacji. Sąd zezwolił stronom na zapoznanie się z opinią HFPC sporządzoną, która w wielu miejscach była zbieżna z argumentami zawartymi w apelacjach obrońców. Sąd w wyroku wydanym tego samego dnia, orzekł o konieczności uchylenia zapadłego orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez Sąd Okręgowy dla Warszawy – Pragi. Sąd Apelacyjny uznał między innymi, że Sąd Okręgowy dokonał dowolnej, niepełnej i nierzetelnej oceny dowodów. Sąd Apelacyjny zalecił usunięcie wątpliwości dotyczących okoliczności przedmiotowego zdarzenia oraz rzetelną i pełną ocenę całego przyszłego materiału dowodowego. Będziemy obserwować ponowny proces. (Artur Pietryka)
|







