"Rzeczpospolita": Trybunał czekał pół roku na zmianę statusu asesorów
Jeszcze przed wakacjami, 20 lipca, Trybunał Konstytucyjny zdecyduje o losie asesorów sądowych. Najprawdopodobniej zastąpią ich tzw. sędziowie na próbę. Projekt ustawy jest w Sejmie, ale nie zostanie uchwalona przed wyrokiem Trybunału.
Trybunał od dawna miał wątpliwości, czy instytucja asesora jest zgodna z ustawą zasadniczą. Po tym, gdy w listopadzie zeszłego roku wpłynęły do niego skargi obywateli na decyzje podejmowane przez asesorów, skorzystał z prawa do tzw. sygnalizacji. W ten sposób dał znać rządowi i posłom, aby się zastanowili nad zmianami.
Przygotowane przez prezydencki zespół projekty dopiero w czerwcu trafiły do Sejmu. Eksperci twierdzą, że zanim ten je uchwali, może minąć wiele miesięcy. W grę wchodzi bowiem zmiana nie tylko ustawy o ustroju sądów powszechnych, ale i konstytucji. A ta rządzi się szczególnymi prawami.
Trybunał nie będzie więc czekał z rozpatrzeniem skarg. Co zrobi?
- Najpierw musi odpowiedzieć na pytanie, czy przepis dotyczący orzekania przez asesorów można w ogóle kwestionować w drodze skargi konstytucyjnej - tłumaczy "Rzeczpospolitej" Marek Zubik, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego. I kreśli możliwy scenariusz. - Trybunał może po rozprawie odroczyć wydanie wyroku. Może też od razu orzec zgodność lub niezgodność przepisu z ustawą zasadniczą. Gdy uzna cały przepis za niekonstytucyjny (to skrajna sytuacja), będzie musiał rozważyć, czy ze względu na skutki nie trzeba będzie odsunąć wejścia wyroku wżycie.
A skutki mogłyby być opłakane. W sądach rejonowych pracuje dziś5237 sędziów oraz1637 asesorów. Wynika z tego, że23,8 proc. orzekających w tych sądach to asesorzy. Asesorzy stanowią trzon kadry orzeczniczej i rozpoznają tysiące spraw wpływających do sądów. Co się stanie, jeśli Trybunał Konstytucyjny uzna, że skarżący ten przepis mają rację? Ministerstwo Sprawiedliwości straci kompetencje do powierzania asesorom funkcji orzeczniczych, a ci nie będą mogli orzekać. To z kolei oznaczałoby wydłużenie czasu postępowań.
Nie wspominając o tym, że wszystkie trwające już sprawy karne musiałyby się rozpocząć odnowa.
- Gdyby tak się stało z dnia na dzień, oznaczałoby to zapaść wymiaru sprawiedliwości -twierdzi sędzia Krzysztof Józefowicz, były wiceminister sprawiedliwości, który pracował w zespole.
Źródło: "Rzeczpospolita", 12.07.2007, nr 161
Autor: Agata Łukaszewicz
|