| "Rzeczpospolita": Co jest za tym murem |
|
|
|
| wtorek, 10 lipca 2007 01:00 | |||
"Rzeczpospolita": Co jest za tym murem
Odmieniane w przepisach prawa tak powszechnie słowa jak humanitaryzm, poszanowanie godności i praw jednostki są w praktyce tyleż warte co ich przełożenie na codzienne, drobne nawet sprawy - zauważa publicysta "Polityki".
Warunki pobytu w zakładach karnych dla każdej ciężarnej kobiety są trudne do zniesienia, szczególnie w ostatnich 28 tygodniach przed rozwiązaniem. Rzecznik praw obywatelskich forsuje nawet pogląd, że w kodeksie karnym wykonawczym warto umieścić zakaz przyjmowania do więzień ciężarnych w takim czasie. Wymienia się też przykład więźniarki, której traktowanie miało wszelkie cechy postępowania "nieludzkiego i okrutnego". Przypomina również ż oburzającą historię 62-letniej lekarki konwojowanej do sądu w kajdankach pod błahym zresztą zarzutem przestępczym i w piśmie do Ministerstwa Sprawiedliwości stwierdza: "Zastosowanie w tym przypadku tak drastycznego środka przymusu może być uznane za niehumanitarne i mające poniżyć tymczasowo aresztowaną". Dlaczego zawsze i wszędzie zakłada się kajdanki, skoro ich używanie zastrzeżono w pewnych tylko sytuacjach, np. obawy ucieczki czy oporu albo wobec sądzonych za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu? Co trzeci tylko więzień znajduje zatrudnienie w zakładzie karnym lub poza jego terenem. W tej sytuacji każda próba wypełnienia czasu niepracującym, zajęcia ich jest sprawą największej wagi i pierwszego znaczenia. A jednak znalazł się zakład karny, który zakazał posiadania w celach komputerów, telewizorów i podobnego sprzętu. Tymczasem zakaz taki może być wprowadzany tylko w wyjątkowych sytuacjach, dyktowanych względami porządkowymi czy bezpieczeństwa. W sprawozdaniach rzecznika praw obywatelskich odnajdujemy powtarzający się zarzut: cenzuruje się korespondencję skazanych z takimi instytucjami publicznymi, jak Fundacja Helsińska czy Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Doszło nawet do tego, że w jednym z zakładów karnych nie wpuszczono przedstawiciela rzecznika, który otrzymał polecenie nawiązania kontaktu ze skazanym. Więzienia są zatłoczone niebezpiecznie i ponad miarę. Stwierdza to każda kontrola międzynarodowa czy krajowa. Wydawać by się więc mogło, że w tej sytuacji kładziony będzie silny nacisk na drobiazgowe nawet honorowanie praw więźnia. Jeżeli nie może pracować, niech chociaż uczy się korzystać z komputera; skoro przedłuża się jego aresztowanie, niech może odwiedzić go przynajmniej przedstawiciel rzecznika, jeżeli ma trudności w widzeniach z rodziną.
Źródło: "Rzeczpospolita", 10.07.2007, nr 159 Autor: Stanisław Podemski
|







