| "Rzeczpospolita": Ustne wyroki nie powinny różnić się od pisemnych |
|
|
|
| czwartek, 21 lutego 2008 13:42 | |||
"Rzeczpospolita": Ustne wyroki nie powinny różnić się od pisemnychTakie przypadki dezorientują uczestników procesu, jakie jest rzeczywiste stanowisko sądu w ich sprawie. Poza tym podważają zaufanie do wymiaru sprawiedliwości To konkluzja wystąpienia Fundacji Helsińskiej do Krajowej Rady Sądownictwa (wysłano je też ministrowi sprawiedliwości, i Sejmowej Komisji Sprawiedliwości). Fundacja wskazuje, że obserwacje postępowań sądowych przez jej pracowników i współpracowników pokazują, iż uzasadnienia ustne wyroków lub postanowień niekiedy znacząco odbiegają od sporządzonych później pisemnych. Jest naturalne, że motywy rozstrzygnięcia są przedstawiane na sali sądowej mniej obszernie i precyzyjnie niż w pisemnym uzasadnieniu. Nie można jednak aprobować, by różniły się istotnie co do meritum. Raz rozbieżne okazują się oceny stanów faktycznych, innym razem niespójne są wnioski wyprowadzane z materiału dowodowego. Równie niepokojące jest pomijanie w uzasadnieniach pisemnych istotnych argumentów przywoływanych podczas ogłaszania wyroku. Typowe nieścisłości– Zdarza się to niejednokrotnie – powiedział „Rz” dr Adam Bodnar kierujący w FH działem prawnym. – Niestety, spotykałem się z takimi sytuacjami dość często i nie były to mało ważne rozbieżności – powiedział „Rz” adwokat Czesław Jaworski, były prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. – Z czego się to bierze? Chyba przede wszystkim z tego, że między ustnym uzasadnieniem a pisemnym upływa nieraz kilka miesięcy i sędzia nie pamięta w pełni swych wywodów. Nie ma co liczyć na przywrócenie stosowanej kiedyś zasady, że sędzia właściwie odczytywał gotowe uzasadnienie, ale należy zabiegać o to, by skrócić czas między jednym a drugim. Różnice, zwłaszcza u nieobeznanych z sądami osób, mogą budzić podejrzenia, że dzieją się jakieś zakulisowe sprawy. – Sędzia może się pomylić, może być źle zrozumiany. Liczy się to, co napisze w pisemnym uzasadnieniu – wskazuje adwokat Kazimierz Granys. – Tak czy inaczej, należy unikać takich sytuacji. Może jednak zapisywać– Jeżeli ustne uzasadnienie było tylko krótsze, to można to zrozumieć, niedopuszczalne byłoby natomiast, gdyby w ustnym sędzia wskazał jako podstawę oddalenia pozwu np. przedawnienie, a w pisemnym jakieś względy merytoryczne. Skarga na taką rozbieżność mogłaby być sygnałem dla prezesa, by zwrócić sędziemu uwagę na potknięcie – uważa Małgorzata Kuracka, przewodnicząca Wydziału Cywilnego warszawskiego SO. Adwokat Roman Nowosielski widzi w tych różnicach szkodę dla orzecznictwa, dla prawa. – W ustnym, na gorąco wygłaszanym uzasadnieniu sędzia często idzie dalej w argumentacji niż potem na piśmie. Odnosi się do wielu ważnych wątków, które poruszają adwokaci np. w mowach końcowych, a których w pisemnym uzasadnieniu zwykle już nie ma. Dobrze byłoby wiec, gdyby zwłaszcza w wyższych instancjach nagrywać ustne uzasadnienia. Niestety, zdarza się (na szczęście chyba zupełnie wyjątkowo), że i same orzeczenia są różne. Ryszard Biela, inżynier z Piły, zaskarżył taki przypadek do Strasburga (sprawa przyjęta, czeka na termin). Ma on od kilku lat utarczki, delikatnie mówiąc, z miejscowym wymiarem sprawiedliwości. Wytoczono mu bowiem sprawę o spowodowanie wypadku drogowego, z czego został uniewinniony, ale oskarżył policjantów, biegłych i prokuratora, który nadzorował śledztwo, o „wrobienie” go w tę sprawę. Jakież było jego zdziwienie, gdy po paru latach przepychanek procesowych z prokuraturą usłyszał najpierw ustne postanowienie Sądu Rejonowego w Chodzieży, że prokuratura ma na nowo rozpatrzyć jego zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa, a 13 dni później dostał na piśmie postanowienie tego samego sędziego oddalające jego zażalenie na odmowę wszczęcia śledztwa.
"Rzeczpospolita" z 21 lutego 2008 r.
|







