| Dorota Pudzianowska w "Rzeczpospolitej" |
|
|
|
| piątek, 03 października 2008 18:06 | |||
Dorota Pudzianowska w "Rzeczpospolitej"W obliczu konfliktu w Osetii Południowej, gdzie prawdopodobnie zarówno Rosja, jak i Gruzja użyły broni kasetowej, zaczęło się w Polsce mówić więcej o stosowaniu tej broni, niezwykle okrutnej dla ludności cywilnej. Fundację Helsińską oraz Polski Czerwony Krzyż od dawna niepokoi negatywne stanowisko rządu polskiego wobec wypracowanej w tzw. procesie z Oslo konwencji dotyczącej całkowitego zakazu broni kasetowej - pisze Dorota Pudzianowska w "Rzeczpospolitej". Okrutne krzywdy
Po raz pierwszy broni kasetowej użyto podczas II wojny światowej, a potem wykorzystywano ją w wielu innych konfliktach, m.in. w Wietnamie, Iraku czy Czeczenii. Zastosowanie tej broni przez Izrael w Libanie w 2006 r. spowodowało ponad 200 ofiar śmiertelnych już rok po zakończeniu działań zbrojnych. Właśnie ten ostatni konflikt był impulsem do podjęcia prac nad konwencją zakazującą broni kasetowej. Zdano sobie sprawę, że w celu ograniczenia krzywd ludności cywilnej, jakie powoduje ta broń, nie są wystarczające ogólne zasady międzynarodowego prawa humanitarnego i konieczna jest szczególna regulacja. Dotychczas unormowano już stosowanie innej broni konwencjonalnej: broni zapalającej, pocisków dum-dum, broni laserowej czy min przeciwpiechotnych. Dziś każda z nich stanowi przedmiot oddzielnej umowy międzynarodowej.
Najważniejszym obecnie procesem zmierzającym do przyjęcia regulacji o całkowitym zakazie broni kasetowej, powodującej nieakceptowane skutki dla ludności cywilnej, jest tzw. proces z Oslo. Rezultatem półtorarocznych negocjacji, rozpoczętych w lutym 2007 r. konferencją w stolicy Norwegii, jest zgoda ponad 100 państw (w tym Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Francji) wyrażona w maju br. podczas konferencji w Dublinie na przyjęcie konwencji o całkowitym zakazie broni kasetowej. Konwencja ma być otwarta do podpisu w grudniu. Niestety, Polska nie była aktywnie zaangażowana w ten proces – w Dublinie miała tylko status obserwatora i nie zgodziła się na przyjęcie konwencji.
W opinii fundacji przyjęcie przez Polskę konwencji o całkowitym zakazie broni kasetowej jest niezwykle ważne z punktu widzenia ochrony praw człowieka. Konwencja zakazuje użycia, posiadania, produkcji i przekazywania broni kasetowej. Wprowadza wysokie standardy ochrony i pomocy względem ofiar broni kasetowej, ich rodzin oraz społeczności żyjących na terenach skażonych pozostałościami bomb kasetowych. Ponadto nakłada restrykcyjne zobowiązania dotyczące oczyszczania terenów z niewybuchów zarówno na państwa nimi skażone, jak i państwa zobligowane do pomocy finansowej.
Rząd polski deklaruje zaangażowanie w prace związane z innym procesem prawnym dotyczącym broni kasetowej. Chodzi o protokół do konwencji o zakazie lub ograniczeniu użycia pewnych rodzajów broni konwencjonalnych, które mogą być uważane za powodujące nadmierne cierpienie lub mające niekontrolowane skutki (tzw. konwencja CCW) z 1980 r. Jednakże cel negocjacji podjętych w styczniu 2008 r. przez państwa strony konwencji nie jest do końca określony. W ten proces zaangażowane są czołowe potęgi militarne, dlatego standardy wypracowane w CCW nie będą na pewno tak rygorystyczne jak w tzw. procesie z Oslo.
Brak wiarygodności
Niepokój wywołany niezwiązaniem się przez Polskę konwencją wypracowaną w procesie z Oslo byłby mniejszy, gdyby deklaracje o chęci rozwiązania problemu broni kasetowej w protokole do konwencji CCW były wiarygodne. Niestety, intencję polskiego rządu realnego związania się umową o ograniczeniu produkcji, użycia, składowania tej broni należy podać w wątpliwość, biorąc pod uwagę, że w Polsce nie tylko produkowana jest amunicja kasetowa (zakłady grupy Bumar), ale polska armia cały czas się w nią zbroi i, co gorsza, wykorzystuje w Afganistanie. Wątpliwości potęgują takie wypowiedzi jak ta ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, który mówił dla Radia Zet, że w Afganistanie „był bombardowany bombami kasetowymi” i jego zdaniem „to nie jest tak uciążliwe, bo mają mniejszą siłę rażenia”. To sprzeczne z wiedzą o skutkach działania tej broni! Ponadto nieratyfikowanie do dzisiaj przez Polskę tzw. konwencji ottawskiej dotyczącej min przeciwpiechotnych, mimo upływu już dziesięciu lat od jej podpisania, każe wątpić w dobre intencje stopniowego eliminowania z naszego arsenału broni kasetowej.
Autorka jest koordynatorką działu prawnego ds. współpracy międzynarodowej w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
|







