|
|
|
| wtorek, 22 czerwca 2010 08:55 | |||
homiki.pl: A. Bodnar - Realizm konstytucyjny, jak w Polsce uchwalić ustawę o związkach partnerskichOd pewnego czasu w Polsce toczy się dyskusja na temat potrzeby uchwalenia ustawy o związkach partnerskich. Powołana została Grupa Inicjatywna ds. związków partnerskich, która prowadzi debaty w całej Polsce ze środowiskami LGBT na temat tego w jaki sposób najlepiej uregulować sytuację prawną osób żyjących w związkach tej samej płci. Powyższe działania mogą zakończyć się sukcesem, a więc uchwaleniem odpowiedniej ustawy. Realna perspektywa to jednak co najmniej 6 lat, a więc doprowadzenie do sytuacji kiedy kwestia związków partnerskich stanie się centralnym punktem bieżącej polityki. Niezbędnym warunkiem jest także zasadnicza zmiana układu sił politycznych. Odległa perspektywa nie powinna jednak przesłaniać strategicznych wyborów, których należy dokonać już teraz.
Co do zasady istnieją cztery zasadnicze formy prawne, za pomocą których można określić prawa osób będących w związkach tej samej płci. Pierwsza forma to konkubinat, a więc związek nieformalny, który posiada określone prawa wynikające z przepisów niektórych ustaw oraz orzecznictwa sądów. Druga to umowa związku partnerskiego - umowa cywilnoprawna regulująca prawa i obowiązki partnerów, rejestrowana w urzędzie stanu cywilnego. Wzorem jest francuski PACS (Obywatelska Umowa Solidarności, Pacte civil de solidarité). Trzecia forma to rejestrowany związek partnerski, zawierany przed urzędnikiem stanu cywilnego. Prawa osób będących w takim związku wynikają z mocy ustawy i mają taki sam zakres w stosunku do wszystkich osób, które go zawarły. Jest to model popularny w wielu państwach (np. Niemcy, Wielka Brytania, Węgry). Czwarta forma to małżeństwo, czyli przyznanie możliwości zawierania małżeństwa nie tylko osobom różnej płci, ale także tej samej płci. Takie rozwiązanie występuje w Belgii, Holandii, Hiszpanii, Szwecji, Norwegii, Kanadzie, RPA oraz w niektórych stanach USA. Wprowadzenie związków partnerskich w Polsce sprowadza się do wyboru jednego z powyższych modeli. Warto przy tym zaznaczyć, że wprowadzenie możliwości zawierania małżeństw dla osób tej samej płci jest z góry skazany na niepowodzenie, ze względu na ścisłą regulację art. 18 Konstytucji. Postanowienie to wyraźnie precyzuje, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. Wydaje się także, że większość osób ze środowiska LGBT i tak nie jest zainteresowana taką regulacją. Pozostaje zatem zastanowić się jaki z pozostałych trzech mógłby zostać ucieleśniony w Polsce. Czy ustawa jest faktycznie potrzebna? Po wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Kozak przeciwko Polsce pojawiły się głosy, że być może specjalna ustawa o związkach partnerskich nie jest potrzebna. Przecież w prawie polskim znajduje się wiele przepisów, które mówią o "osobie najbliższej" czy "wspólnym pożyciu". Zatem to tylko kwestia interpretacji tych przepisów i objęcia tymi pojęciami nie tylko osób będących w konkubinatach homoseksualnych czy heteroseksualnych. Mogłoby się wydawać, że jest to ciekawa perspektywa, bo dzięki niej uniknie się politycznej awantury, a parom homoseksualnym - dzięki życzliwej interpretacji sądów - będzie się jakoś żyło. Cały artykuł dostępny jest tutaj.
|







