|
|
|
| środa, 15 września 2010 15:34 | |||
Komentarze medialne na temat wyroku w sprawie Grzelak przeciwko Polsce15 czerwca 2010 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu ogłosił wyrok w sprawie Grzelak przeciwko Polsce. Państwo Grzelak podnosili przed Trybunałem, że mimo trwających kilka lat starań ich synowi nie zostały zapewnione zajęcia z etyki, a na świadectwie w rubryce religia/etyka widniała kreska. W ich ocenie taki sposób oznaczenia uczestnictwa w zajęciach stanowi niepożądane ujawnienie ich przekonań religijnych. Tym samym działanie państwa prowadzi w praktyce do naruszenia art. 14 (zakaz dyskryminacji) w związku z art. 9 (wolność myśli, sumienia i wyznania) Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W stosunku do Mateusza Grzelaka Trybunał podzielił tę opinię. Za sprawą tego orzeczenia temat zajęć z etyki oraz obecność ocen z religii/etyki na świadectwie stał się przedmiotem publicznej debaty.
Najistotniejsze z punktu widzenia konsekwencji orzeczenia dla polskiego sytemu prawa są wypowiedzi przedstawicieli rządu, szczególnie w kontekście odrzucenia przez ETPC argumentacji opartej na wyroku TK 20 kwietnia 1993 roku. W ocenie Trybunału pomija ona sytuacje zachodzące w praktyce, a więc fakt, iż zajęcia z etyki organizowane są w ok. 1% (Gazeta Wyborcza podaje, że jak wynika z najnowszych danych, na 32 tys. szkół w Polsce etykę prowadzi tylko 353) szkół, a więc brak oceny na świadectwie świadczy o rezygnacji z zajęć religii. Trybunał stanął na stanowisku, że postanowień rozporządzenia badanego przez TK dotyczące oceny z „religii/etyki” na świadectwie nie można uznać za naruszające art. 14 w związku z art. 9 Konwencji, o ile ocena stanowi neutralną informację o udziale ucznia w zajęciach fakultatywnych prowadzonych przez szkołę. 16 czerwca 2010 roku na stronie internetowej MSZ zamieszczony został oficjalny komentarz (http://www.msz.gov.pl Wyrok,,Europejskiego,Trybunalu,Praw,Czlowieka,z,dnia,15,czerwca,2010,r.,w,sprawie,Grzelak,p.,Polsce,36511.html, 14.09.2010 r.), w którym Rzecznik Prasowy Ministerstwa wskazuje, że według ETPC: „brak zorganizowania zajęć z etyki dla dziecka, które chciało na takie zajęcia uczęszczać, czego rezultatem był brak oceny z etyki na jego świadectwach szkolnych stanowił nieuzasadnioną stygmatyzację skarżącego od innych dzieci”. W ocenie Trybunału brak oceny z religii/etyki wskazuje na to, iż skarżący nie uczęszcza na zajęcia z religii, które są ogólnie dostępne i w związku z tym może być postrzegany jako osoba bez przekonań religijnych. Taki brak stopnia ma specyficzne konotacje i odróżnia skarżącego od tych, którzy taki posiadają. Dodatkowo w opinii Trybunału brak oceny z etyki na świadectwie szkolnym i tym samym brak możliwości jej wliczenia do średniej stawia skarżącego w mniej korzystnej pozycji wobec uczniów, którzy do średniej ocen mają wliczany stopień z religii. Rzecznik wskazał, iż Trybunał nie zakwestionował systemu organizacji nauki religii i etyki w polskich szkołach, ani możliwości oceniania postępów w nauce z przedmiotów religia i etyka, jak również możliwości wliczania do średniej ocen stopni z tych przedmiotów. Komentarz kończy następująca konkluzja: „stwierdzone naruszenie ma zatem swoje przyczyny w złej praktyce placówek oświatowych, w których naukę pobierał skarżący, a nie w regulacjach prawnych dotyczących nauczania religii i etyki w polskich szkołach”. Powyższe sformułowanie może sugerować, że problem naświetlony w wyroku Trybunału ma swoje źródło jedynie na poziomie praktyki w lokalnej oświacie. Taka analiza może budzić uzasadnione wątpliwości i wywoływać pytanie, kto jest w tej sytuacji odpowiedzialny za wykonanie orzeczenia Trybunału. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie zamieściło oficjalnego stanowiska w sprawie wyroku Trybunału. Przywołany został jedynie komunikat rzecznika prasowego MSZ (http://www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1312%3Akomunikat-msz-w-sprawie-wyroku-europejskiego-trybunau-praw-czowieka-catid=29%3Apozostae-wydarzenia-edukacyjne&Itemid=53, 14.09.2010 r.) Według rzecznika prasowego MEN sprawa ta nie leży w zakresie działania Ministerstwa, bowiem obowiązki Ministerstwa sprowadzają się do wydania odpowiednich aktów legislacyjnych. Odpowiedzialnością za ich właściwą realizację obciąża samorządy oraz rodziców, którzy nie domagają się organizacji zajęć: „jeśli jakaś szkoła nie zapewnia lekcji etyki, można złożyć na nią skargę do kuratorium [a potem do sądu]. Tylko niewiele osób wie, że jak dyrektor odmówi, to mają takie prawo (http://www.emetro.pl/emetro/1,85648,8018862,Nie_chodzisz_na_religie__masz_kreche.html, 14.09.2010 r.). Na pytanie o planowane w 2009 roku zmiany w resorcie, polegające na organizacji przez samorządy międzywydziałowych zajęć z etyki rzecznik wskazał na zwiększenie wydatków budżetowych jako przyczynę zaniechania realizacji projektu. Ministerstwo planuje jednak wrócić do tej koncepcji. Podczas konferencji prasowej minister Katarzyna Hall podkreśliła, że jeśli prawo ucznia do chodzenia na lekcje etyki lub religii nie jest respektowane, sprawa powinna zostać zgłoszona do odpowiedniego kuratorium oświaty, które ma obowiązek zbadać ją w ramach nadzoru nad szkołą (http://lex.pl/?cmd=artykul,5165, 14.09.2010 r.). W sprawie orzeczenia Trybunału zabierali też głos przedstawiciele ugrupowań parlamentarnych. Grzegorz Napieralski stwierdził, że jest to „krok w dobrą stronę. Państwo musi być rozdzielone od Kościoła i nie może promować jednego wyznania. Dziś atmosfera wokół religii w szkołach powoduje dyskryminację dzieci niewierzących lub innego wyznania. To wielki problem i Trybunał to przyznał.” Szef klubu SLD uważa również, że miejsce religii jest w salach katechetycznych, a katecheci nie powinni być opłacani z budżetu państwa. Tymczasem według posła PIS Artura Górskiego z sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży „po raz kolejny Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok o zabarwieniu ideologicznym, którym chce wywierać presję na państwa katolickie.” (http://www.rpo.gov.pl/pliki/12421285000.pdf (14.09.2010 r.). 9 lipca 2010 roku zastępca RPO Stanisław Trociuk wystosował do minister Katarzyny Hall pismo w sprawie wyroku Grzelak przeciwko Polsce (http://www.rpo.gov.pl/pliki/12421285000.pdf, 14.09.2010 r.). Zastępca RPO zwrócił się z prośbą udzielenie aktualnych danych na temat faktycznej dostępności lekcji etyki dla uczniów szkół publicznych, w tym: liczbie szkół, w których organizowane są zajęcia z etyki (w stosunku do ogólnej liczby szkół publicznych), liczbie nauczycieli zatrudnionych w szkołach publicznych, którzy posiadają kwalifikacje do nauczania etyki (w stosunku do liczby katechetów), a także szacunkowej liczby uczniów uczęszczających na zajęcia z etyki w szkołach publicznych. W swoim liście zwrócił również uwagę na sugestię Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, aby „przy organizowaniu lekcji etyki wykorzystać doświadczenia związane z nauczaniem języków mniejszości narodowych lub etnicznych. Zgodnie z § 7 ust. 2 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 3 grudnia 2002 r. w sprawie warunków i sposobu wykonywania przez szkoły i placówki publiczne zadań umożliwiających podtrzymywanie poczucia tożsamości narodowej, etnicznej, językowej i religijnej uczniów należących do mniejszości narodowych i grup etnicznych (Dz. U. Nr 220, poz. 1853), minimalną liczbę uczniów, dla których istnieje możliwość tworzenia grup międzyszkolnych w celu organizacji nauki ich języka stanowi 3 uczniów.” Prof. Irena Lipowicz, Rzecznik Praw Obywatelskich deklaruje, że stanie w obronie prawa uczniów do nauki etyki w szkole. Proponuje możliwość wykorzystania materiałów ze wspólnej z przedstawicielami Kościoła pracy nad konkordatem, z których jasno wynika, że obopólną wolą było, by lekcje etyki były organizowane. W opinii RPO „trzeba również zbadać sytuację wyznań mniej licznych, które nie są w stanie spełnić kryterium siedmiu uczniów w szkole, by mogła być zorganizowana nauka ich religii. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że prawo jest dobre, szwankuje tylko praktyka, i to jest zadanie akurat dla RPO. Rolą rzecznika może być też doprowadzanie do rzeczowej rozmowy zainteresowanych stron. Chodzi o to, żeby np. nie przedstawiać - jak robią to niektórzy publicyści - braku etyki jako "winy" Kościoła, który ma się jej rzekomo sprzeciwiać. Sądzę, że to nieprawda. (http://wyborcza.pl/1,75515,8207893,Nie_moge_robic_tego__czego_nie_czuje.html, 14.09.2010 r.)” Prof. Lipowicz proponuje, aby w programie nauczania sięgnąć do publikacji prof. Tadeusza Kotarbińskiego czy ks. Józefa Tischnera. Deklaruje również chęć rozmowy na temat koncepcji nauki etyki z minister edukacji Katarzyną Hall. Również organizacje pozarządowe czekają na działania rządu w tym zakresie. 30 lipca 2010 roku Prezes Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Danuta Przywara zwróciła się do Minister Katarzyny Hall z prośbą o udzielenie informacji, jakie działania są planowane w związku z dostępem do zajęć z etyki oraz tzw. kreski na świadectwie w kontekście braku gwarancji równego dostępu do nauczania etyki. W glosie do wyroku w sprawie Grzelak przeciwko Polsce Kazimierz Bem zauważa, że „orzeczenie ETPC nie musi koniecznie oznaczać, że ocena z religii/etyki musi zniknąć na zawsze z polskich świadectw szkolnych. Oznacza ono wyraźnie jednak, że dopóki we wszystkich polskich szkołach polskie władze nie zapewnią realnej i dostępnej alternatywy dla katechezy rzymskokatolickiej, dopóty ocena z religii nie może pojawiać się na świadectwach szkolnych, gdyż jest stygmatyzacją osób wyznania innego niż wyznanie rzymskokatolickie i jest naruszeniem art. 9 EKPC w związku z art. 14 EKPC. Również do tego czasu wliczanie oceny z religii do średniej jest niedopuszczalne.” Wyrokiem Trybunału w sprawie Grzelak zainteresowane są również Kościół oraz środowiska katolickie. Abp Kazimierz Nycz, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu uważa, że etyka powinna być obecna w szkole. W rozmowie z KAI po ogłoszeniu wyroku przez Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że od samego początku w rozporządzeniu o organizowaniu religii w szkole była przewidziana alternatywa w postaci etyki. Natomiast w 1991 r. pewne niezależne od Kościoła siły spowodowały, że umożliwiono uczniom tzw. wariant „nic”, czyli możliwość nie uczęszczania na żaden z tych przedmiotów. Spowodowało to, że w wielu szkołach nauczanie etyki nie zaistniało. Abp Nycz przypomniał również, że „w rozmowach z kolejnymi rządami popieraliśmy stworzenie alternatywy religia bądź etyka. Jesteśmy przeciwni istniejącej obecnie furtce, że uczeń może nie uczęszczać na żadne z tych zajęć. Jest to dawanie sygnału młodym ludziom, że przedmiot natury religijnej, etycznej czy moralnej nie jest istotny, jest to niewychowawcze (http://ekai.pl/wydarzenia/x31077/rzecznik-praw-obywatelskich-etyka-w-szkole-ma-byc/ (14.09.2010 r.)”. Również rzecznik Episkopatu Polski podkreślił, że „Polska, wskazana w wyroku jako ograniczająca wolność wyznania, a dokładniej odpowiednie Ministerstwo, musi dokończyć organizowanie lekcji etyki w szkołach tak, by etyka była dostępna tam, gdzie trzeba” (http://info.wiara.pl/doc/570244.Kosciol-za-nauczaniem-religii-lub-etyki, 14.09.2010 r.). Na łamach tygodnika Gość Niedzielny eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości Konrad Szymański stwierdził, że „w Polsce prawo do zajęć z etyki jest w pełni gwarantowane. A to, że są trudności z jego egzekwowaniem w praktyce nie wynika z uprzedzeń wobec lekcji etyki, ale z praktyki życia społecznego. Trybunał w ogóle nie wziął tego pod uwagę.” (http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/gn201025-trybunal.html, 14.09.2010 r.). W wywiadzie dla KAI nie zgodził się, że sytuacja, w jakiej znajdował się syn państwa Grzelaków była dla niego dyskryminująca. Przypomniał, że Polska gwarantuje wolność wyboru lekcji religii lub etyki. „Fakt, że bardzo niewiele osób wybiera lekcje etyki zamiast katechezy nie oznacza, że mamy do czynienia z dyskryminacją ze strony państwa. To jest próba podejmowania metodami prawnymi polemiki z wyborami dokonywanymi przez polskie społeczeństwo.” Część środowiska widzi w wyroku Trybunału zagrożenie dla lekcji religii. Powołując się na rozmowę z przedstawicielem HFPC, który jako jedno z możliwych rozwiązań podał likwidację stopnia z religii/etyki na świadectwie, ks. Artur Stopka, dziennikarz Przewodnika Katolickiego stwierdził: „Tego typu głosów nie można lekceważyć. Pokazują one, że w imię obrony prawa do milczenia o sprawach religii może dojść do narzucenia wszystkim zakazu ujawniania swoich poglądów religijnych i faktycznej prywatyzacji wiary. A pretekstem do tego groźnego rozwiązania może się okazać trwająca wiele lat nieudolność państwa w drobnej kwestii organizacji zajęć z jednego przedmiotu.” http://www.przk.pl/nr/spoleczenstwo/religia_lamana_etyka.html, 14.09.2010 r.). W oficjalnych wypowiedziach większość przedstawicieli Kościoła nie uznaje etyki za zagrożenie czy konkurencję dla lekcji religii. Ks. Marceli Cogiel Dyrektor Wydziału Duszpasterskiego Kurii Metropolitalnej w Katowicach odniósł się do pomysłu przekształcenia religii i etyki w alternatywne przedmioty obowiązkowe, który odłożono w związku z kryzysem finansowym, stwierdzając: „Kościół nie będzie mu stawiał żadnych przeszkód. Episkopat jest temu przychylny. Formuła, według której rodzic może wybierać lekcje religii, etyki albo nic nie wybiera, to był postulat strony rządowej, a nie kościelnej, gdy w 1990 roku religia wracała do szkół (http://www.opoka.org.pl/biblioteka/P/PS/gn201025-trybunal.html, 14.09.2010 r.). Ks. Adam Boniecki redaktor naczelny Tygodnika Powszechnego wyraził nadzieję, że „obowiązek wprowadzenia lekcji etyki paralelnie do religii być może wreszcie zostanie w naszych szkołach wypełniony. Pogłębiona konfrontacja wizji religijnej i laickiej powinna wierzących i niewierzących pobudzić do myślenia” (http://tygodnik.onet.pl/0,48026,wyrok_za_brak_etyki,komentarz.html, 14.09.2010 r.). W jego odczuciu wyrok nie powinien budzić wątpliwości. Wielu publicystów wskazuje na zmiany, jakie może zapoczątkować orzeczenie. Joanna Podgórska, publicystka tygodnika Polityka stwierdza: „Orzeczenie ETPC daje niewierzącym, którzy czują się dyskryminowani przez polskie szkoły, ważne narzędzie presji. Grzelakowie przetarli drogę. Podobne sprawy na pewno nie będą czekały na rozpatrzenie tak długo. A w tym przypadku nie trzeba nawet wyczerpywać krajowej ścieżki prawnej, bo sąd może przyznać odszkodowanie, ale nie zmieni sytuacji w szkole. Wystarczy wykazać, że składało się skargi do dyrekcji szkoły, kuratorium, ministerstwa i można iść do Strasburga” (http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1506914,1,strasburg-dal-nam-lekcje-etyki.read, 14.09.2010 r.). Wiele głosów wskazuje na brak woli ze strony MEN i kuratorów oświaty. Magdalena Środa z UW uważa, że: „Etyki w szkołach nie ma, bo brakuje woli politycznej. Jeśli jej nie będzie, nic się w tej kwestii nie zmieni; mam nadzieję, że wyrok Trybunału przyspieszy zmiany.”(http://www.rp.pl/artykul/15,494323_Trybunal_w_Strasburgu__polskie_szkoly_naruszaja_prawo.html, 14.09.2010 r.) Halina Bortnowska, przewodnicząca Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka uważa, że polskie władze oświatowe w sprawie zapewnienia uczniom lekcji etyki "nie wykazują dostatecznej inwencji, wyobraźni ani gotowości szukania praktycznych rozwiązań - np. uczenia przez Internet. Nauczanie religii w szkołach jest zorganizowane dobrze, nie tylko dlatego, że szkoły tak dobrze to robią, ale też dlatego, że troszczą się o nie kościoły - zainteresowane, by religia była przedmiotem szkolnym. A kto ma się upominać o nauczanie etyki? To zadanie dla państwa i mam nadzieję, że po tym wyroku tak się stanie". (http://wiadomosci.wp.pl/kat,1371,title,Oceny-z-religii-znikna-ze-swiadectw,wid,12372831,felieton.html?ticaid=1ae2d, 14.09.2010 r.) Perspektywa obecności etyki w szkole w charakterze przedmiotu obligatoryjnego nie dla wszystkich stanowi pozytywną zmianę. W ocenie prof. Jana Hartmana: „Nie mamy w tej chwili dość sił, aby wykształcić kompetentną kadrę szkolnych nauczycieli etyki. Dlatego wprowadzając obowiązkowe lekcje etyki dla uczniów nieuczęszczających na religię, staniemy przed alternatywą: albo propaganda niszowej doktryny wyznaniowej, albo chaotyczne dywagacje i luźne dyskusje na temat dylematów moralnych. Jedno i drugie źle służyłoby kulturze moralnej społeczeństwa polskiego.”( http://wyborcza.pl/1,75515,6257399,Nie_wprowadzajmy_etyki_do_szkol.html, 14.09.2010 r.) Co więcej, wyrok ETPC stanowi dla Polski „niechciany prezent”, za sprawą którego rozszerzy się tylko zasięg oddziaływania Kościoła Katolickiego. Zdaniem prof. Hartmana kadrę nauczycieli etyki zasililiby przede wszystkim katecheci oraz absolwentów uczelni katolickich. O ile istnieje duża szansa, że katecheci będą zainteresowani prowadzeniem tego typu zajęć, to obawa w odniesieniu do absolwentów jest - w moim odczuciu – nieuzasadniona, szczególnie biorąc pod uwagę ilość absolwentów uczelni o charakterze wyznaniowym w stosunku do ilości absolwentów, chociażby filozofii, wszystkich polskich uczelni wyższych. Natomiast w odniesieniu do księży czy katechetów, decyzja i tak pozostaje w rękach dyrektorów szkół, chociaż nie ulega wątpliwości, że wielu z nich chętnie posłuży się tą drogą na skróty. Tezy o zagrożeniach związanych z wprowadzeniem etyki do szkół nie podziela szerokie grono osób związanych ze środowiskami akademickimi. Prof. Janusz Majcherek na łamach Gazety Wyborczej stwierdza: „W przeciwieństwie do prof. Hartmana nie uważam, że dopuszczenie do dyskusji wymaga uprzedniego przyswojenia obfitego zasobu wiedzy, a więc dyskutować mogą tylko ci, którzy dużo wiedzą. Tak powinno być na konferencjach i sympozjach naukowych. W nauczaniu szkolnym, a nawet akademickim, może i powinno być inaczej: to ciekawa dyskusja ma zachęcić do szukania argumentów, a więc sięgania po opracowania i do źródeł, czyli poszerzenia wiedzy na dany temat.” (http://wyborcza.pl/1,75515,7188093,Czemu_w_szkole_etyka_utyka_.html, 14.09.2010 r.). Obecność religii prof. Majcherek uzasadnia panującym wśród niektórych – nader licznych- antykomunistycznych działaczy opozycyjnych przekonaniem o związku „moralnej degrengolady tamtego systemu z jego ateistyczną ideologią, dlatego moralne odrodzenie polskiego społeczeństwa wiązali z powrotem religii do życia publicznego.” W jego ocenie takie założenie jest z gruntu błędny, co można wykazać na przykładach takich państw jak zlaicyzowane Czechy. Trudno oprzeć się wrażeniu, że każdy z uczestników dyskursu widzi znaczenie i konsekwencje wyroku inaczej. O ile jest to zrozumiałe dla publicystów, o tyle nie do zaakceptowania ze strony władz. Brak spójnej koncepcji informowania obywateli o wyroków zasadniczej treści wyroku oraz jednolitej wizji realizacji orzeczenia prowadzi do chaosu i dezorientacji. W tym kontekście nie sposób dziwić się, że jedni dostrzegają w orzeczeniach Trybunału w Strasburgu niebezpieczeństwo i swoisty zamach na suwerenność państwa, podczas gdy inni upatrują szansę na rozwiązanie wszystkich krajowych problemów. Natomiast podsumowanie licznych, często przeciwstawnych, opinii w sprawie obecności etyki w szkole może stanowić wypowiedź ks. Alfreda M. Wierzbickiego dla Gazety Wyborczej: „Uczniowie, którzy z przyczyn światopoglądowych nie chodzą na religię, powinni być traktowani poważnie przez szkołę i nie powinno się ich okłamywać, że etyka zastępuje religię, co wizualnie wręcz sugeruje na świadectwie pionowa kreska pomiędzy religią a etyką. Podobnie uczniowie, którzy uczą się religii, nie powinni być wyłączani z ogólnoludzkiego dyskursu moralnego, do którego uprawnia sam ludzki rozum, a nie wybór światopoglądowy.”(http://wyborcza.pl/1,75515,5761415,Etyka_w_szkole__Czy_etyka_powinna_dzielic_.html, 14.09.2010 r.). Informacje oraz cytaty wykorzystane w niniejszym tekście zostały zaczerpnięte ze stron internetowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz portali internetowych, m.in.: gazeta.pl, ekai.pl, wiara.pl, rp.pl, tygodnik.onet.pl, polityka.pl, wiadomosci24.pl, goscniedzielny.wiara.pl, naszdziennik.pl, lewica.pl, wp.pl, przk.pl. *Analiza zostałą sporządzona przez Izabelę Błaszczyk, stażystkę w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
|







