|
|
|
| czwartek, 17 września 2009 11:23 | |||
PAP: Reklamowa płachta nie narusza prawaPierwszy w Warszawie proces o usunięcie reklamy wielkoformatowej zakończył się niepowodzeniem. Do sądu poszła zdesperowana mieszkanka Ochoty, którą terroryzowały reflektory oświetlające płachtę. Sąd Okręgowy uznał jednak, że interes wspólnoty jest nadrzędny wobec interesu jednostki, więc reklama zasłaniająca okna mieszkania jej członka nie narusza prawa.
Sąd Okręgowy w warszawie oddalił w środę precedensowy pozew mieszkanki stolicy przeciw jej wspólnocie, która uchwaliła powieszenie reklamy z przeznaczeniem zysków na cele remontowe. Z powodu reklamy zasłaniającej okna cierpieli właściciele 12 mieszkań. Jednak tylko Małgorzata Falęcka rozpoczęła wojnę z winylową siatką. W pozwie przeciw wspólnocie i agencji reklamowej domagała się ochrony swych dóbr osobistych, w tym prawa do prywatności, nietykalności mieszkania i wypoczynku. Skarżyła się na zasłonięty w dzień widok z okna i brak naturalnego światła, a w nocy na silne reflektory oświetlające reklamę uniemożliwiające należyty odpoczynek. Gdy wspólnota mieszkaniowa podjęła decyzję o udostępnieniu ścian budynku reklamodawcy napisała protest. Wspólnota zarządziła jednak głosowanie nad reklamą. W budynku z 84 mieszkaniami, zasłoniętych miało być tylko 12. Wynik głosowania łatwo można było przewidzieć: większość była „za”. Tym, bardziej, że pieniądze z reklam były potrzebne na remont elewacji. 29 marca 2008 r. zainstalowano więc baner reklamowy całkowicie zasłaniający wszystkie okna mieszkania pani Małgorzaty. Jakby tego było mało na dachu budynku zawisło pięć reflektorów oświetlających reklamę. Trzy spośród nich skierowane zostały bezpośrednio w okna jej mieszkania. Poszkodowana uznając, że naruszone zostały jej dobra osobiste zwróciła się po pomoc do Fundacji Helsińskiej. Ta po przeanalizowaniu sprawy zdecydowała o jej włączeniu do grupy spraw precedensowych, gdzie trafiają przypadki o szczególnym znaczeniu społecznym. Przygotowała pozew do sądu o uchylenie uchwały wspólnoty o powieszeniu reklamy powołując się na naruszenie art. 8 konwencji o ochronie praw człowieka mówiący o poszanowaniu mieszkania. W imię dobra ogółu... Podobnego zresztą zdania byli też inni specjaliści. – Ta reklama narusza szereg praw: własności, do wypoczynku, do godziwych warunków życia, mir domowy – wylicza konstytucjonalista prof. Wiktor Osiatyński. To samo twierdzi były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Marek Safjan: – Według mnie uchwała tej wspólnoty narusza 47. artykuł konstytucji mówiący o ochronie życia prywatnego. – Nie chcę rekompensat, ale widoku z okna. Nie życzę sobie, by w moim mieszkaniu ktoś mnie oślepiał reflektorami – mówi zrozpaczona mieszkanka z ul. Filtrowej. Sąd był jednak odrębnego zdania. Oddalił powództwo uznając, że nie można mówić o bezprawności działań wspólnoty i agencji reklamowej, gdyż wspólnota zgodnie z prawem, większością udziałów, przegłosowała uchwałę o zawieszeniu reklamy. – Decydując się na posiadanie lokalu we wspólnocie mieszkaniowej, każdy współwłaściciel musi się liczyć z ograniczeniem prawa własności przez wspólnotę, oczywiście w zgodzie z porządkiem prawnym – mówiła sędzia Agnieszka Wachowicz-Mazur w ustnym uzasadnieniu nieprawomocnego wyroku. Niestety nie jest to najpewniej finał jednostkowej sprawy, bo precedensowy wyrok dotyczy dziesiątek tysięcy ludzi skazanych na życie za winylowymi siatkami.
|







