|
|
|
| wtorek, 23 sierpnia 2011 13:54 | |||
GW: „IPN biegły i oskarżyciel”Gazeta Wyborcza w artykule „IPN biegły i oskarżyciel” (22 sierpnia 2011) opisuje sprawę posła Jana Kuriaty. Sprawą tą Helsińska Fundacja Praw Człowieka zajmowała się w ramach działalności Programu „Prawa człowieka a rozliczenia z przeszłością”.
Postępowanie autolustracyjne w sprawie posła Jana Kuriaty toczyło się w pierwszej instancji przed Sądem Okręgowym w Koszalinie. Proces wszczęty został przez lustrowanego w związku z treścią informacji zamieszczonych przez IPN w tzw. katalogu osób sprawujących funkcje publiczne. Orzeczeniem z grudnia 2010 r. sąd uznał złożone oświadczenie lustracyjne za zgodne z prawdą. Na skutek apelacji prokuratora Sąd Apelacyjny w Szczecinie uchylił orzeczenie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi pierwszej instancji. Sąd apelacyjny wskazał, że rozstrzygnięcie wątpliwości co do istnienia współpracy wymaga zasięgnięcia opinii innego zespołu biegłych w sytuacji, gdy sąd pierwszej instancji za nieprzydatną uznał opinię biegłych sporządzoną w ramach postępowania dowodowego. Sąd pierwszej instancji odrzucił opinię przygotowaną przez historyków IPN, uznał bowiem, że oceniając wiarygodność zeznań świadków i wyjaśnień lustrowanego biegli wkroczyli w zakres wyłącznej kompetencji sądu. Postępowanie w sprawie trwa już ponad trzy lata. Rozpoznając ponownie sprawę Sąd Okręgowy w Koszalinie ponownie zwrócił się do biegłych historyków o sporządzenie opinii w sprawie. Jednak ponownie są to historycy, będący pracownikami Instytutu Pamięci Narodowej. Przy czym sąd zadał biegłym kilkadziesiąt szczegółowych pytań obejmujących sześć stron formatu A4. Artykuł skupia się na problemie powoływania przez sąd pracowników IPN, jako biegłych w procesie lustracyjnym, którzy mają na jego zlecenie dokonać oceny zgromadzonego materiału archiwalnego. W ocenie Pawła Osika, przedstawiciela Fundacji, Koordynatora Programu „Prawa człowieka a rozliczenia z przeszłością”, sytuacja taka narusza zasadę równości broni procesowych. Komentując sprawę, do sytuacji takiej krytycznie odnieśli się również prof. Andrzej Friszke oraz prof. Paweł Machcewicz. W ocenie Pawła Osika sąd mógł zrobić przynajmniej tyle, że obok biegłego z IPN mógł powołać także biegłego z zewnątrz. W sytuacji, gdy IPN wchodzi w procesie lustracyjnym w rolę oskarżyciela, a jednocześnie podmiotu dostarczającego materiał dowodowy w postaci archiwaliów, a dodatkowo w tej sprawie także jego przedstawiciele powoływani są jako biegli historycy mających przeanalizować dokumenty i sporządzić opinię na zlecenie sądu, powstają bardzo poważne wątpliwości co do respektowania zasady równości broni procesowych. Co za tym idzie, jeśli sprawa trafiłaby do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu istniałaby duża szansa na wygraną i stwierdzenie naruszenia prawa do rzetelnego procesu. Inną kwestią jest, czy sąd nie powinien bardziej samodzielnie oceniać zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, unikając tym samym wrażenia, że osądzenie sprawy przerzuca na biegłych. Artykuł: E. Siedlecka, „IPN biegły oskarżyciel” Gazeta Wyborcza z 22 sierpnia 2011 r.
|







