| "Rzeczpospolita": Ochroniarze walczą o pracę na etatach |
|
|
|
| czwartek, 13 grudnia 2007 13:54 | |||
"Rzeczpospolita": Ochroniarze walczą o pracę na etatachWiększość z 200 tys. osób zatrudnionych w firmach ochroniarskich pracuje na umowę-zlecenie zamiast na etacie i nie może tworzyć organizacji związkowych NSZZ „Solidarność” i Helsińska Fundacja Praw Człowieka walczą ramię w ramię o prawo Sławomira M. do pracy na etacie i swobodnego stworzenia związku zawodowego w swojej firmie. Branża ochroniarska to jedna z największych obecnie grup zawodowych w Polsce. Pracuje w niej przeszło 200 tys. osób. Dla porównania w policji zatrudnionych jest tylko 100 tys. osób, a w handlu 120 tys. (w super- i hipermarketach). Sławomir M., zatrudniony na podstawie umowy-zlecenia w jednej z największych polskich firm ochroniarskich, stracił pracę za udział w spotkaniu związkowców. Przed warszawskim sądem toczy się proces, w którym ochroniarz domaga się uznania jego pracy za zatrudnienie na etacie.W razie uznania Sławomira M. za pracownika firma będzie musiała zapłacić składki ubezpieczeniowe za cały okres zatrudnienia. Dzięki temu czas ten zostanie wliczony do jego uprawnień pracowniczych, np. do stażu urlopowego i emerytalnego. – Żądamy także zadośćuczynienia za dyskryminację z powodu przynależności związkowej. Chodzi tu raczej o napiętnowanie powszechnej praktyki panującej w branży ochroniarskiej, a nie wyciągnięcie pieniędzy od tej firmy, bo żądamy minimalnych kwot – mówi adwokat Jacek Oleszczyk, pełnomocnik Sławomira M. Jak na tak dużą grupę zawodową niecałe 4 tys. zrzeszonych w związkach zawodowych to nie jest zbyt dobry wynik. Kosztem pracownikówProblem zauważyli związkowcy NSZZ „Solidarność”. – Staramy się nie tylko zapewniać pomoc prawną takim osobom, ale także wpływać na same firmy, by zmieniły podejście do pracowników – mówi Krzysztof Zgoda z „Solidarności”. – Jedne bowiem szanują ich prawa, inne nie. Niestety, dla wielu firm łamanie praw pracowników oznacza oszczędności i możliwość konkurowania ceną swoich usług. Jeśli szybko nic się nie zmieni, ci, którzy przestrzegają prawa, zbankrutują, a stosujący bezprawne praktyki wygrają. Zły przykład urzędów– Apelujemy także do klientów korzystających z usług firm ochroniarskich, które naruszają prawo – dodaje Zgoda. – O dziwo, największe kłopoty mamy z instytucjami publicznymi, jak ZUS, sądy czy urzędy miejskie. Gdy zwracamy im uwagę na to, że firma, która ich ochrania, nie przestrzega standardów, odpowiadają nam, że to nie ich problem. Moim zdaniem to oni przede wszystkim powinni dawać dobry przykład. Zwróciliśmy się nawet do premiera z prośbą o interwencję w tej sprawie. Takie zjawisko potwierdza mec. Grzegorz Orłowski. – Kilkakrotnie już spotkałem się z tym, że instytucje publiczne podczas organizowania przetargów na ochronę akceptowały bardzo niskie stawki wynagrodzenia. Niewystarczające nawet na minimalne pensje dla ochroniarzy – zauważa. Sąd rozstrzygnieUmowa o dzieło lub zlecenie zamiast umowy o pracę dla firmy ochroniarskiej oznacza oszczędności ok. 30 – 40 proc. Dla zatrudnionego to pozbawienie podstawowych praw pracowniczych – świadczeń zdrowotnych, urlopów, płatnych nadgodzin, podstawowego poziomu bezpieczeństwa. Niewygodnego pracownika można niemal z dnia na dzień zwolnić. – Jeśli sąd uzna, że Sławomir M. przez cały czas pracy powinien być zatrudniony na etacie, zamiast na umowie-zleceniu, będzie to wyraźny sygnał dla całej branży. Firmy ochroniarskie będą musiały zmienić niezgodne z prawem warunki zatrudnienia – mówi Zgoda. Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
|







