Strona główna

Od 1 stycznia 2018 r. strona nie jest aktualizowana.

Tematyka wolności słowa została przeniesiona na stronę główną
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dostępną na: www.hfhr.pl

Co się stało z Hanną Lis? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Lukasz Lebski   
Wtorek, 09 Czerwiec 2009 19:20
Ucichła już sprawa wyrzuconej z TVP Hanny Lis, jednak pozostaje pytanie dlaczego środowisko dziennikarskie nie zainteresowało się niesłusznie zwolnioną prezenterką. W sprawie tej można się przecież śmiało dopatrywać naruszenia ze strony telewizji publicznej.

Dziennikarka Vivy Krystyna Pytlakowska postanowiła stworzyć list w obronie dziennikarki jako reakcję na podstawowe naruszenie niezależności dziennikarskiej. Jej inicjatywa nie spotkała się z oczekiwanym odzewem. W dwa tygodnie zebrała niespełna 30 podpisów. Dziennikarze nie chcą ryzykować pracy w obronie Hanny Lis, nie kryją też braku sympatii do tej osoby. Uwydatniły to nawet niektóre dzienniki, które do prezenterki odnosiły się bardzo niechętnie. Wiele osób wskazuje, że dziennikarze nie chcą już angażować się w sprawy małżeństwa Lisów, a opinia publiczna jest tym tematem podmęczona. Nawet osoby wstawiające się za zwolnionym Krzysztofem Skowrońskim nie czują się zobowiązane do pomocy prezenterce. Jak twierdzą inni, interwencja prasowa nie wiele tu może pomóc. Ciekawe jest stwierdzenie Bernarda Kittela, który stwierdził, że Lis przegrała już w momencie przyjścia do TVP. Swoją twarzą firmowała instytucję o wątpliwej reputacji, co nie przysporzyło jej zwolenników. Wojciech Czuchnowski z Gazety Wyborczej wskazuje na niską skuteczność inicjatyw w obronie dziennikarzy. W ostatnich latach napisałem cztery takie listy – mówi. Wszystkie z żadnym lub znikomym skutkiem. Redaktor naczelny Super Expresu nie widzi natomiast w tym zwolnieniu żadnej nieprawidłowości. Spiker nie może na własną rękę decydować, co znajdzie się w serwisie. Decyzję o wyrzuceniu podjęłaby każda redakcja na świecie. W efekcie Hanny Lis nie poparł żaden znany dziennikarz ani redaktor naczelny. Jedynym wyjątkiem może być Jacek Żakowski, który zauważył, że zmuszanie dziennikarzy do wyrażania poglądów niezgodnych z ich sumieniem lub do przekazywania informacji sprzecznych z ich wiedzą o stanie faktycznym jest powszechną praktyką w dzisiejszych mediach. Sprawa Hanny Lis to jaskrawy tego przykład.

Nieco odmienna sytuacja miała miejsce w TVP. Tam dziennikarze już od dłuższego czasu buntowali się przeciwko stronniczości i nierzetelności publikowanych informacji oraz nastawienia władz telewizji. Po wyrzuceniu Lis, 38 dziennikarzy podpisało list, w którym żądali respektowania niezależności dziennikarskiej. Protest jednak szybko się wypalił ze względu na zmianę sposobu wynagradzania dziennikarzy. Mimo tego sytuacja w telewizji publicznej ciągle jest bardzo napięta., co potwierdza to jeden z dziennikarzy Wiadomości. W dodatku coraz silniejsze są naciski na reporterów związane z widocznym ostatnio promowaniem partii Libertas. Wielu dziennikarzy anonimowo przyznaje, że nie ma już ochoty pracować w tamtym zespole.

Sprawa Hanny Lis oraz telewizji publicznej znajdzie swój finał w sądzie. Według adwokata dziennikarki, ma ona duże szanse na zwycięstwo w tej sprawie.



Źródło: Press (7czerwca 2009 roku) Jej się nie należy
 
pomorskie zachodniopomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie lubuskie wielkopolskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie lubelskie