|
|
|
| poniedziałek, 26 lipca 2010 08:14 | |||
Rzeczpospolita: Cztery lata tropienia biznesmenówFirma nie istnieje, jej właściciele spędzili osiem miesięcy w areszcie, a aktu oskarżenia wciąż nie ma
„Rz” ujawniła, że biegli nie potwierdzili prokuratorskich podejrzeń wobec poznańskich biznesmenów z firmy Bestcom. Jednak śledczy, którzy prowadzą sprawę od 2006 r., nie zamierzają jej zakończyć. Zmieniono prokuratora. Sprawą zajmuje się już piąty śledczy. – Po uzyskaniu opinii zespołu biegłych z dziedziny rachunkowości i finansów, udostępnieniu jej stronom i przesłuchaniu biegłych na okoliczności związane z wydaną opinią, podjęte zostały czynności procesowe, to jest przesłuchano kolejnych świadków – mówi „Rz” prokurator Marek Konieczny, p.o. rzecznika prasowego poznańskiej Prokuratury Apelacyjnej. Informuje, że prokuratura powołała kolejnego biegłego, tym razem z zakresu informatyki. Śledczy wystąpili też o przeprowadzenie analizy kryminalnej i wystąpili do banków o wydanie dokumentacji. Od dwóch lat prokuratorzy twierdzą, że wciąż czekają na pomoc prawną z Chin. Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która monitoruje śledztwo w sprawie Bestcomu, pod koniec czerwca wystąpiła do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta z prośbą o interwencję. – Sposób prowadzenia tego postępowania może stanowić przykład złego traktowania i nadużywania władzy przez organy wymiaru sprawiedliwości – uważa Adam Bodnar z HFPC. Fundacja wytyka przewlekłość postępowania i bezpodstawne utrzymywanie sankcji wobec przedsiębiorców, którzy wciąż co miesiąc muszą meldować się w komisariacie policji. W piśmie do prokuratora generalnego ujawnia też sprawę wniosku o umorzenie postępowania, który przedsiębiorcy złożyli w kwietniu 2010 r. Prokuratura nawet nie odpowiedziała. – Po zapoznaniu się z treścią wniosku został on dołączony do akt śledztwa i potraktowany jako zajęte przez nich stanowisko procesowe – mówi p.o. rzecznika Konieczny. – Absurd. W ten sposób można „uziemić” każdy wniosek. Prokuratura miała obowiązek rozpatrzyć i odpowiedzieć na to pismo – komentuje dr Adam Bodnar. "Właściciele Bestcomu zostali zatrzymani w 2006 r. Do dziś muszą się co miesiąc meldować w komisariacie" Rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk: – W tym tygodniu prawdopodobnie udzielimy fundacji odpowiedzi. Eksperci uważają, że sprawa powinna zostać zakończona. – Gdyby sprawa Bestcomu była pojedynczym przypadkiem, mógłbym powiedzieć, że to wypadek przy pracy. Ale, niestety, to sygnał, który wskazuje na bardzo poważne patologie w polskiej prokuraturze – mówi „Rz” Roman Kluska, były prezes Optimusa. – Cały czas spotykam się z przedsiębiorcami, z których bardzo wielu, prowadząc działalność w Polsce, żyje w poczuciu zagrożenia. Dlaczego? Bo stworzono w naszym kraju takie prawo, by władza mogła z przedsiębiorcą zrobić wszystko, co zechce, a on sam nie miał niemal żadnej szansy obrony. – Ta sprawa, biorąc pod uwagę nie tylko niemożność oskarżenia, ale również jego ekonomikę i aspekt społeczny, po blisko pięcioletnim śledztwie tych przedsiębiorców, powinna zostać już dawno umorzona – twierdzi prof. Brunon Hołyst, kryminolog. – Mam wrażenie, że prokuratura rozpaczliwie szuka czegokolwiek, jakiegoś złotego środka, by móc tych ludzi oskarżyć o cokolwiek i uniknąć konieczności wypłaty ewentualnego odszkodowania za zniszczenie firmy – komentuje Bodnar. (...) http://www.rp.pl/artykul/10,513743.html
|







