| PAP: Ruszył proces za złogi gierkowsko-gomułkowskie |
|
|
|
| poniedziałek, 22 października 2007 01:00 | |||
PAP: Ruszył proces za złogi gierkowsko-gomułkowskiePrzed warszawskim sądem ruszył proces Małgorzaty Kolińskiej-Dąbrowskiej, którą - jak ona sama twierdzi - wiceprezes radia Jerzy Targalski miał uznać za część "gomułkowsko-gierkowskich złogów" w radiu. Dziennikarka domaga się od Polskiego Radia, z którego odeszła w kwietniu, odszkodowania za dyskryminację oraz zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych. Sprawę monitoruje Program Spraw Precedensowych. Sąd Rejonowy dla miasta Warszawy w piątek tylko formalnie doprecyzował żądania pozwu dziennikarki, bo na rozprawę nie stawił się nikt z Polskiego Radia. Reprezentującego pozwaną spółkę radcę prawnego dopadło jesienne zapalenie gardła. Sprawę odroczono do 21 listopada.Kolińska-Dąbrowska była dziennikarką Polskiego Radia od maja 1982 r. "W radio to był czas, w którym po najsurowszym stanie wojennym zaczęto przyjmować nowych ludzi, czuło się nadchodzącą +odwilż+. Ale to, że przyjęto mnie właśnie wtedy, teraz stało się powodem do zwolnienia" - mówiła PAP przed rozprawą. Dziennikarka była w radiu działaczką rady zakładowej Związku Zawodowego Pracowników Radia i Telewizji i radiowym "mężem zaufania". W piątek w sądzie mówiła, że angażowała się w obronę interesów pracowniczych i protestowała przeciwko zatrudnieniu w redakcji "Sygnałów Dnia" naczelnego "Gazety Polskiej" Tomasza Sakiewicza, do prowadzenia porannych wywiadów. "Jego gazeta była wtedy w ostrym konflikcie politycznym. Wprowadzenie go do redakcji było opowiedzeniem się po jednej ze stron. Z racji misji mediów publicznych nie powinno się to stać" - wyjaśniała Kolińska-Dąbrowska. Mimo że była w radiu pod ochroną związkową (do zwolnienia takiej osoby potrzebna jest odrębna uchwała zarządu), znalazła się na liście kilkuset pracowników do zwolnienia, co kwestionowała nawet Państwowa Inspekcja Pracy. Mówiła, że nie chciała "wypaść z rynku, bo dziennikarz bez pracy przestaje istnieć" i dlatego - mając ofertę z TVP odeszła za porozumieniem stron. Kolińską-Dąbrowską dotknęły szczególnie wypowiedzi wiceprezesa Polskiego Radia Jerzego Targalskiego, który uzasadniając zwolnienia miał mówić m.in., że w Radiu "średnia wieku jest bliska tej na cmentarzu" oraz że "jak się puści w obozie koncentracyjnym miły głos, to też ludzie się z nim zżyją" (o popularności Tadeusza Sznuka). "Gazeta Wyborcza" przytaczała też relację Marii Szabłowskiej, której Targalski miał powiedzieć, że musi ona odejść z radia, bo on czyści je ze "złogów gierkowsko-gomułkowskich" i że "dookoła widzi same stare kobiety" (Targalski zaprzeczał, trwa jego proces z "GW"). Dziennikarka potwierdza, że podobne wypowiedzi padały. Pozwała Polskie Radio, żądając 20 tys. zł odszkodowania za naruszenie przez spółkę zakazu dyskryminacji ze względu na wiek oraz 10 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie jej dóbr osobistych. Żądała też przeprosin w mediach, ale odstąpiła od tego, gdy sąd poinformował, że oznaczałoby to wyłączenie tej kwestii i przekazanie jej innemu sądowi do odrębnego procesu. "Pan Targalski niewątpliwie jest osobą, która odsłoniła prawdziwe motywy działania spółki i jej zachowania wobec zwalnianych pracowników" - mówił adwokat dziennikarki Tomasz Kulig. Dziennikarka wyjaśniała mechanizm usuwania z radia: najpierw nie wyznaczają do grafiku dyżurów, co pozbawia dziennikarzy większości wypłaty, bo pensje są małe, żyje się z honorariów. "Sąd to zna, prowadzimy wiele procesów dziennikarzy" - odpowiedział jej sędzia Krzysztof Kopciewski. Niektóre procesy b. pracowników radia obserwuje Helsińska Fundacja Praw Człowieka. "Wiemy o prawie 10 pozwach, jesteśmy obserwatorami na pięciu" - powiedziała PAP Joanna Lora z Fundacji. B. dziennikarze radia w większości tych spraw powołują się właśnie na wypowiedzi Targalskiego, które - jak mówią - naruszają ich godność. Po ukazaniu się w mediach jego wypowiedzi (wygłaszanych przy okazji przeprowadzanych przez radio zwolnień grupowych) 21 kwietnia Targalski został zawieszony w pełnieniu obowiązków wiceprezesa zarządu PR. Ostatecznie 9 czerwca Rada Nadzorcza radia przywróciła Targalskiego w prawach członka zarządu "uwzględniając dotychczasowy wkład jego pracy i mając na uwadze sprawność działań zarządu spółki".
|







