Szef KRS po spotkaniu z prezydentem: sprawa powoływania sędziów
do TK
Trybunał Konstytucyjny powinien zbadać, czy prezydent
może odmówić powołania sędziego – powiedział szef Krajowej Rady
Sądownictwa Stanisław Dąbrowski podczas czwartkowej konferencji prasowej.
Przyznał, że ta właśnie sprawa, o której Rada dyskutowała z prezydentem
Lechem Kaczyńskim podczas środowego spotkania, pozostała sporna między
stronami. W sierpniu zeszłego roku prezydent "nie skorzystał
z prawa powołania dziewięciorga sędziów".
Szef KRS powiedział, że rozmawiano też o nowych przepisach, które
mają uregulować status sędziów za kilkanaście miesięcy, gdy nie
będzie już asesorów oraz o sprawie wynagrodzeń sędziowskich. W tym zakresie Dąbrowski ocenił spotkanie z prezydentem
jako "bardzo dobre, pozwalające z optymizmem patrzeć w przyszłość".
Dodał, że prezydent wyraził wolę kolejnych spotkań z Radą.
Dąbrowski przekazał, że dyskusja podczas spotkania toczyła się
na temat artykułu 179 Konstytucji: "Sędziowie są powoływani
przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady
Sądownictwa, na czas nieoznaczony". Sprawa odmowy powołania dziewięciorga
sędziów w zeszłym roku wywołała wiele protestów środowiska sędziowskiego,
a także Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i innych organizacji.
"Pan Prezydent traktuje ten przepis jako swoją prerogatywę, czyli
możliwość powoływania i niepowoływania sędziów. My stoimy na
stanowisku, że prezydent sędziów powołuje na nasz wniosek. Niewątpliwie w tej sprawie powinien się wypowiedzieć Trybunał
Konstytucyjny" - ocenił szef Rady.
Sędzia Dąbrowski dodał, że prezydent Kaczyński przedstawił w środę
Radzie przyczyny odmowy powołania dziewięciorga sędziów, co zostało
KRS przekazane w sierpniu zeszłego roku, a w Monitorze Polskim ogłoszone 3 stycznia tego roku. Oznacza to - mówił
sędzia Dąbrowski - że tych 9 sędziów musi ponownie poddać się
procesowi weryfikacyjnemu i od nowa aplikować na wakujące stanowiska
sędziowskie.
"Pytaliśmy o to pana prezydenta. Odpowiedział, że miał zastrzeżenia
co do terminowości sporządzania uzasadnień orzeczeń przez te osoby
oraz stabilności ich orzecznictwa - czyli tego, że ich orzeczenia stosunkowo często były uchylane przez wyższe instancje"
- ujawnił Dąbrowski. Pytany przez PAP przyznał, że oznacza to, iż
prezydent we własnym zakresie dokonywał oceny pracy sędziów. Indagowany,
czy to dopuszczalne, szef KRS odparł, że Rada "nie może narzucać
prezydentowi interpretacji Konstytucji" i powtórzył, że w sprawie
powinien się wypowiedzieć
Trybunał.
KRS, która nie ma możliwości wystąpienia do TK w tej sprawie, zwróciła
się do I Prezesa Sądu Najwyższego i prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego,
by sformułowali wniosek do Trybunału o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydentem
a Radą w tym zakresie. Według Dąbrowskiego, w SN trwają już prace
studyjne.
Proszony przez PAP o komentarz w tej sprawie dr Adam Bodnar z Helsińskiej
Fundacji Praw Człowieka uważa, że "indywidualne kariery dziewięciu
sędziów przegrały z wielką polityką". Jego zdaniem, prezydent oceniając samemu kandydatury sędziów, wszedł
w kompetencje KRS. "Przecież prezydent ma w Radzie swego przedstawiciela,
więc może wpływać na jej decyzje tą
drogą" - dodał Bodnar. Fundacja zaoferowała pomoc tym dziewięciorgu
sędziów. Oceniając ogólnie środowe spotkanie, Dąbrowski podkreślił, że
prezydent dobrze zna problemy środowiska sędziowskiego, bo zasiadał
w KRS jako minister sprawiedliwości, a wcześniej z
ramienia parlamentu.
Według szefa KRS, prezydent jest otwarty na współpracę w zakresie
przygotowania nowelizacji przepisów, które zastąpią asesorów sędziowskich,
bo za kilkanaście miesięcy - zgodnie z
wyrokiem TK - funkcja ta przestanie istnieć. Jeszcze w poprzedniej
kadencji prezydent proponował nowelizację konstytucji i wprowadzenie
"sędziów na czas określony", ale Rada i wtedy, i dziś
ocenia ten projekt negatywnie, bo - jak mówił jej szef – "nie
można obniżać standardu i dostosowywać konstytucji do ustaw, zamiast
ustaw do konstytucji". "Spotkaliśmy się ze zrozumieniem"
- uznał Dąbrowski.
Rozmowa dotyczyła też kwestii wynagrodzeń sędziowskich, o podniesienie
których dopomina się i KRS i Stowarzyszenie Sędziów Orzekających
"Iustitia". Dąbrowski mówił, że pensje sędziów jeszcze kilka lat temu były stosunkowo wysokie, ale obecnie – po
podwyżkach dla innych sfer, nie można już ich tak ocenić, tym bardziej
w porównaniu z wynagrodzeniami w innych zawodach
prawniczych, co budzi rozgoryczenie sędziów.
"Chcemy, by do sądownictwa przychodzili najlepsi - także z adwokatury,
prokuratury czy od radców prawnych. Dlatego pensje sędziów powinny
być atrakcyjne, by zawód był prestiżowy dla najlepszych profesjonalistów o wysokim poziomie etycznym" –
mówił szef KRS dodając, że prezydent poparł te postulaty. Rada
liczy na inicjatywę ustawodawczą prezydenta, która zmieniłaby
zasady przyznawania wynagrodzeń - zamiast rozporządzenia prezydenta
z kontrasygnatą rządu mógłby się pojawić przepis, który automatycznie
wiązałby wysokość pensji ze średnią płacą, będąc jej mnożnikiem.
Co do protestów sędziów ("Iustitia" w Krakowie uchwaliła,
że 30 maja będzie "dniem bez wokand") Dąbrowski uznał
za nieporozumienie "wszelkie działania o charakterze strajkowym"
w wymiarze sprawiedliwości. "To tak, jakby strajkowali posłowie
czy ministrowie - osoby sprawujące władzę państwową. Do czego byśmy
doszli? Do rozkładu państwa. Nie tędy droga" - argumentował.
Dąbrowski uważa, że nawet w tegorocznym budżecie są rezerwy pozwalające
na podwyżkę. "Choćby wakujące stanowiska sędziowskie"
- wskazał. (PAP)
|