Strona główna Z wokandy Z kraju Dziennikarska rzetelność uwalnia od zarzutów
Dziennikarska rzetelność uwalnia od zarzutów PDF Drukuj Email
Wtorek, 16 Marzec 2010 08:27
Sąd Najwyższy w wyroku (I CSK 291/09) z dnia 15 marca 2010 r. uznał, że jeżeli dziennikarz dokonał należytej staranności w gromadzeniu materiałów nie może on być pociągnięty do odpowiedzialności na drodze procesu o ochronę dóbr osobistych. Początek tej sprawie dał program „Superwizjer” wyemitowany przez TVN SA 9 stycznia 2005 r. Dotyczył on konfliktu między członkami spółdzielni mieszkaniowej Pojezierze w Olsztynie a jej zarządem.

Program składał się z czterech części: władza, pieniądze, wpływy, nietykalność. Konflikt był już wcześniej nagłaśniany w prasie. Dziennikarze TVN zgromadzili bogaty materiał dokumentalny dotyczący funkcjonowania spółdzielni i przeprowadzili liczne wywiady. W programie podniesiona została m.in. sprawa budowy bloku, nazwanego ze względu na status osób, które kupiły w nim lokale, prominenckim. Zarzuty sprowadzały się do tego, że mieszkania w nim sprzedano po zaniżonej cenie. W umowach zawieranych w 2000 r. cenę 1 mkw. określono na 1700 zł, z możliwością odstępstwa plus minus 10 proc.

Ostatecznie nabywcy zapłacili 1511 zł za mkw. Biegły wyliczył, że rzeczywisty koszt wynosił prawie 2 tys. zł za mkw. Spółdzielnia nie uwzględniła w rozliczeniach kosztu gruntu, na którym dom został wzniesiony.

W programie zostały przedstawione osoby, które kupiły te mieszkania, z podaniem imion oraz inicjałów nazwisk. Na tej liście znalazło się też sześć osób będących sędziami sądu okręgowego, w tym Wacław B. W programie poruszono m.in. kwestię wydawania przez niektórych sędziów mieszkających w tym bloku wyroków w sprawach z udziałem spółdzielni, które II instancja uznała za wadliwe. Prezentowane były wypowiedzi prokuratorów, którzy ogólnie potwierdzali nieprawidłowości przy rozliczeniach inwestycji i skierowanie w związku z nimi aktu oskarżenia do sądu. Na pytanie reporterki anonimowa osoba potwierdziła, że sędziowie wyrokami odwdzięczają się za mieszkania, a jeden z nich jest stałym bywalcem w spółdzielni.
Po emisji tych materiałów sędzia Wacław B. wystąpił przeciwko TVN do sądu o ochronę dóbr osobistych: dobrej sławy, czci i godności, poprzez podanie nieprawdziwych informacji mogących go poniżać w opinii publicznej i narazić na utratę zaufania potrzebnego do zajmowania stanowiska sędziego. Domagał się przeprosin przed emisją programu „Superwizjer”. Wacław B. orzeka w sprawach karnych, nigdy nie rozpatrywał spraw spółdzielni. Prezesa spółdzielni osobiście nie znał.

Sąd I instancji oddalił jego żądanie. Sąd II instancji w wyniku apelacji zmienił ten wyrok i nakazał TVN przeprosić Wacława B. Za naruszające jego dobra osobiste uznał fragmenty programu prezentujące jego imię i pierwszą literę nazwiska oraz wypowiedź o odwdzięczaniu się sędziów za mieszkania.

Pozwana działała bowiem w interesie społecznym, materiały prezentowane w programie zebrane zostały rzetelnie. Był to program interwencyjny prezentujący rzeczywiste poglądy spółdzielców, co uwalnia TVN od odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych. Sędzia zaznaczyła, że nikt w programie nie twierdził, iż powód wydawał wyroki w sprawach spółdzielni. Na program składały się nie tylko te wypowiedzi i prezentacja listy nabywców, lecz materiały, w których była mowa o sędzi kobiecie, a drugi sędzia został wprawdzie pokazany z zamazaną twarzą, ale można było się niewątpliwie zorientować, że nie jest to powód. Choć program mógł rzucić niekorzystne światło na powoda, wynikało z niego, że powód nie był uwikłany w „odwdzięczanie się”. Znalazło to wyraz w rozstrzygnięciu o kosztach w tej sprawie.

Źródło: Rzeczpospolita (15 marca 2010 r.)


 
pomorskie zachodniopomorskie warmińsko-mazurskie podlaskie mazowieckie kujawsko-pomorskie lubuskie wielkopolskie łódzkie dolnośląskie opolskie śląskie świętokrzyskie małopolskie podkarpackie lubelskie