| "Rzeczpospolita": Kodeks etyczny nie może tłumić krytyki |
|
|
|
| poniedziałek, 07 stycznia 2008 14:49 | |||
"Rzeczpospolita": Kodeks etyczny nie może tłumić krytykiRzecznik praw obywatelskich uważa, że kodeks etyki lekarskiej narusza wolność słowa. Przyłączył się do skargi konstytucyjnej lekarki ukaranej dyscyplinarnie za krytykę pracy kolegów Dr Zofia Sz. w 2006 r. po kilku latach postępowania została przez Naczelny Sąd Lekarski ukarana upomnieniem za to, że skrytykowała w prasie przeprowadzenie przez swoich kolegów z Akademii Medycznej we Wrocławiu niepotrzebnych, jej zdaniem, zabiegów punkcji u 40 dzieci. Sąd uznał, że złamała art. 52 ust. 2 kodeksu etyki lekarskiej, który nakazuje lekarzowi „zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza” oraz zabrania publicznego dyskredytowania go „w jakikolwiek sposób”. Przy czym w ogóle nie oceniał tego, czy krytyka była uzasadniona, za przewinienie uznał sam fakt, że lekarka się jej dopuściła. Wolność słowa kontra ochrona czciDr Sz. wniosła w ubiegłym roku do Trybunału Konstytucyjnego skargę na ten przepis KEL, który jej zdaniem ogranicza wolność słowa. W sprawę zaangażowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Prawnicy fundacji napisali skargę konstytucyjną. – Przygotowaliśmy ja w ramach Programu Spraw Precedensowych – mówi Maciej Bernatt z Fundacji. W skardze kwestionują inkryminowany przepis kodeksu etyki oraz trzy artykuły ustawy o izbach lekarskich, które są podstawą obowiązywania regulacji etycznej, a także odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Twierdzą, że naruszają one konstytucyjną zasadę wolności słowa i prawo do krytyki. – Przyjęliśmy taką konstrukcję, bo kodeks etyki doprecyzowuje przepisy ustawy. W takim wypadku, naszym zdaniem, ten akt wewnętrznego prawa środowiska lekarskiego może być badany przez TK- wyjaśnia Maciej Bernatt. Zasznurowane usta lekarzyW ostatnich dniach do tej skargi przyłączył się rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski. – Bardzo się cieszę – mówi Zofia Sz. – Wiele razy informowałam rzecznika o mojej sprawie, ale poprzedni, prof. Andrzej Zoll, zawsze odpowiadał, że moje prawa nie są łamane. R. p. o. w swoim piśmie do TK potwierdza wyrażony w skardze pogląd, że zaskarżone przepisy, wykluczając możliwość opartej na faktach i podjętej w interesie publicznym krytyki lekarza przez innego lekarza, są sprzeczne z gwarantowaną przez konstytucję zasadą wolności słowa. Stawiają bowiem tamę – uważa rzecznik – jakimkolwiek krytycznym publicznym wypowiedziom lekarzy na temat praktyki medycznej kolegów po fachu. Jego zdaniem tak daleko posunięta w KEL ochrona czci i dobrego imienia lekarzy nie ma uzasadnienia. Obowiązują przecież w tej kwestii równe dla wszystkich przepisy prawa cywilnego. Rzecznik podkreśla, że ograniczenie wolności słowa nie służy także ochronie zdrowia publicznego. Kodeks etyki, nakładając rygory na wypowiedzi lekarzy, blokuje im udział w publicznej dyskusji na ten temat, choć to właśnie ich wiedza i doświadczenie ma najwyższą wartość merytoryczną. Art. 52 ust. 2 KEL może bowiem być barierą w dyskusji o skuteczności jakiejś terapii, zabiegów czy leków, która dotyczyłaby konkretnego przypadku. Zdaniem rzecznika, ograniczanie lekarzom swobody wypowiedzi jest wyrazem źle pojętej „solidarności zawodowej”, która nie służy ani środowisku, ani pacjentom. Rzecznik prasowy Naczelnej Rady Lekarskiej nie chciał na gorąco skomentować decyzji r. p. o. Stwierdził, że z jego argumentacją muszą najpierw dokładnie zapoznać się prawnicy NRL. Samorząd lekarski będzie miał okazję przedstawić swoją podczas rozprawy przed TK. Maciej Bernatt, Helsińska Fundacja Praw Człowieka "Rzeczpospolita" z 7 stycznia 2008 r.
|







