"Gazeta Prawna": Nie możemy być obywatelami II kategorii
Rząd RP złożył jednostronną deklarację do Karty Praw Podstawowych, że nie będzie ona ograniczała możliwości stanowienia prawa przez polski parlament w zakresie moralności publicznej czy prawa rodzinnego.
Na szczycie unijnym Polska odniosła się również w inny sposób do Karty Praw Podstawowych - wraz z Irlandią zastrzegła sobie możliwość przyłączenia się do protokołu zgłoszonego przez Wielką Brytanię. Skorzystanie z tej opcji oznaczałoby, że w wielu sytuacjach przepisy Karty Praw Podstawowych nie miałyby zastosowania w sytuacjach wewnątrzkrajowych.
Protokół brytyjski zmierza do tego, aby Karta nie stała się podstawą orzekania przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości ani przez sądy brytyjskie co do zgodności jakiegokolwiek aktu prawnego czy działań władz brytyjskich z prawami, wolnościami lub zasadami wyrażonymi w Karcie. Ponadto Wielka Brytania zastrzegła, że Karta nie przyzna żadnych praw, które mogłyby być powoływane w związku z postępowaniem władz krajowych, chyba że Wielka Brytania na to się zdecyduje poprzez uchwalenie odpowiedniego ustawodawstwa. Wielka Brytania obawia się przede wszystkim gwarancji praw socjalnych zawartych w Karcie, w tym praw związkowych, które albo są sprzeczne z brytyjskim podejściem do kwestii socjalnych, albo w niektórych przypadkach nieuznawane (np. prawo do strajku).
Gdyby tak się stało i w czasie Konferencji Międzyrządowej Polska skorzystałaby z pozostawionej sobie furtki, obywatele Polski posiadaliby o wiele mniej praw w stosunkach z władzami naszego państwa. Nie chodzi tutaj o kwestie jakoś szczególnie wrażliwe społecznie (bo w tych kwestiach UE nie ma możliwości stanowienia prawa), ale raczej o takie prawa jak prawo do prywatności, ochrony danych osobowych, prawo do sądu, prawo dostępu do dokumentów czy wolność działalności gospodarczej. Prawa te mogą mieć duże znaczenie chociażby dla przedsiębiorców prowadzących spory z organami administracji w sprawach z zakresu prawa celnego, ochrony środowiska, ochrony konkurencji czy własności intelektualnej.
Opowiadanie się za jedynie częściowym obowiązywaniem Karty stanowi brak zgody na to, aby ona faktycznie była tym wyznacznikiem wartości podzielanych w całej UE, obniża jej rangę. A jak ranga jest obniżona, to może od nowych państw członkowskich też nie ma co wymagać tak wysokich standardów jak było to dziełem Polski.
Karta może być także pożytecznym instrumentem przy rozstrzyganiu coraz częstszych konfliktów pomiędzy prawami jednostki a interesami Wspólnego Rynku. Europejski Trybunał Sprawiedliwości dość często zajmuje się różnymi problemami z zakresu praw człowieka. Dotychczasowa postawa wskazuje, że sąd ten wcale nie ma jakiegoś skrzywienia prorynkowego (co można było zauważyć w niektórych sprawach w latach 70.), w sytuacji kiedy dochodzi do ograniczenia zasad wspólnego rynku na korzyść praw jednostki. Rząd polski w ogóle nie rozważa, czy obywateli RP można tych praw pozbawić. Do takich wniosków skłaniałyby chociażby wysiłki podejmowane przez RPO, zmierzające do polepszenia sytuacji Polaków pracujących za granicą. Zgodnie jednak ze swoim stanowiskiem z 29 czerwca 2007 r., RPO będzie podejmował starania, by decyzja o ewentualnym przyjęciu Karty przez Rząd RP została podjęta po przeprowadzeniu analizy.Rząd zostawił sobie furtkę, czy Karta powinna w Polsce obowiązywać. Niech ta furtka pozostanie zamknięta. Rząd RP oraz RPO niech raczej nie próbują szukać ślusarza w celu dorobienia do niej klucza. W interesie obywateli RP leży, aby posiadali oni pełnię praw - także tych gwarantowanych na poziomie unijnym - a nie byli obywatelami Unii Europejskiej drugiej kategorii.
Czym jest Karta Praw Podstawowych
To zbiór praw, wolności i zasad odnoszących się do ochrony praw jednostki w Unii Europejskiej. Ma ona zastosowanie nie tylko do instytucji, organów i agencji Unii z właściwym uwzględnieniem zasady pomocniczości, ale także do organów i instytucji państw członkowskich w zakresie, w jakim stosują one prawo Unii. Na Kartę będzie mógł się powoływać przedsiębiorca zarówno w postępowaniu z zakresu ochrony konkurencji prowadzonym przez Komisję Europejską, ale także w postępowaniu przed naszym prezesem UOKiK czy sądem ochrony konkurencji, jeśli będą one działały w oparciu o prawo wspólnotowe.
Źródło: "Gazeta Prawna", 18.07.2007
Autor: Adam Bodnar
|