Adam Bodnar w "Rzeczpospolitej" Kontrola wyroków sądów krajowych przez Trybunał w Strasburgu
Europejski Trybunał Praw Człowieka 13 marca 2008 r. wydał decyzję o niedopuszczalności skargi w sprawie R. Niedźwiedź przeciwko Polsce (skarga nr 1345/06, IV Izba). Decyzja pomaga zrozumieć relacje między oceną naruszenia praw jednostki dokonywaną przez sądy krajowe a funkcjami Trybunału - pisze dr Adam Bodnar, sekretarz zarządu HFPCz
Skarżący przez błąd urzędnika sądowego został trzykrotnie pozbawiony możliwości udziału w wyborach: prezydenckich w 2000 r., parlamentarnych w 2001 r. oraz w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2003 r. Skarżący wyrokiem karnym został pozbawiony praw obywatelskich na dwa lata. Kara ta jednak się skończyła w styczniu 2000 r. Urzędnik sądowy Sądu Okręgowego w Elblągu przez pomyłkę pozostawił jego nazwisko na liście osób nieuprawnionych do głosowania.
W związku z pozbawieniem konstytucyjnego prawa do głosowania oraz nieskutecznością złożonych protestów wyborczych R. Niedźwiedź wniósł powództwo o odszkodowanie w wysokości 150 tys. zł skierowane przeciwko Skarbowi Państwa reprezentowanemu przez prezesa SO w Elblągu. 25 października 2004 r. sąd uznał zasadność powództwa. Zasądził jednak tylko 1000 zł. Sąd stwierdził, że prawo do głosowania jest dobrem osobistym oraz że zostało ono naruszone bezprawnym działaniem.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał wyrok w mocy. Zgodził się z uzasadnieniem sądu co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia. Dodał, że jest ono wyższe niż najniższe wynagrodzenie w Polsce. Skarżący chciał jeszcze wnieść skargę kasacyjną do SN, jednakże adwokat poinformował go, że nie widzi podstaw do kasacji. W tych okolicznościach skarżący postanowił skierować sprawę do Trybunału w Strasburgu. Twierdził, że naruszone zostało jego prawo gwarantowane w art. 3 protokołu nr 1 do konwencji praw człowieka.
Trybunał zaznaczył, że art. 3 protokołu nr 1 do konwencji odnosi się wyłącznie do wyboru władz legislacyjnych. Nie można zatem go stosować do oceny naruszeń związanych z wyborami prezydenckimi. W tym zakresie zatem skarga była niedopuszczalna. Trybunał skupił się na jednym aspekcie sprawy. Czy skarżący po wyrokach sądów krajowych może w ogóle być uznawany za „ofiarę naruszenia” praw gwarantowanych przez konwencję w rozumieniu jej art. 34? Zgodnie z orzecznictwem wyrok korzystny dla osoby poszkodowanej wydany przez sądy krajowe nie przesądza o tym, czy może być dalej uważana za ofiarę naruszenia. Konieczne jest zbadanie, jakie środki naprawienia praw jednostki zostały przewidziane przez sądy. Tu badanie powinno się skupiać na tym, czy zadośćuczynienie było odpowiednie i wystarczające.
W ocenie, czy sądy krajowe postąpiły właściwie, zasądzając 1000 zł zadośćuczynienia (wobec żądanych 150 tys. zł), Trybunał wziął pod uwagę następujące okoliczności. Po pierwsze, naruszenie nie wynikało z celowego pozbawienia prawa do głosowania, ale było wynikiem błędu. Po drugie, sądy zdecydowały się zasądzić zadośćuczynienie na podstawie art. 448 kodeksu cywilnego, choć nie miały takiego obowiązku .
Po trzecie, wnikliwie i dogłębnie oceniły skalę naruszenia oraz stopień krzywdy skarżącego. Po czwarte, sądy rzetelnie uzasadniły, dlaczego zdecydowały się na przyznanie takiej właśnie kwoty zadośćuczynienia. Na tej podstawie Trybunał uznał, że skarżący uzyskał odpowiednie zadośćuczynienie oraz że nie można uznać go za ofiarę w rozumieniu konwencji. W konsekwencji Trybunał uznał skargę za niedopuszczalną. Sprawa oraz decyzja Trybunału zasługują na komentarz z kilku względów.
Sprawa przypomina, że przepisy o ochronie dóbr osobistych w wielu sytuacjach mogą służyć ochronie praw człowieka i stanowić remedium na doznaną krzywdę. W tym przypadku sądy krajowe uznały, że naruszeniem dóbr osobistych jest pozbawienie prawa do głosowania ze względu na błąd administracji sądowej. Warto tu przypomnieć wyrok SN z 28 lutego 2007 r. (V CSK 431/06), w którym za naruszenie dóbr osobistych uznano przebywanie w przepełnionej celi.
W wielu pozwach o naruszenie dóbr osobistych z powodu naruszenia praw konstytucyjnych pojawia się dość naturalna tendencja do żądania niebotycznych kwot w stosunku do skali naruszenia. W sprawach o ciasnotę w celach te kwoty sięgają nawet 100 tys. zł. W tego typu sprawach chodzi jednak, aby w wyniku wyroku nie doprowadzać do wzbogacenia skarżących, ale przede wszystkim przyznać im rację i zasądzić symboliczną (acz znaczącą) kwotę zadośćuczynienia. W sprawach przeludnieniowych zdarza się, że sądy nie zasądzają nawet złotówki, choć stwierdzają naruszenie dóbr osobistych.







