Strona główna

Od 1 stycznia 2018 r. strona nie jest aktualizowana.

Tematyka wolności słowa została przeniesiona na stronę główną
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dostępną na: www.hfhr.pl

Zniknięcie dziennikarza - śledztwo trwa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dominika Bychawska   
Środa, 28 Październik 2009 13:24
Szukała go policja, prokuratura, UOP, dziennikarze, prywatni detektywi, różdżkarze. Nikomu nie udało się ustalić co stało się z Jarosławem Ziętarą, poznańskim dziennikarzem śledczym, który zniknął w 1992 roku. Najprawdopodobniej mężczyzna został zamordowany. Po 17 latach Komenda Główna Policji przygotowała raport za sprawą którego śledztwo może ruszyć na nowo.
Powstanie tego raportu to w znacznej mierze efekt starań znajomych i rodziny dziennikarza. Przez lata wytykali oni organom ścigania błędy, które ich zdaniem popełniono w czasie tego śledztwa. W końcu sprawą zajęło się Biuro Wywiadu Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Funkcjonariusze przez rok czytali zarówno akta prokuratorskie jak i operacyjne. - Materiały były analizowane po to żeby ustalić, jakie czynności zostały wykonane, czy te czynności były zrealizowane prawidłowo i ewentualnie co jeszcze można w tej sprawie zrobić. - tłumaczy Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji. W rezultacie powstał kilkudziesięciostronicowy dokument. Na jego podstawie prokuratura ma podjąć decyzję o tym co zrobić ze sprawą. Na razie treść raportu jest niejawna.
Co do tego, że w czasie śledztwa popełniono wiele błędów, znajomi dziennikarza nie mają wątpliwości. - Przede wszystkim śledztwo wszczęto dopiero po roku od zniknięcia Jarka - mówi kolega zaginionego, obecnie dziennikarz gazety "Polska-Głos Wielkopolski" Krzysztof Kaźmierczak. Jak dodaje, później organy ścigania długo trzymały się wersji, że Jarosław Ziętara postanowił zmienić swoje życie i wyjechał zagranicę. - On zajmował się tematami które mogły zagrozić jego życiu, stykał się ze środowiskiem przestępczym. Dlaczego to zlekceważono? - pyta Kaźmierczak.
Dopiero po latach śledczy zmienili podejście do sprawy. - Dysponujemy zeznaniami świadków oraz innymi dowodami, dzięki którym udało się przyjąć najnowszą konkretną wersję śledczą. Według tej wersji grupa kilku osób dokonała zabójstwa Jarosława Ziętary na zlecenie - mówił w 1999 roku "Gazecie Wyborczej" prowadzący śledztwo prokurator Andrzej Laskowski. Mimo tych zeznań sprawców ani ciała dziennikarza do tej pory nie udało się odnaleźć.
Znajomi Jarosława Ziętary przeprowadzili śledztwo dziennikarskie. Z ich ustaleń wynika, że dziennikarz wszedł w posiadanie jakiś informacji i stał się dla kogoś niewygodny. Wytypowali kilka tematów, którymi zajmował się w ostatnich tygodniach przed zniknięciem.

Najprawdopodobniej to właśnie próba ujawnienia którejś z tych spraw kosztowała dziennikarza życie.

Źródło: gazeta.pl (27 października 2009)

 
 
pomorskie zachodniopomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie lubuskie wielkopolskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie lubelskie