Strona główna

Od 1 stycznia 2018 r. strona nie jest aktualizowana.

Tematyka wolności słowa została przeniesiona na stronę główną
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dostępną na: www.hfhr.pl

List od Marka Wystańskiego nt. konferencji Obserwatorium wolności mediów o interwencjach KRRiT PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dominika Bychawska   
Poniedziałek, 25 Styczeń 2010 12:58
W związku z konfrencją organizowaną przez Obserwatorium wolności mediów w Polsce pt. "KRRiT postrachem nadawców - wadliwe regulacje czy nadgorliwa instytucja", która odbędzie się dnia 26 stycznia 2010 r. w siedzibie Helisińskiej Fundacji Praw Człowieka otrzymaliśmy następujący list:
"Wadliwe uregulowania czy nadgorliwa instytucja?" - będzie się zastanawiać jutro Obserwatorium Wolności Mediów Fundacji Helsińskiej (GW 25.01.2010 r.). Trochę ten dylemat przypomina mi spór o to, czy konflikt między prezydentem a premierem jest w Polsce wynikiem wadliwego uregulowania konstytucyjnego czy też "nadgorliwości" jednego lub obu polityków.
Wydaje mi się, że kwestia "nadgorliwości" instytucji, a w domyśle osób za nią stojących, jest nieistotna. Nie można przecież polegać zawsze na dobrej woli człowieka, a już szczególnie nie można oczekiwać, że poglądy członka KRRiT albo prezydenta czy premiera będą neutralne a tym bardziej zgodne z poglądami każdego radiosłuchacza, czytelnika gazety, telewidza czy w ogóle wyborcy. Jasne jest, że poglądy szefa KRRiT czy prezydenta albo premiera muszą być niezgodne z poglądami wielu obywateli, skoro żadna z tych osób nie uzyskała poparcia od wszystkich.
Wadliwe jest uregulowanie prawne (i to nie tylko w kwestii treści wypowiedzi na antenie czy wzajemnej zależności prezydenta i premiera). To znaczy, względnie wadliwe. Na przykład ustawa o radiofonii i telewizji, wymagająca "poszanowania przekonań religijnych odbiorców, a zwłaszcza chrześcijańskiego systemu wartości", a tym samym w praktyce stawiająca niżej poszanowanie przekonań areligijnych odbiorców i "szanująca" wartości chrześcijańskie wyżej niż jakiekolwiek inne jest wadliwa w świetle zasady neutralności światopoglądowej państwa. Ale przecież ustawa ta nie została napisana, ani nie obowiązuje w państwie neutralnym światopoglądowo. Wobec tego trudno mówić o "nadgorliwości instytucji", która egzekwuje to prawo. Samo prawo jest złe. Nie ma znaczenia, że KRRiT egzekwuje właśnie taki zapis ustawy, a przymyka oko na pogwałcenie innych zapisów. To tylko świadczy o niestosowaniu się Rady do obowiązującego prawa w całej jego rozciągłości.
Wynika to ze szczególnej sytuacji kulturowej i społecznej w kraju. Dowodem jest choćby słabość protestów medialnych (w tym "GW") wobec skandalicznego wyroku sądowego, podtrzymującego decyzję KRRiT w sprawie "parodiowania przez Kazimierę Szczukę wypowiedzi jednej z autorek audycji w Radiu Maryja". Parodia jest jedną z najczęściej używanych metod popularnej kultury i jej "kryminalizacji" nie da się obronić w żaden sposób. Nie miało tu przecież miejsce przeinaczenie faktów lub podanie fałszywych danych. Ani ujawnienie sprzeczne z ustawą o ochronie danych osobowych (skądinąd też absurdalną). Sparodiowano ton głosu i charakterystyczną wypowiedź osoby, która sama wypowiada się publicznie. Sąd orzekł, że to nielegalne! I co? I nic. Właściwie cisza, choć przecież wyrok sądowy nijak się ma do zasady wolności słowa, obowiązującej w demokracji. Tutaj parodią oburzona została grupa radiosłuchaczy, którzy darzą atencją osobę sparodiowaną. Tak dzieje się zawsze w przypadku parodii. Chyba że parodysta naśladuje śpiew ptaków lub odgłos startującego samolotu. Oczywiście, jak sugeruje tytuł artykułu, zawsze jeszcze można nie nadawać na żywo, i wycinać niewygodne kawałki z nagranego wywiadu. Czy o taką wolność słowa nam chodzi?
Z poważaniem,
Marek Wystański, Gdańsk
LAST_UPDATED2
 
pomorskie zachodniopomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie lubuskie wielkopolskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie lubelskie