| Koniec sprawy Bożeny Łopackiej przeciwko Jeronimo Martins |
|
|
|
| środa, 18 lipca 2007 01:00 | |||
Koniec sprawy Bożeny Łopackiej przeciwko Jeronimo Martins
17 lipca 2007 r. prawomocnym wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Gdańsku zakończył się proces z powództwa Bożeny Łopackiej przeciwko Jeronimo Martins Dystrybucja S.A., właścicielowi sieci „Biedronka”. Osoba, która zapoczątkowała proces zmian w polskich supermarketach i szanowania praw pracowników, po ponad 4 lat doczekała się końca swojego własnego procesu.
Stan faktyczny sprawy
Bożena Łopacka była w latach 2000 - 2004 pracownikiem sklepu sieci "Biedronka", której właścicielem jest Jeronimo Martins Dystrybucja. W dniu 7 marca 2003 r. Bożena Łopacka wniosła przeciwko pracodawcy powództwo o zapłatę 35.000 zł tytułem wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych. Sąd Okręgowy w Elblągu wyrokiem z dnia 28 września 2004 r. uznał roszczenie powódki za zasadne i zasądził na jej rzecz rzeczoną kwotę. Od powyższego wyroku apelację złożyła strona pozwana. Na tym etapie postępowania do sprawy przystąpiła Helsińska Fundacja Praw Człowieka która w charakterze swojego stanowiska przedstawiła niezależną opinię prof. Teresy Liszcz. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uchylił wyrok sądu I–ej instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Głównym powodem uchylenia było przekroczenie zasady swobodnej oceny dowodów. W ocenie Sądu Apelacyjnego w pierwszej instancji nie przeprowadzono wyczerpującego postępowania dowodowego i nie wyjaśniono wszystkich okoliczności sprawy, co skutkowało rozstrzygnięciem sprawy bez wystarczającego oparcia w odpowiednim materiale dowodowym. Sąd Apelacyjny podzielił natomiast w zasadniczej części stanowisko Sądu Okręgowego w Elblągu odnośnie kluczowych dla sprawy problemów prawnych. Sprawa trafiła ponownie do Sądu Okręgowego w Elblągu, który w wyroku z dnia 25 stycznia 2007 r. przyznał Bożenie Łopackiej 26 tys zł tytułem wynagrodzenia za godziny nadliczbowe. Sędzia Bożena Czarnota, uzasadniając wyrok powiedziała, że mimo żądania przez powódkę 35 tys. zł, sąd mógł jej przyznać tylko 26 tys. zł. Wynika to z tego, że po trzech latach roszczenia wynikające ze stosunku pracy przedawniają się. Sąd przyznając Bożenie Łopackiej prawo do wynagrodzenia za godziny nadliczbowe stwierdził, że czas pracy był niezgodny z ewidencją, a obsada sklepu była zbyt mała, by mogła wykonać wszystkie obowiązki. Pracownice przeładowywały i ciągnęły ważący ponad normy towar na wózkach ręcznych, a nie elektrycznych, a dostawy towarów do sklepów były źle zorganizowane i spóźnione - głosi wyrok. Sąd przyznał, że mimo iż Łopacka jako kierowniczka sklepu była odpowiedzialna za organizację pracy, nie mogła na własną rękę usprawnić funkcjonowania placówki. "Jej przełożony, czyli kierownik rejonu, wiedział o brakach personalnych i akceptował łamanie prawa" - powiedziała sędzia Czarnota. Jeronimo Martins Dystrybucja wniosło apelację od wyroku Sądu Okręgowego w Elblągu do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku. Rozprawa przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku Na rozprawie przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku w dniu 17 lipca 2007 r. stawili się pełnomocnicy obu stron (mec. Lech Obara – pełnomocnik B. Łopackiej oraz mec. Katarzyna Handschuh-Strugalska – pełnomocnik JMD), przedstawiciele Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci Handlowe „Biedronka” (m.in. prezes stowarzyszenia – Edward Gollent) oraz Adam Bodnar – przedstawiciel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W sądzie nie stawiła się B. Łopacka, jak również przedstawiciel prokuratury. Po zreferowaniu sprawy, sąd wysłuchał stanowisk stron, które były zgodne z dotychczas przedstawionymi wcześniej pismami procesowymi. Zdaniem pozwanej spółki, Sąd Okręgowy w Elblągu źle wykonał zalecenia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z wyroku 19 stycznia 2005 r., co uzasadnia przyjęcie apelacji. Z kolei pełnomocnik B. Łopackiej twierdził, że argumenty JMD są bezpodstawne, a Sąd Okręgowy w Elblągu przeprowadził rzetelne i kompleksowe postępowanie. A. Bodnar oświadczył, że Helsińska Fundacja Praw Człowieka w postępowaniu przed Sądem Okręgowym w Elblągu skupiała się głównie na obserwowaniu rzetelności postępowania. Jego zdaniem postępowanie to należy ocenić jako rzetelne, wszechstronne i wręcz wzorcowe. Świadczy o tym chociażby liczba rozpraw, które odbyły się przed tym sądem (kilkanaście), ich długość (często 8-godzinne), a także zakres zgromadzonego materiału dowodowego. Dlatego też, trudno zarzucić Sądowi Okręgowemu w Elblągu, że nie przeprowadził właściwego i pełnego postępowania dowodowego, gdyż wszystkie dowody mające znaczenie zostały przez sąd ocenione. Zdaniem A. Bodnara, po ponad 2,5 rocznym okresie od poprzedniego wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku należałoby uznać, że sprawa nadaje się do ostatecznego rozstrzygnięcia. Po wysłuchaniu mów końcowych wszystkich uczestników postępowania, Sąd Apelacyjny w Gdańsku ogłosił wyrok. Sąd uznał, że argumenty podniesione przez JMD w apelacji są bezzasadne i nie zasługują na uwzględnienie. Dlatego oddalił apelację i uznał wyrok Sądu Okręgowego w Elblągu z 25 stycznia 2007 r. za prawomocny. Jednocześnie zasądził na rzecz B. Łopackiej zwrot kwoty 2.400 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego. W uzasadnieniu ustnym, Sąd Apelacyjny w Gdańsku stwierdził, że sąd I instancji popełnił pewne drobne błędy w wyroku. Zdaniem sądu nie są one jednak takiej rangi, aby uzasadniały przyjęcie apelacji i wynikają bardziej z pewnej niezręczności użytych sformułowań, niż są błędem merytorycznym. Natomiast postępowanie dowodowe przed Sądem Okręgowym w Elblągu ocenił jako kompleksowe i wszechstronne. Komentarze po wyroku Pełnomocnik JMD zapowiedział po rozprawie wniesienie skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Z kolei B. Łopacka oświadczyła, że jest już zmęczona walką z „Biedronką”, natomiast ma satysfakcję, że jej sprawa doprowadziła do tak poważnych zmian w „Biedronce”. Jak powiedziała „Gazecie Wyborczej” - Trzeba przecież oddać, że Biedronka znacznie poprawiła warunki pracy. Jeśli to dzięki mnie, to jestem szczęśliwa.
|







