| "Rzeczpospolita": Postępowanie dyscyplinarne jest szybkie i na jasnych zasadach |
|
|
|
| środa, 22 sierpnia 2007 23:45 | |||
"Rzeczpospolita": Postępowanie dyscyplinarne jest szybkie i na jasnych zasadach
W "Rzeczpospolitej" z 20 sierpnia 2007 r.
ukazały się tekst redaktora Marka Domagalskiego ("Prawnicy walczą o
odszkodowania") i komentarz do niego autorstwa redaktora Tomasza
Pietrygi. Oba materiały trudno pozostawić bez odpowiedzi.
Redaktor Marek Domagalski sugeruje w swym tekście, że
amerykanizacja rynku usług prawnych doprowadziła do tego, że w
przypadku spraw o odszkodowanie standardem stało się określanie
wynagrodzenia jedynie jako procentu od uzyskanej w sądzie kwoty. Należy
z całą stanowczością wskazać, że są to odosobnione przypadki, a nie
powszechna praktyka. Zasady ustalania wynagrodzeń jasno określa kodeks
etyki adwokackiej.
Redaktor Tomasz Pietryga w komentarzu do artykułu swego redakcyjnego kolegi wyraża opinię, że w walce o jak najwyższe honoraria prawnicy nie mają żadnych skrupułów, a samorządy prawnicze nie potrafią z tym skutecznie walczyć. Remedium na - jak twierdzi - stronniczość samorządowych sądów dyscyplinarnych miałby być pomysł Ministerstwa Sprawiedliwości przeniesienia sądownictwa dyscyplinarnego do sądów powszechnych. Otóż samorządowe sądownictwo dyscyplinarne znajduje się dziś pod ścisłą zewnętrzną kontrolą -od orzeczenia drugiej instancji przysługuje kasacja do Sądu Najwyższego zarówno stronom, jak i ministrowi sprawiedliwości, rzecznikowi praw obywatelskich oraz prezesowi Naczelnej Rady Adwokackiej. Minister sprawiedliwości z prawa tego nie korzystał: w latach 2005 - 2007 ani razu nie wniósł kasacji od ostatecznych rozstrzygnięć organów adwokackich, co powinno dobrze świadczyć o jakości orzecznictwa. A całkiem świeża, z czerwca 2007 roku, nowelizacja prawa o adwokaturze zapewnia ministrowi sprawiedliwości pełne uczestnictwo w postępowaniu dyscyplinarnym. Minister jest za każdym razem informowany przez samorząd o wszczęciu postępowania i wydaniu orzeczenia, może również polecić wszczęcie postępowania i w nim uczestniczyć. Ponadto -na wniosek samej adwokatury -wprowadzona została jawność rozpraw dyscyplinarnych, aby możliwość kontroli przebiegu postępowania miały także osoby z zewnątrz (na przykład przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka). Pomysł przeniesienia sądów dyscyplinarnych do sądów powszechnych ma jednak cel inny niż zapewnienie niezawisłości i bezstronności. To próba odebrania autonomii samorządom prawniczym i niezależności samym adwokatom. Zgodnie z rozwiązaniem proponowanym przez resort sprawiedliwości funkcjonariusz państwowy mógłby decydować, wobec kogo i kiedy wszcząć postępowanie dyscyplinarne. Tym samym miałby możliwość wywierania nacisku na niewygodnych lub niepokornych obrońców. Głównie z tego powodu w żadnym z państw członkowskich Unii Europejskiej orzekanie w sprawach dyscyplinarnych nie jest wyłączone spod kompetencji samorządu zawodowego. Zdajemy sobie sprawę, że funkcjonowanie w warunkach gospodarki rynkowej postawiło przed palestrą nowe wyzwania. Mamy również świadomość, że opisywane w mediach pojedyncze przypadki nieetycznego zachowania adwokatów rzutują na wizerunek całego środowiska. Pamiętajmy jednak, że równie ważny dla tego wizerunku jest sposób, w jaki środowisko z patologiami sobie radzi. Adwokackie postępowanie dyscyplinarne, zwłaszcza po niedawnej reformie, jest szybkie, otwarte i ma przejrzyste zasady.
adw. Agnieszka Metelska rzecznik Naczelnej Rady Adwokackiej
"Rzeczpospolita", 22.08.2007
|







