| Przegląd o "Ofiarach Biedronki" |
|
|
|
| środa, 31 maja 2006 01:00 | |||
Przegląd o "Ofiarach Biedronki"
Dnia 14 maja 2006 r. w "Przeglądzie" opublikowany został artykuł Heleny Leman pt. "Ofiary Biedronki" opisujący sprawę poszkodowanych przez sieć handlową Biedronka należącą do koncernu Jeronimo Martins. Poszkodowani przez JMD przygotowali list do Jose Manuela Barrosa, w którym opisali warunki panujące w zakładach pracy. Treść listu została odczytana na seminarium OECD Watch dnia 25 kwietnia 2006 r. Zarówno obserwatorzy OECD Watch jak i portugalscy dziennikarze byli zdumieni przekazanymi im informacjami. W kancelarii mec. Lecha Obary przygotowany został zbiorowy pozew, obejmujący ponad sto osób. Prawnicy tej kancelarii stworzyli dla potrzeb OECD dokładny opis naruszeń praw pracowniczych w JMD. Obok najpoważniejszego zarzutu jakim jest stosowanie przemocy psychicznej znajdują się uchybienia takie jak - nierzetelne prowadzenia ewidencji czasu pracy, niewłaściwe rozliczanie czasu pracy, zaniżanie wysokości wynagrodzenia, niezgodne z prawem zasady transportu itp. Artykuł przedstawia historie wyzysku poszczególnych pracowników Biedronki, oraz kontrahentów, którzy zostali oszukani przez JMD. Edward Gollent, były kontrahent JMD założył stowarzyszenie osób poszkodowanych przez sieć. JMD skierowało wobec niego pozew, w którym zarzucają mu rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji na temat przestrzegania praw pracowniczych w sieci Biedronka. Wiele spraw sądowych wszczynanych przez poszkodowanych pracowników jest przedłużana przez JMD. „Granie na zwłokę, na zmęczenie pracownika, wykorzystywanie luk prawnych jest ulubioną metoda JMD" - komentują młodzi prawnicy z kancelarii Lecha Obary. Wiele spraw dotyczących Biedronki utknęło w postępowaniu prokuratorskim. Jednakże po ostatniej interwencji Ministerstwa Sprawiedliwości, które objęło sprawę specjalnym nadzorem, sprawy nabierają tempa. W artykule znajduje się komentarz Adama Bodnara, który zwraca uwagę na pozytywne skutki konfliktu twierdząc, że „cały ten proces dochodzenia swoich praw w dużej mierze ucywilizował sytuację w polskich supermarketach, z drugiej strony wciąż nie rozumiem zachowania JMD. Zamiast walczyć ze wszystkimi, wydawać ogromne pieniądze na kampanie reklamowe i prawników, mogliby stworzyć np. fundusz wsparcia dla poszkodowanych. Jako firma społecznie odpowiedzialna zyskaliby na pewno więcej, a ruch społeczny skierowany przeciwko nim by się skończył".
|







