Strona główna

Od 1 stycznia 2018 r. strona nie jest aktualizowana.

Tematyka wolności słowa została przeniesiona na stronę główną
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dostępną na: www.hfhr.pl

"Gazeta Wyborcza" kontra TVN24 w sprawie śląskiej tragedii PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dominika Bychawska   
Czwartek, 24 Wrzesień 2009 07:46
Spór w polskich mediach o relacje ze śląskiej katastrofy. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" zarzuca mediom bezmyślną pogoń za newsem. Naczelny TVN24 odpiera: dlaczego Wyborcza chce byśmy milczeli?

- Jeszcze nie skończyły płakać kobiety, jeszcze nie wszystkie ciała górników zostały zidentyfikowane, a już zaczął się medialny pościg: dorwać winnego! Jedna z telewizji informacyjnych zaczęła od razu. Na filmie ciemny korytarz oświetlony górniczą lampką. Kamera na wskazanie metanomierza. Głos zza kadru o stężeniu metanu: O, mamy dwa przecinek jeden, a teraz 2,5, o, a teraz 5! Kim jest autor filmu? W której kopalni zrobiono te zdjęcia, w jakim chodniku? Nieważne. Już z tym na pasek: W chodniku, gdzie doszło do wybuchu, były przekroczone stężenia metanu.


Kortko (bez podawania nazw stacji telewizyjnych, rozgłośni radiowych, czy portali informacyjnych) kpi z mediów, które rzuciły się do rozpowszechniania "teorii spiskowych" o przyczynach śląskiej tragedii. Z zapraszanych do studia telewizyjnego "ekspertów, którzy od lat nie byli w kopalni", "dziennikarzy, którzy nie zjechali na dół", z budowania 'newsa' na zdaniu wypowiedzianym przez "kogoś z łapanki pod kopalnią".

Dostało się też dziennikarzom internetowym ("Każda bzdura jest tam newsem. Nieważne co, byle szybko. Najwyżej zaraz się zdementuje") i radiowym. Wniosek: media elektroniczne podadzą każdy nonsens. Ich jedyną troską jest oglądalność (słuchalność, 'klikalność').

- Co z zasadami: każdą informację sprawdzaj trzy razy, nie ufaj na słowo, zajrzyj do dokumentów, nie puszczaj w świat bez potwierdzenia, porządkuj, odczekaj? Nic. Są nowe zasady: widza przykuć do telewizora, do głośnika, do sieci, aż go policzą. Im dłużej siedzi, tym lepiej. (...) Niech żyje telemetria! (...) Z tyłu czai się ciemna postać, która ostrzega: za wszystko trzeba kiedyś zapłacić. Już kręcimy sobie pętle na szyje - pisze Kortko.


Z dziennikarzem "Gazety Wyborczej" zdecydował się polemizować redaktor naczelny TVN24 Adam Pieczyński - Do zmowy milczenia nie przystąpimy - zapowiada. - Nie będziemy czekać z dziennikarskim śledztwem do kolejnej katastrofy. Nie chcemy słuchać tylko urzędniczych zapewnień, że wszystko było w porządku i tylko natura spaliła żywcem kilkunastu ludzi - odpowiada "Gazecie" Pieczyński.


Naczelny TVN24 zapowiada, że jego stacja chce, by opinia publiczna poznała odpowiedzi na szereg pytań postawionych po piątkowej tragedii. I dodaje - Dlaczego doświadczony dziennikarz ze Śląska chce, abyśmy milczeli w tej sprawie, obłudnie posługując się żałobą po górnikach jako argumentem?

- Najlepszym hołdem złożonym poległym górnikom jest zadanie pytań, kiedy mają szanse być wysłuchane. Teraz, nie za pół roku. Niestety - dzięki wyśmiewanej przez Pana telemetrii - widzimy, że zainteresowanie sprawami Śląska i górników jest niskie. A trzeba krzyczeć, zanim dojdzie do następnej tragedii - napisał Adam Pieczyński

Na odpowiedź szef TVN24 czekał zaledwie parę godzin. - Jestem ze Śląska. Tutaj się urodziłem. Oskarżanie mnie o to, że chcę zamykać usta dziennikarzom, by za jakiś czas popatrzeć sobie "na łzy górniczych żon i liczyć ciała tych, którzy zjechali na ostatnią szychtę" to zwykłe świństwo - odpowiada Dariusz Kortko.

Zapewnia, że przez myśl mu nie przeszło, by namawiać do zmowy milczenia w sprawie tej katastrofy. Chwali TVN za szybkość relacji z miejsca i gani za bezrefleksyjne przekazywanie niesprawdzonych hipotez o przyczynach tragedii:

- Stacja, która mieni się pierwszą informacyjną w Polsce, zalała mnie falą wiadomości, z których wiele to były insynuacje, niepotwierdzone pogłoski, zasłyszane plotki. Niemal od razu pokazała film, na którym górnik odczytuje wskazania metanomierza. Wynika z nich, że stężenia metanu były w wielu miejscach przekroczone.

Czy z taką sama siłą stacja informowała, że górnik ten został przesłuchany przez prokuratora i okazało się, że pomiarów dokonał w innej kopalni? Co stacja chciała osiągnąć puszczając ten film bez weryfikacji? Czy pragnęła udokumentować, że w polskich kopalniach igra się życiem górników, czy tylko wywołać wzburzenie, zagrać na emocjach? Jeśli to drugie - to brawa, udało się. - pisze Kortko. TVN-owi życzy powodzenia: - Mam nadzieję, że uda się wam pozlepiać w końcu wszystkie paski informacji w trzymającą się kupy konstrukcję. Szczęść Wam w tym Boże.

Źródło: gazeta.pl (13 września 2009)


 
 
pomorskie zachodniopomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie lubuskie wielkopolskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie lubelskie