|
|
|
| środa, 09 września 2009 08:45 | |||
Maciej Bernatt - wywiad dla "Gazety" KrakówDominika Maciejasz: Czy postępowanie służb medycznych i porządkowych wobec tego mężczyzny było właściwe?
Maciej Bernatt, koordynator Programu Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: Nie wiem, kto popełnił błąd, to musi wyjaśnić postępowanie. Na pewno nie powinno być tak, że osoba bezdomna nie ma takiego samego prawa do humanitarnego traktowania jak inni. A często jest tak, że osoby o niższym statusie społecznym są gorzej traktowane, to dotyczy także osób niepełnosprawnych, chorych psychicznie. W codziennym życiu trudno mówić o humanitarnym traktowaniu, jeśli pacjent jest skrajnie zaniedbany... - Owszem, to są bardzo trudne sytuacje, kiedy po pomoc przychodzi osoba bezdomna, zaniedbana. Tyle że to nie powinno mieć znaczenia, jeśli chodzi o udzielanie pomocy medycznej. Inna sprawa, że pacjent powinien współpracować z lekarzem. Nie tylko ze względów higienicznych, ale także diagnostycznych. Czasem trzeba przecież zdjąć ubranie, umyć ranę, by lekarz mógł ją obejrzeć. Ale jeśli pacjent nie chce współpracować, to należy podjąć wszystkie kroki, aby go do tego nakłonić. Czy była konieczność, by pacjenta wyprowadziła ze szpitala ochrona? Być może w tym przypadku zabrakło po prostu determinacji personelu medycznego. Wpływ na to mógł mieć właśnie status społeczny tego mężczyzny. Czy podobne sytuacje zdarzają się często? - Niestety, prawdopodobnie tak i dlatego ważne jest, by postępowanie w takich sytuacjach regulowały określone procedury, tak by status społeczny nie był pretekstem do odmówienia pomocy. Państwo jako instytucja ponosi odpowiedzialność za to zdarzenie, bez względu na to, czy ustalimy winę konkretnych osób. Na państwie, zgodnie z Europejską Konwencją Praw Człowieka, spoczywa obowiązek stworzenia odpowiednich gwarancji prawa do życia. Rodzina takiej osoby po wyczerpaniu środków krajowych może zaskarżyć państwo polskie. Cały artykuł dostępny jest tutaj.
|







