PAP: Konwencja bioetyczna nie zakończy sporu wokół in vitro
Przyjęcie konwencji bioetycznej nie zakończy sporu wokół zapłodnienia
in vitro. Ale warto ją ratyfikować - ocenili uczestnicy debaty
zorganizowanej w czwartek przez Helsińską Fundację Praw Człowieka.
Uczestnicy dyskusji odbywającej się w Warszawie zwracali uwagę, że
debata nad ratyfikacją "Konwencji o prawach człowieka i biomedycynie"
Rady Europy rozpoczęła się od sporu na temat zapłodnienia in vitro, ale
jej przepisy nie mówią nic na ten temat.
Gośćmi obecnymi na sali byli
prof. dr hab. n. med. Krzysztof Marczewski oraz prof. Zbigniew Hołda,
a dzięki nowym technologiom udział w seminarium wzięła także dr
Maja Grzymkowska. W seminarium uczestniczyli
przedstawiciele Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Centrum Medycznego
Kształcenia Podyplomowego, Katolickiego Biura Informacji i Inicjatyw
Europejskich, Fundacji Rodzić po ludzku; prawnicy z kancelarii Clifford
Chance i Baker & McKenzie oraz studenci z Koła Naukowego Prawa
Medycznego i Farmaceutycznego WPiA UW.
Tekst Konwencji Bioetycznej
Opracowanie dr M. Grzymkowskiej na temat Konwencji Bioetycznej
W konwencji są tylko dwa artykuły związane z tworzeniem embrionów poza
organizmem kobiety. Jeden z nich stanowi, że badania naukowe mogą być
przeprowadzane tylko na zarodkach, które pozostały po
procedurze zapłodnienia in vitro, a tworzenie embrionów specjalnie na
potrzeby eksperymentów jest zabronione. Drugi mówi, że przy zapłodnieniu pozaustrojowym nie można z góry wybierać płci przyszłego dziecka. Dlatego, zdaniem uczestników debaty, jeśli ratyfikujemy konwencję, nie
zwolni nas to z obowiązku opracowania własnych regulacji dotyczących
zapłodnienia in vitro.
Jak podkreśliła prawniczka, ekspert ds. konwencji bioetycznej dr Maja Grzymkowska, konwencję warto jednak ratyfikować z innych powodów. Jej
zdaniem, mógłby nam się przydać choćby artykuł zakazujący tworzenia
zarodków na potrzeby eksperymentów naukowych. Prawniczka przypomniała, że w Polsce nie ma też prawa zakazującego klonowania ludzi, którego
zabrania jeden z protokołów dodatkowych konwencji.
- Polska, która w tej chwili nie posiada żadnych standardów prawnych może stać się europejskim zapleczem praktyk bardzo kontrowersyjnych,
które w innych krajach są zakazane lub surowo reglamentowane. W tej
chwili u nas wolno wszystko. Może to dobrze, jeśli chcemy, możemy się zgodzić, żeby wszystko było w Polsce wolno, tylko dobrze by było,
gdybyśmy tę decyzję podjęli świadomie i poprzedzili ją rzeczową dyskusją
- podkreśliła Grzymkowska.
Według lekarza, członka Europejskiej Grupy ds. Etyki w Nauce i Nowych Technologiach, prof. Krzysztofa Marczewskiego, przepisy konwencji są też
minimalnymi standardami postępowania z pacjentami oraz uczestnikami
badań medycznych i naukowych.
- Jeżeli jest swoboda poruszania się po Europie, to człowiek, który pojedzie do innego kraju ma prawo oczekiwać, że pewne minimalne
standardy bioetyczne w stosunku do niego będą zachowane np. kiedy straci
przytomność. To jest argument za przyjęciem konwencji - tłumaczył Marczewski.
Wszyscy uczestnicy debaty podkreślali, że każdy kraj sygnatariusz konwencji może ustanowić własne przepisy, surowsze niż te zapisane w
dokumencie. Nie jest możliwe natomiast zliberalizowanie prawa. Ponadto
istnieje możliwość wyłączenia niektórych przepisów z konwencji tak, aby nie obowiązywały one w danym kraju (pod warunkiem, że już istniejące
prawo krajowe jest sprzeczne z danym artykułem konwencji).
"Nie zachęcamy do tego, aby ratyfikować tę konwencję bez czytania. Apelujemy przede wszystkim o to, aby ją uważnie przeczytać i zabrać się
za uregulowanie kwestii bioetycznych w Polsce" - powiedział lekarz.
Dyskusja o ratyfikacji konwencji jest wynikiem trwającego od listopada sporu różnych środowisk na temat zapłodnienia in vitro. Rozpoczął się on
po tym, jak minister zdrowia Ewa Kopacz poinformowała, że popiera
refundację zabiegów zapłodnienia in vitro z Narodowego Funduszu Zdrowia. Stanowisko to zostało ostro skrytykowane przez przedstawicieli Kościoła
katolickiego. W grudniu Rada Episkopatu Polski do spraw Rodziny, w
liście do polskich parlamentarzystów przypomniała nauczanie Kościoła i
Jana Pawła II "o niegodziwości i niedopuszczalności metody in vitro". Autorzy listu, argumentowali, że "przy każdej próbie w tej metodzie giną
liczne embriony". - Jest to rodzaj wyrafinowanej aborcji - napisali.
W trakcie toczącej się dyskusji zwracano uwagę, że w Polsce nie ma prawa regulującego procedurę zapłodnienia in vitro, a także innych
nowoczesnych zabiegów biomedycznych. O przystąpienie do konwencji
zaapelował m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. Opowiedziała się za tym także minister zdrowia Ewa Kopacz.
|