|
|
|
| czwartek, 22 kwietnia 2010 10:30 | |||
Metro: Problem tysięcy ojców i setek matekPięć tysięcy euro zadośćuczynienia ma wypłacić skarb państwa ojcu, który mimo pozytywnego wyroku sądu nie mógł widywać się z córką. - Orzeczenie ma wymiar symboliczny, pokazuje, że państwo nie potrafi wyegzekwować prawa - przyznaje Jacek Oleszczyk, autor skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
Mieszkające na południu Polski małżeństwo Z. rozstało się, gdy ich córka miała trzy lata. Dziś ma lat 14. Między byłymi małżonkami natychmiast po rozstaniu wybuchł konflikt. Opiekę nad dzieckiem przyznano matce. W 2001 r. to sąd określił zaś, kiedy córka ma spędzać czas z ojcem. W praktyce jednak matka dziecka to uniemożliwiała. I to pomimo grzywien i wyroku sądu. - Mężczyzna nie widywał dziecka cały miesiącami - mówi mec. Jacek Oleszczyk. - Matka, nie chcąc dopuścić do widzeń, tłumaczyła się chorobą, wyjeżdżała z dzieckiem na wakacje i często się przeprowadzała. A że sprawą za każdym razem musiał zajmować się inny sąd, akta wędrowały, co przedłużało postępowania. Grzywny nie robiły na matce wrażenia, bo jest osobą majętną i stać ją było co kilka miesięcy zapłacić tysiąc złotych - dodaje. Zdesperowany mężczyzna złożył w 2006 roku skargę przeciwko Polsce do Trybunału w Strasburgu. Jego zdaniem Polska złamała m.in. art. 8 konwencji, pozbawiając go prawa do poszanowania życia rodzinnego. Trybunał przyznał ojcu rację. Zdaniem sędziów wnioski dotyczące ukarania byłej żony grzywną nie były przez polskie sądy rozpatrywane wystarczająco szybko, a same kwoty były zbyt niskie. Trybunał uznał także, że organy państwa nie próbowały zachęcić stron do nawiązania porozumienia dla dobra dziecka. W efekcie ojciec stracił kontakt z córką. Ostatecznie Trybunał przyznał mu pięć tysięcy euro zadośćuczynienia. Ojciec nastolatki: - Córki nie widziałem od ponad roku. Nie mogę nawet porozmawiać z nią przez telefon, bo nauczono ją, że gdy dzwonię, musi odłożyć słuchawkę. Pieniądze wygrane w Strasburgu nie mają żadnego znaczenia. Może oddam je na jakąś szkołę. Idąc do Trybunału, chciałem zmienić polskie prawo, a może mentalność pracowników sądu. Bo dziś prawo raczej uniemożliwia kontakt rodzica z dzieckiem. Nie jest elastyczne. Dlatego na razie nie zdecydowałem, co robić dalej. - Niestety, orzeczenie ma wymiar symboliczny, choć pokazuje, że państwo nie ma realnych instrumentów do egzekwowania prawa, co jest dziś problemem tysięcy ojców i setek matek w całej Polsce - przyznaje mec. Oleszczyk. - Ojciec będzie mógł jedynie pokazać córce, gdy ta skończy 18 lat, że robił wszystko, żeby móc się z nią widywać. Maciej Bernatt, koordynator Programu Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, której przedstawiciele reprezentowali ojca przed Trybunałem, twierdzi, że mimo tego na państwie spoczywa obowiązek wykonania wyroku. Cały artykuł dostępny jest tutaj.
|







