Strona główna

Od 1 stycznia 2018 r. strona nie jest aktualizowana.

Tematyka wolności słowa została przeniesiona na stronę główną
Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, dostępną na: www.hfhr.pl

ETPCz


Opinia rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie New Media Online GmbH PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dorota Głowacka   
Piątek, 03 Lipiec 2015 13:33

Czy strona internetowa gazety codziennej, która zawiera materiały wideo stanowi usługę audiowizualną w rozumieniu dyrektywy 2010/13/UE? Niebawem problem ten rozstrzygnie Trybunał Sprawiedliwości UE. Na razie rzecznik generalny Trybunału Maciej Szpunar, w wydawnej właśnie opinii w sprawie, udzielił na to pytanie negatywnej odpowiedzi.  

Sprawa dotyczy austriackiej spółki New Media Online GmbH prowadzącej stronę internetową wydawanej przez siebie gazety „Tiroler Tageszeitung”, o nazwie „Tiroler Tageszeitung Online”, na której w zakładce „Wideo” zamieszczonych było około 300 materiałów audiowizualnych. Filmiki powiązane były z zawartością strony, trwały od kilkunastu sekund do kilku minut i pochodziły z różnych źródeł. Były wśród nich materiały własne, jak również takie przysłane przez użytkowników strony, a także pochodzące od lokalnej telewizji. W październiku 2012 r. Kommunikationsbehörde Austria, austriacki organ regulacyjny, stwierdził, że zakładka „Wideo” stanowi usługę audiowizualną, a co za tym idzie objęta jest obowiązkiem zgłoszenia. New Media Online postanowiła wnieść skargę na tę decyzję.

Zgodnie z dyrektywą 2010/13/UE, za audiowizualną usługę medialną należy uważać taką, której podstawowym celem jest dostarczenie ogółowi odbiorców audycji w celach informacyjnych, rozrywkowych lub edukacyjnych. Austriacki Naczelny Sąd Administracyjny nie był pewien, czy „Tiroler Tageszeitung Online” spełnia przesłanki dyrektywy pozwalające na uznanie jej za usługę medialną i z tego powodu postanowił zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości z pytaniami prejudycjalnymi.

Rzecznik generalny w wydanej 1 lipca 2015 r. opinii podkreśla, że podstawowym celem audiowizualnej usługi medialnej jest dostarczanie audycji, którą z kolei rozumieć należy jako element tradycyjnego programu telewizyjnego. Zauważył on również, iż „ustawodawca wyraźnie – choć w sposób anachroniczny z punktu widzenia dzisiejszego stopnia rozwoju technologii internetowej – wskazał w motywach dyrektywy, że nie zamierzał objąć zakresem jej stosowania internetowych portali informacyjnych”.

Według Macieja Szpunara, „Tiroler Tageszeitung Online” nie spełnia kryteriów, pozwalających na uznanie go za audiowizualną usługę medialną z trzech powodów.  Po pierwsze „pojawienie się multimedialnych portali internetowych, zawierających obok treści pisanych i fotografii, materiały audio i audiowizualne, nie jest bowiem skutkiem technologicznego rozwoju telewizji, lecz całkiem nowym zjawiskiem, związanym przede wszystkim ze wzrostem przepustowości sieci telekomunikacyjnych”. Po drugie, „Tiroler Tageszeitung Online” odznacza się multimedialnym charakterem (oznacza to, że łączy różne formy przekazu, takie jak słowa, obraz i dźwięk), co uniemożliwia analizowanie zamieszczonych na nim treści audiowizualnych w oderwaniu od reszty portalu, nawet jeżeli znajdują się one w osobnej zakładce. Po trzecie w końcu, uznać należy że portal multimedialny, strona internetowa spółki New Media Online GmbH jest w istocie „elektroniczną wersją gazety”.

Pełen tekst opinii rzecznika generalnego jest tutaj.
 

LAST_UPDATED2
 
Wielka Izba ETPC: brak naruszenia swobody wypowiedzi w sprawie Delfi p. Estonii PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dorota Głowacka   
Środa, 17 Czerwiec 2015 10:01

Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wydała wczoraj wyrok w sprawie Delfi p. Estonii dotyczący odpowiedzialności administratora portalu informacyjnego za bezprawne komentarze internautów zamieszczane pod artykułami redakcyjnymi (skarga nr 64569/09). Wielka Izba utrzymała w mocy wcześniejszy wyrok Izby Trybunału, uznając, że obciążenie portalu odpowiedzialnością za wpisy osób trzecich nie naruszało swobody wypowiedzi (art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka).

LAST_UPDATED2
Więcej…
 
Skarga do ETPC w sprawie prowokacji dziennikarskiej PDF Drukuj Email
Wpisany przez Adam Ploszka   
Czwartek, 05 Marzec 2015 07:54
W ostatnim tygodniu prawnicy Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce złożyli do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka skargę dziennikarza Endyego Gęsiny-Torresa, podnosząc w niej naruszenie art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (wolności słowa). W 2013 roku Endy Gęsina-Torres, dokonując prowokacji dziennikarskiej, spędził trzy tygodnie w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Białymstoku, by udokumentować fatalną, jego zdaniem, sytuację umieszczanych tam uchodźców.

Dziennikarz TVP został skazany przez Sąd Okręgowy w Białymstoku na karę grzywny w wysokości 2 tysięcy złotych za fałszowanie dokumentów (które podpisał w celu dostania się do ośrodka nie swoim nazwiskiem) i składanie fałszywych zeznań przed sądem, które zadecydowały o umieszczeniu go w ośrodku. Sąd Okręgowy uznał, że materiał przygotowany przez Gęsinę-Torresa nie różnił się od wcześniejszych publikacji prasowych na temat złej sytuacji w ośrodkach dla cudzoziemców. Materiał przygotowany przez dziennikarza nie wniósł nic nowego do debaty publicznej ani nie zmienił sytuacji w samych ośrodkach.

W skardze do Europejskiego Trybunału podniesiono m.in. iż sądy krajowe w sposób nie wystarczający dostrzegły interes publiczny jaki przyświecał dziennikarzowi. Nie uwzględniły również faktu, że dziennikarz działał zgodnie z zasadami deontologii zawodowej dotyczącymi prowokacji dziennikarskiej, zawartymi chociażby w kodeksie etycznym TVP. Ponadto, wyrok Sądu Okręgowego w Białymstoku nie uwzględnia specyfiki telewizji oraz zasięgu materiału, który był dużo szerszy niż specjalistyczne raporty powstałe przed prowokacją E. Gęsiny-Torresa.

Sprawa może być okazją dla strasburskiego Trybunału, żeby wypowiedzieć się co do sposobu zbierania materiałów przez dziennikarza. W dotychczasowe orzecznictwo odnosi się on wyłącznie do rzetelności samego materiału, nie oceniając procesu zbierania informacji przez dziennikarzy.

W sprawę Helsińska Fundacja Praw Człowieka angażowała się od samego początku, uczestnicząc w postępowaniu sądowym w charakterze organizacji społecznej.

LAST_UPDATED2
 
Prowokacja dziennikarska przed Trybunalem PDF Drukuj Email
Wpisany przez Dorota Głowacka   
Piątek, 27 Luty 2015 15:06

Sprawa Haldimann i inni przeciwko Szwajcarii (skarga nr 21830/09) dotyczy skazania czterech dziennikarzy w związku z prowokacją, jakiej się dopuścili. Ulrich Mathias Haldimann, Hansjörg Utz, Monika Annemarie Balmer oraz Fiona Ruth Strebel pracują w szwajcarskiej telewizji niemieckojęzycznej. W lutym 2003 r. Balmer, wydawca cotygodniowego programu "Kassensturz" dotyczącego ochrony praw konsumentów, zadecydowała o konieczności pokazania nieuczciwych praktyk agentów ubezpieczeniowych. Redaktor naczelny programu oraz władze telewizji zgodzili się na przeprowadzenie prowokacji dziennikarskiej. Doszło do niej 26 lutego 2003 r. Jedna z dziennikarek, udając klienta, spotkała się tego dnia z agentem w pokoju, w który zainstalowano dwie ukryte kamery.

Pozostali dziennikarze przysłuchiwali się rozmowie siedząc w pomieszczeniu obok. W pewnym momencie Balmer weszła do pokoju i poinformowała brokera o tym, iż spotkanie zostało zarejestrowane. Ten odmówił udzielenia dalszych wyjaśnień do kamery. 25 marca 2003 r. nagranie, w którym agent miał zasłoniętą twarz i zmieniony głos, wyemitowano w "Kassensturz". W 2007 r. czterej dziennikarze zostali ukarani grzywną za użycie ukrytej kamery. Szwajcarski Sąd Federalny utrzymał tę karę. Uznał, że w interes publiczny w postaci przestrogi dla konsumentów przeważał nad interesem indywidualnym, jednak dziennikarze powinni sięgnąć po mniej dolegliwy dla agenta i jego życia prywatnego środek zdobywania informacji. Skarżący zwrócili się do ETPC, wskazując na naruszenie swobody wypowiedzi, tj. art. 10 konwencji.

W wyroku z 24 lutego 2015 r. trybunał w pierwszej kolejności przypatrzył się, czy dziennikarze działali w uzasadnionym interesie. Omówienie nadużyć ze strony agentów ubezpieczeniowych stanowi ważny temat, który powinien być nagłośniony w debacie publicznej. Reportaż wyemitowany przez skarżących nie skupiał się na osobie agenta, który został nagrany z ukrycia, lecz miał na celu zobrazowanie pewnej nagannej praktyki. Bez wątpienia osoba agenta ubezpieczeniowego została w materiale przedstawiona w sposób pejoratywny. Niemniej jednak dziennikarze zadbali o to, aby zakryć jego twarz, zmienić głos, jak również umówili się z nim w miejscu, które uniemożliwiało jego identyfikację. Interes publiczny przeważył nad interesem prywatnym brokera, naruszonym w minimalnym stopniu. Sędziowie strasburscy przypatrzyli się również prawu szwajcarskiemu, które ni zakazuje korzystania przez dziennikarzy z ukrytej kamery i umożliwia jej użycie w pewnych okolicznościach. Po przeanalizowaniu kodeksu etyki dziennikarskiej i wytycznych Szwajcarskiej Rady Prasowej uznali, że skarżący działali zgodnie z deontologią zawodową. Podkreślili też, że dziennikarze ponieśli konsekwencje na gruncie prawa karnego, które z natury rzeczy, niezależnie od wysokości kary, są bardzo dolegliwe. Mogą one wywoływać mrożący skutek na dziennikarzach i powstrzymywać ich od poruszania ważkich tematów.

ETPC doszedł ostatecznie do konkluzji, że wolność słowa dziennikarzy została naruszona. Sprawa niewątpliwie będzie mieć wpływ na prowokację dziennikarską w Polsce. Nie została ona uregulowana w prawie, a sądy rzadko oceniając jej zakres odwołują się do zasad wynikających z kodeksów etycznych. Po wyroku w sprawie Haldimann sądy krajowe będą musiały w większym zakresie badać zasady deontologii zawodowej oraz kwestie interesu publicznego, w jakim działał dziennikarz przy wykorzystaniu ukrytej kamery lub sprzętu do nagrywania głosu.

Dominika Bychawska -Siniarska, dyrektorka merytoryczna Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce HFPC

Felieton ukazał 27 luetgo 2015 r. w Dzienniku Gazecie Prawnej (dodatek "Prawnik").   

 

 
Komunikacja ETPC: Buda p. Polsce PDF Drukuj Email
Wpisany przez Adam Ploszka   
Czwartek, 12 Luty 2015 14:52
Europejski Trybunał Praw Człowieka zakomunikował polskiemu rządowi sprawę ze skargi Andrzeja Budy, dotyczącą obraźliwych komentarzy na forum serwisu nasza-klasa.pl. Głównym przedmiotem sporu jest stwierdzenie polskich sądów wyższej instancji, że osobę aktywnie uczestniczącą w dyskusjach internetowych można uznać za „osobę uczestniczącą w życiu publicznym” - a co za tym idzie ograniczyć ochronę jej dóbr osobistych.

Stan faktyczny

Skarżący – doktorant na Uniwersytecie Wrocławskim – często udzielał się w dyskusjach na rozmaitych forach internetowych. Jak podkreślono w postępowaniu sądowym - podczas tych dyskusji, a także na prowadzonym przez siebie blogu, prezentował radykalnie prokatolickie stanowisko, poruszając takie tematy jak aborcja, holocaust i antysemityzm. Sąd podkreślił, że choć jego komentarze nie zawierały obraźliwych słów, były sformułowane na tyle ostro, iż mogły prowokować innych użytkowników do silnych negatywnych reakcji.

W marcu 2009 roku, podczas dyskusji na forum Uniwersytetu Wrocławskiego (w ramach portalu nasza-klasa.pl), pod adresem skarżącego pojawiły się komentarze zawierające słowa powszechnie uważane za wulgarne i obraźliwe, a także takie, które można było odebrać jako groźbę. Jeden z komentarzy został następnie zacytowany przez moderatora forum, który „Przyłączył się do życzeń” - przez co wyraził poparcie dla opinii przedmówców. Komentarze te były następnie cytowane przez wielu innych użytkowników forum.

Moderatorzy nie są pracownikami właściciela portalu, ale to on ich wyznacza. Zgodnie z regulaminem forum powinni usuwać treści naruszające dobra osobiste innych. Regulamin nie zobowiązuje jednak administracji strony do stałego monitorowania jej treści, a jedynie do reagowania na skargi ze strony użytkowników. Składając skargę, należało dołączyć do maila link do tematu zawierającego komentarze łamiące regulamin, oraz określić datę i godzinę jego publikacji.

Skarżący zgłosił administratorowi komentarz autorstwa moderatora forum który uznał za obrażę i groźbę. Domagał się odebrania mu uprawnień moderatora, gdyż zamiast usuwać obraźliwe komentarze, sam je popiera i rozpowszechnia. Sprawa przeciągała się, gdyż administrator domagał się dwukrotnego potwierdzenia daty i godziny publikacji oraz przesłania linku pod którym znajdował się komentarz. W tym czasie moderator zdążył już wykasować swój wpis w którym „Przyłączał się do życzeń” przez co administrator stwierdził, że pod wskazanym linkiem nie ma komentarzy zawierających treści naruszające dobra osobiste. Nawet załączony zrzut ekranu nie był w stanie go przekonać. Wobec tego skarżący wniósł sprawę do sądu.

Postępowanie przed polskimi sądami

Sąd pierwszej instancji uznał treść komentarzy za bezsprzecznie wulgarną i obraźliwą, podkreślając, iż taki język jest niedopuszczalny na forum Uniwersytetu Wrocławskiego, przeznaczonego dla studentów, doktorantów i wykładowców, a zatem ludzi o pewnym poziomie wykształcenia i kultury. Mimo wykasowania wpisu przez moderatora, jego treść była widoczna w cytujących go komentarzach innych użytkowników, aż stycznia 2010, kiedy to usunięto je na polecenie prokuratury. W wyroku uznano, iż chociaż właściciel portalu nie miał obowiązku stałego monitorowania treści forum, jego odpowiedzialność nie może być wyłączona. Zdaniem sądu, na mocy ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną administrator zobowiązany był zablokować dostęp do treści mogących naruszać dobra osobiste, od momentu, gdy dowiedział się o nich od skarżącego. Ponadto, choć moderatorzy nie są pracownikami właściciela, to on ich i mianuje, dlatego ponosi odpowiedzialność za ich działania i zaniechania. Dlatego właśnie sąd nakazał właścicielowi portalu zamieścić na swojej stronie przeprosiny, oraz zapłacić 2000 zł odszkodowania na rzecz skarżącego (ten domagał się 8000 zł).

W wyniku apelacji, sąd drugiej instancji całkowicie zmienił wyrok. Podtrzymując co prawdastanowisko sądu rejonowego, że co do zasady administrator forum ponosi odpowiedzialność za publikowane na nim treści, sąd apelacyjny uznał jednocześnie, że nie doszło do naruszenia dóbr osobistych.

Zdaniem składu orzekającego zamiarem autorów zaskarżonych komentarzy nie było obrażenie skarżącego, lecz wyrażenie swojego sprzeciwu wobec jego poglądów. Sąd przyznał, iż sprzeciw ów został wyrażony w formie wulgarnej, jednakże w jego mniemaniu taki język jest akceptowalny w dyskursie internetowym. Osoba przystępująca do dyskusji w sieci musi pogodzić się z tym, jakiego słownictwa używa większość internautów. Ponadto, zdaniem sądu, wypowiedzi skarżącego były na tyle kontrowersyjne i prowokujące, że uzasadniały tak silną reakcję. Sąd apelacyjny stwierdził także, iż skarżący ze względu na prowadzenie bloga i częste udzielanie się w dyskusjach na różnych internetowych forach, stał się „osobą biorącą udział w życiu publicznym” a zatem, zgodnie z art. 10 Konwencji, jego dobra osobiste podlegają słabszej ochronie niż osoby prywatnej. Z tego względu oddalił powództwo skarżącego i nakazał mu zwrot kosztów sądowych.

Ponieważ Sąd Najwyższy odrzucił skargę kasacyjną, skarżący wniósł sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W skardze zarzucił polskim sądom naruszenie art. 10 Konwencji poprzez uznanie osoby biorącej udział w internetowych dyskusjach za osobę publiczną. Podkreślił przy tym, że nie pełni żadnej publicznej funkcji, a internetu używa jedynie jako narzędzia do komunikacji z innymi ludźmi i wyrażania swoich prywatnych opinii.

W komunikacie o podjęciu sprawy, ETPC zapytał strony, czy skarga dotyczy prawa do poszanowania życia prywatnego.
 
<< Początek < Poprzedni 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 Dalej > Ostatnie >>

JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL
pomorskie zachodniopomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie lubuskie wielkopolskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie lubelskie