Strona główna

Od 1 stycznia 2018 r. strona nie jest aktualizowana.

Tematyka wolności słowa została przeniesiona na stronę główną
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dostępną na: www.hfhr.pl

Medialna dogadana. Poprawki do kosza PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dominika Bychawska   
Środa, 24 Czerwiec 2009 06:38

W piątek Senat wyrzucił z ustawy medialnej z trudem wypracowany przez PO, SLD i PSL kompromis w sprawie pieniędzy na media publiczne. Ustawa zawisła na włosku. Lewica ogłosiła złamanie porozumienia i zagroziła wycofaniem poparcia dla ustawy. Bez niej w TVP i Polskim Radiu nic by się nie zmieniło. Zostałyby z szefami mianowanymi przez koalicję PiS-LPR-Samoobrona. I bez gwarancji pieniędzy, kiedy wpływy z abonamentu spadają.

Na czym polegał kompromis PO i PSL z lewicą? Zapisano, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji będzie co roku w projekcie budżetu określać, ile potrzebują media publiczne. I nie może to być mniej niż wpływy z abonamentu za 2007 r. (czyli 938 mln zł, bo do 880 mln zł trzeba dodać to, co do tej pory zabierała poczta za ściąganie abonamentu). Ostatecznie o ilości pieniędzy na media publiczne ma więc decydować parlament, ale punktem odniesienia ma być zawsze zapisane w ustawie minimum. To wyrzucone przez Senat.

Wczoraj o senackich poprawkach rozmawiali autorzy kompromisu: wicemarszałek Sejmu Jerzy Szmajdziński (SLD), szef klubu Sojuszu Grzegorz Napieralski oraz szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. - Uzgodniliśmy, że naszą wspólną intencją jest odrzucenie senackich poprawek - powiedział "Gazecie" wicemarszałek Szmajdziński po tym spotkaniu.

Dogadali się, że Sejm przywróci limit. Choć minister finansów Jacek Rostowski także wczoraj podtrzymywał swoje zdanie: "Nie wyobrażam sobie, żeby w warunkach kryzysu przeznaczyć 880 mln zł na media publiczne".

SLD, PO i PSL chcą też odrzucić poprawkę senatorów, która do zadań mediów publicznych zalicza wspieranie wartości chrześcijańskich. W ustawie o RTV jest zapis, który mediom publicznym nakazuje szanować te wartości. To zdaniem uczestników wczorajszego spotkania zupełnie wystarczy.

Gdy komisja kultury odrzuciła senacką poprawkę, Jan Dziedziczak (PiS) zażądał, by ujawnić nazwiska wszystkich posłów, którzy głosowali przeciwko tej poprawce.

Wreszcie do kosza ma trafić kilka senackich poprawek dotyczących reklam w mediach publicznych. Senatorowie uchwalili m.in., że programy nadawane na podstawie licencji (czyli za pieniądze budżetowe) nie będą mogły być przerywane reklamami. Jednocześnie wyrzucili z ustawy o RTV zakaz przerywania reklamami w mediach publicznych np. filmów, programów informacyjnych czy publicystycznych.

Zaniepokoiło to media prywatne. "Telewizja publiczna zmuszona zostanie - wbrew pierwotnym intencjom projektu - do komercjalizacji swojego programu. Będzie to szkodliwe nie tylko dla odbiorców, ale również zaburzy wolny rynek mediów i zagrozi wolności słowa" - ostrzegły wczoraj prywatne spółki medialne (m.in. Agora, Eurozet, Polsat i TVN) zrzeszone w PKPP Lewiatan.

Po południu poprawkami Senatu zajęła się sejmowa komisja kultury. W stu procentach zgodziła się z ustaleniami spotkania Szmajdzińskiego, Napieralskiego i Chlebowskiego.

Posłowie chcą jeszcze w piątek ustawę medialną ostatecznie przegłosować. Potem trafi do prezydenta, który do połowy lipca będzie musiał zdecydować, co z nią zrobi. Z jego dotychczasowych wypowiedzi wynika, że skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego, co grozi, że utknie tam na wiele miesięcy. Może nawet na rok.

Źródło: gazeta.pl, knysz, vad (24 czerwca 2009 r.)

 
pomorskie zachodniopomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie lubuskie wielkopolskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie lubelskie