|
PAP: Koniec epopei wokół wrocławskiego skłotu. Trybunał: Policja postąpiła nieprawidłowo |
|
|
|
|
środa, 29 lipca 2009 09:26 |
PAP: Koniec epopei wokół wrocławskiego skłotu. Trybunał: Policja postąpiła nieprawidłowo
Koniec głośnej wrocławskiej sprawy wejścia policjantom do zamieszkanego pustostanu w 1997 roku. Trybunał w Strasburgu orzekł, że użycie przemocy i wezwanie posiłków, oraz wyprowadzenie w kajdankach ludzi z budynku jest niezgodne z Europejską Konwencją Praw Człowieka i Podstawowych Wolności i zasądził po 2 tysiące euro dla Piotra Rachwalskiego i Agaty Ferenc.
W domu, w którym doszło do zdarzenia, odbywały się wystawy, koncerty; wydawano tam również posiłki dla ubogich w ramach akcji "Jedzenie Zamiast Bomb" (ang. Food not Bombs); stamtąd wyruszały często różne marsze i protesty. - To było kilkanaście lat temu, wielu osobom wydawaliśmy się dziwni, nosiliśmy dredy i kolczyki - wspominali dziś na konferencji po wyroku Ferenc i Rachwalski.
Policja zauważyła niezamknięty samochód
Do wydarzeń, będących przedmiotem skargi doszło w nocy 14 czerwca 1997 r. Policjanci patrolujący jedną z dzielnic Wrocławia zauważyli o 3 nad ranem niezamknięty samochód, zaparkowany naprzeciw starego, zniszczonego domu. Chcieli odholować pojazd na pobliski parking, ale mieszkający w budynku właściciel zaprotestował. Jego znajomi także przekonywali policjantów, że nie jest zabronione by samochód stał niezamknięty na ulicy. Policjanci sprawdzili dowód rejestracyjny i wylegitymowali ludzi.
Doszło do kłótni. Właściciel samochodu został zakuty w kajdanki. Funkcjonariusze wezwali posiłki - przyjechało ok. 10 policjantów. Kilkakrotnie uderzono Ferenc i Rachwalskiego. Wyzywano ich - jak podnosili skarżący - słowami: "hołota", "brudasy, "pedały". Budynek przeszukano a przebywające tam osoby zmuszono do opuszczenia go.
Polska prokuratura nie widziała problemu
Po zdarzeniu młodzi ludzie złożyli wniosek o wszczęcie śledztwa w sprawie nadużycia władzy przez policjantów. Wniosek w tej sprawie został oddalony pół roku później. Prokurator uznał, że akcja policji była usprawiedliwiona, a podejrzenie, że pozostawiony pod budynkiem samochód mógł pochodzić z kradzieży był w pełni uzasadniony. Wezwanie posiłków policyjnych było usprawiedliwione, gdyż zachowanie jednego z młodych ludzi było bardzo agresywne. Ponadto - w ocenie prokuratury - zeznania młodych ludzi były sprzeczne, podczas gdy zeznania policji - spójne.
Skarżący odwołali się od tej decyzji, ale została ona utrzymana przez Prokuratora Okręgowego rok później. Zwrócili się więc do Strasburga.
Cały komunikat znajduje się tutaj.
|