| "Gazeta Wyborcza": Oskarżony nie żyje, sprawa do umorzenia |
|
|
|
| środa, 27 lutego 2008 14:10 | |||
"Gazeta Wyborcza": Oskarżony nie żyje, sprawa do umorzeniaNie będzie procesu w sprawie pobicia w barze Carino przy ul. Nowowiejskiej. Oskarżony, który wyzwał klienta lokalu od Żydów i dotkliwie go pobił, nie żyje.
var rTeraz = new Date(1204117728239);
function klodka (ddo) {
if (rTeraz.getTime()>=ddo.getTime())
document.write('<'+'img xsrc="/i/szukaj/k2b.gif" width=20 height=18 border=0 align="absmiddle"'+'>');
}
Wczoraj
sąd skierował sprawę na posiedzenie, na którym zapadnie decyzja o
umorzeniu. - Z informacji uzyskanych od policji wynika, że oskarżony
nie żyje - poinformowała sędzia przewodnicząca. Przyczyny zgonu
oskarżonego, który miał 31 lat, nie są jeszcze sądowi znane.
Andrzej S. był z wykształcenia politologiem, z zawodu inżynierem sanitarnym. 13 kwietnia ub.r. rozpętał awanturę w barze Carino i dotkliwie pobił klienta lokalu. Prokuratura oskarżyła go o groźby karalne i zniszczenie mienia. Pokrzywdzony domagał się zmiany zarzutu na pobicie na tle nienawiści rasowej, w czym poparła go Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Awantura rozegrała się ok. godz. 18. Pokrzywdzony niespiesznie jadł obiad i czytał "Gazetę", a w niej artykuł pt. "ONR kontra Marsz Żywych. W telewizji leciał jeden z popularnych seriali. W pewnym momencie przysiadł się do niego młody mężczyzna, ogolony na łyso. Zerkał z zainteresowaniem na sąsiada ze stolika, zaglądał przez ramię do gazety. Niespodziewanie zaczął się awanturować. Krzyczał na obsługę, by wyłączyła "tę żydowską telewizję", zaczepiał klientów pytaniami: "No chyba nikt tu nie chce tego oglądać?". Wtedy pokrzywdzony odpowiedział: "A może ja chcę?". Reakcja Andrzeja S. była natychmiastowa. Najpierw ostentacyjnie oświadczył, że "z Żydem nie będzie siedział", a następnie zaczął mu grozić. W pewnym momencie uderzył go w twarz, strącając z jego nosa okulary. Napastnika udało się obezwładnić. Zrobił to pokrzywdzony wraz z innymi klientami baru. Policja, którą natychmiast wezwano do lokalu, zatrzymała S. na 24 godziny. Potem sąd wydał tzw. wyrok nakazowy (bez rozprawy), skazując S. na karę grzywny. Sprzeciw pokrzywdzonego spowodował, że sprawę skierowano do rozpatrzenia w zwykłym trybie. Wczoraj miała się odbyć pierwsza rozprawa.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
|







