|
|
|
| niedziela, 23 października 2011 17:25 | |||
Koniec procesu łódzkich pielęgniarek. Ogłoszenie wyroku 31 października 2011.Przed Sądem Rejonowym Łódź – Śródmieście zakończył się proces o przywrócenie do pracy z powództwa trzech pielęgniarek, które w 2008 r. zostały zwolnione dyscyplinarnie z pracy z powodu przeprowadzenia nielegalnego strajku.O tym, że proces nieuchronnie zmierza ku swojemu końcowi, można było się przekonać już podczas ostatniego posiedzenia Sądu. Wtedy też przeprowadzono dowód z przesłuchania stron procesowych. Powódki oraz występujący w imieniu pozwanego szpitala dyrektor – prof. Piotr Kuna zeznawali na temat szeregu okoliczności. Poruszono między innymi kwestię organizacji i przebiegu strajku a także trybu podjęcia decyzji o jego rozpoczęciu. Strony poświęciły duża czasu na rozważania dotyczące tego, czy powódki korzystały z ochrony związkowej w chwili rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia. Szczegółowo przeanalizowano sposób podejmowania uchwał przez Zakładową Organizację Związkową, skupiającą pielęgniarki i położne pracujące w Szpitalu im. Barlickiego w Łodzi. Sąd kilkukrotnie dopytywał strony na temat innych akcji strajkowych, przeprowadzonych w tym Zakładzie Opieki Zdrowotnej, o których podjęciu zdecydowała większość osób z danej grupy zawodowej, a nie z ogółu pracowników szpitala. Część twierdzeń wypowiedzianych przez przedstawiciela pozwanej instytucji wzbudziła wśród strony przeciwnej poruszenie. Sąd postanowił przychylić się do jej wniosku i zdecydował się odebrać zeznania od profesora Kuny po uprzednim złożeniu przez niego przyrzeczenia. W toku uzupełniającego przesłuchania dyrektor wycofał się z większości swoich kontrowersyjnych twierdzeń, m. in. z tego, iż przeprowadzona akcja strajkowa stworzyła zagrożenie dla życia pacjentów. W trakcie ostatniego posiedzenia sądu, które odbyło się 21 października 2011 r., głos zabrały strony procesowe. Pełnomocnik powódek – mec. Maciej Rakowski przywołał szereg okoliczności świadczących, jego zdaniem, o zasadności roszczenia powódek. W jego opinii, przez cały czas trwania strajku jego mocodawczynie działały w usprawiedliwionym przekonaniu o legalności akcji protestacyjnej. Było to spowodowane kilkoma czynnikami. Przedstawiona im opinia radcy prawnego wraz z przypadkami poprzednich strajków, które odbywały się w tym samym szpitalu, utwierdziły je w przekonaniu, że nie muszą przeprowadzać referendum strajkowego wśród personelu całego szpitala. Zdaniem mec. Rakowskiego nie zaszło także do uchybienia terminowi ogłoszenia strajku. Podniósł, że w polskim prawie nie ma uregulowanych szczegółowych zasad liczenia terminów w tył. Następnie zwrócił uwagę na uchybienia w działalności pozwanego. Powołał się m. in. na nieprzestrzeganie przez szpital porozumienia podjętego po zakończeniu strajku, które przewidywało brak jakichkolwiek konsekwencji wobec osób, które uczestniczyły w akcji protestacyjnej. W jego ocenie dyrekcja szpitala, zwalniając powódki w kilka miesięcy po zakończeniu strajku, przekroczyła, przewidziany w art. 52 § 2 kodeksu pracy, termin. Powołany przepis stanowi, że rozwiązanie stosunku pracy bez wypowiedzenia z winy pracownika nie może nastąpić później, niż po upływie miesiąca od chwili, w której pracodawca dowiedział się o przyczynie uzasadniającej zwolnienie dyscyplinarne. W końcowej fazie swojej wypowiedzi podniósł, że w jego ocenie wszystkie powódki korzystały z ochrony związkowej. Okoliczność ta, zdaniem mec. Rakowskiego została udowodniona. Po raz kolejny zaznaczył, że dwie powódki zrezygnowały jedynie z funkcji związkowych, a nie związanej z nimi ochrony. Jego zdaniem kategorii tych nie można utożsamiać. Prowadziłoby to w istocie do zaprzeczenia realności gwarancji przewidzianej przez ustawę o związkach zawodowych. Zdaniem pełnomocnika powódek takie rozumienie ochrony związkowej pozwalałoby pracodawcy mścić się na pracowniku za jego działalność związkową, już pierwszego dnia po zrezygnowaniu przez niego z funkcji pełnionych w zakładowej organizacji związkowej. W wypowiedzi mec. Rakowskiego nie zabrakło także odniesienia do wyroku sądu karnego. Pełnomocnik powódek zwrócił uwagę, na walor, jaki strona przeciwna przykładała do tego orzeczenia. Jej nastawienie zmieniło się dopiero w chwili wydania wyroku uniewinniającego. Jego zdaniem Sąd powinien pójść tokiem myślenia sądu karnego i przyznać rację powódkom. W odpowiedzi na to wystąpienie pełnomocnik pozwanego szpitala oświadczyła, że sąd karny podkreślił, że akcja protestacyjna była nielegalna, w zakresie dotyczącym referendum oraz terminu powiadomienia o strajku. Sąd uniewinnił powódki jedynie z powodu błędu, co do jednego ze znamion czynu zabronionego. Zdaniem strony pozwanej, taka konstrukcja nie występuje na gruncie ustawodawstwa z zakresu prawa pracy. Pani mecenas zaznaczyła, że eksponowane stanowisko we władzach związkowych, jakie zajmowały powódki, powinno determinować wyższy poziom staranności i profesjonalizmu w ich działaniach, a co za tym idzie - ich większą odpowiedzialność. W jej ocenie związek zawodowy, którym kierowały powódki nie zachował dostatecznej staranności przy wyborze radcy prawnego, u którego zasięgnął stosownej opinii prawnej przed podjęciem akcji protestacyjnej. Jej zdaniem, ochrona związkowa, na którą powołują się powódki, jest ich prawem, które powinny udowodnić na gruncie niniejszego postępowania. Nie zrobiły tego, więc należy uznać, że z takiej ochrony nie korzystały. Pełnomocnik podtrzymała następnie stanowisko dyrektora Piotra Kuny, złożone w toku ostatniego przesłuchania, dotyczące braku możliwości ponownego zatrudnienia powódek. W jej opinii, przywrócenie ich do pracy z całą pewnością stałoby się zarzewiem nowego konfliktu. Swoje wystąpienie zakończyła retorycznym pytaniem: czy za ewidentne błędy władz związku zawodowego powinien ponosić konsekwencje pozwany szpital? Ogłoszenie wyroku zostało odroczone na dzień 31 października 2011 r.
|







