|
|
|
| wtorek, 10 sierpnia 2010 14:44 | |||
Rzeczpospolita: Strasburg-sito na skargiTrybunał w Strasburgu może teraz odmówić rozpatrzenia skargi, nawet gdy doszło do naruszenia europejskiej konwencji. Dlaczego – wyjaśnia adwokat, prezes Izby Doradczej Praw Człowieka w Kosowie
Od lat toczy się debata na temat usprawnienia mechanizmu rozpatrywania skarg napływających do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Niedawno ich liczba przekroczyła 100 tysięcy i wciąż szybko rośnie. Wiele nadziei pokłada się w rozwiązaniach reformujących protokół nr 14 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Po długim oczekiwaniu, spowodowanym ociąganiem się Federacji Rosyjskiej przed jego ratyfikacją, wszedł on w życie 1 czerwca tego roku. Jedna z wielu istotnych zmian dotyczy warunków dopuszczalności skarg. Oprócz dotychczasowych, z których główne to konieczność wyczerpania wszystkich skutecznych środków prawnych w kraju oraz sześciomiesięczny termin na wniesienie skargi, protokół 14 wprowadza nowy warunek. Teraz Trybunał może odmówić merytorycznego rozpatrzenia skargi również wtedy, gdy nie można wykluczyć, iż doszło do naruszenia konwencji, ale w jego rezultacie – zdaniem Trybunału – pokrzywdzony nie znalazł się jednak w istotnie niekorzystnej dla siebie sytuacji. Chodzi więc o wyeliminowanie spraw naprawdę drobnych napływających z różnych państw do Strasburga, które ze względu na taki charakter nie powinny zaprzątać sędziów europejskiego Trybunału. Ci bowiem powinni przede wszystkim skupić się na sprawach i problemach poważnych, czy to ze względu na wchodzące w grę ważne interesy jednostki, czy też problemy natury ogólnej wskazujące na braki systemowe prowadzące do poważnych naruszeń praw człowieka. Odpowiedź na pytanie, jakiego rodzaju przypadki należy uważać za należące do takich, w których można powiedzieć, iż skarżący nie znalazł się w “istotnie niekorzystnej sytuacji”, będzie stopniowo wypracowywana przez Trybunał w kolejnych sprawach, w których pojawi się ta kwestia. Na razie, tj. od 1 czerwca, zostało wydanych dopiero kilka pierwszych decyzji o odrzuceniu skarg na tej podstawie. W sprawie Ionescu przeciwko Rumunii Trybunał uznał, że nie było żadnych dowodów wskazujących, iż w sytuacji materialnej, w jakiej znajdował się skarżący, szkoda na kwotę 90 euro spowodowała, iż znalazł się on w “istotnie niekorzystnej sytuacji” (decyzja z 1 czerwca, skarga nr 36659/04). Do podobnego wniosku doszedł w sprawie Korolev przeciwko Rosji, w której chodziło o odmowę zwrotu przez państwo kosztów sądowych w wysokości… nieco poniżej 1 euro (decyzja z 1 lipca, skarga nr 25551/05). W sprawach tych Trybunał podkreślił, że naruszenie prawa, niezależnie od tego, na ile realne z czysto prawnego punktu widzenia, powinno odznaczać się pewnym minimalnym stopniem dolegliwości, aby mogło wchodzić w grę zajmowanie się nim przez sąd międzynarodowy. Ustalenie tego minimalnego poziomu jest z natury rzeczy względne i zależy od okoliczności konkretnej sprawy. Dolegliwość naruszenia musi być oceniana z uwzględnieniem z jednej strony subiektywnych odczuć skarżącego, a z drugiej tego, co w konkretnym przypadku obiektywnie wchodzi w grę. Mogą jednak pojawić się sprawy, w których mimo bardzo niewielkiego pokrzywdzenia wzgląd na poszanowanie praw człowieka będzie przemawiał przeciwko odrzuceniu skargi, a za jej merytorycznym rozpatrzeniem do końca. Dotyczy to w szczególności spraw, które niezależnie od ich trywialnej natury rodzą poważne kwestie wpływające na stosowanie lub interpretację konwencji lub ważne kwestie na tle stanu prawa krajowego z punktu widzenia standardów praw człowieka. Chodzi więc o sytuacje, w których za dalszym rozpatrywaniem skargi przemawiają racje porządku publicznego. Cały artykuł dostępny jest tutaj.
|







