| "Rzeczpospolita": Zybertowicz chce mieć prawo mówić |
|
|
|
| piątek, 14 września 2007 10:55 | |||||
"Rzeczpospolita": Zybertowicz chce mieć prawo mówić
Andrzej Zybertowicz zapowiedział, że ujawni dziś nazwiska osób
związanych ze służbami specjalnymi PRL i III RP. Co na to sąd, który
kazał mu milczeć? Na zjeździe Polskiego Towarzystwa Socjologicznego w Zielonej Górze prof. Zybertowicz będzie też udowadniał tezę, że imperium Solorza wywodzi się z niejasnych związków biznesmena z tajnymi służbami. - Źródła wielu inicjatyw gospodarczych początku transformacji są ulokowane w latach 80., a dokładnie w zasobach służb specjalnych wytworzonych w latach 80. - twierdzi Zybertowicz. Tytuł jego referatu to "Twarze i plecy". - To spiskowa teoria, ale nie dziejów, lecz pewnej operacji - zapowiada Zybertowicz i wyjaśnia, jak zamierza udokumentować swą tezę. - Przedstawię, poza Zygmuntem Solorzem współpracującym z cywilnymi służbami specjalnymi, nazwiska 15 osób w taki lub inny sposób związanych z tajnymi służbami PRL lub III RP, które popierały jego działalność gospodarczą. Zybertowicz nie chce ujawniać tych nazwisk przed swym piątkowym wykładem. Zapewnia, że przedstawi również nowe fakty i dokumenty. Źródłem informacji jest dokumentacja koncesyjna, która po odtajnieniu na wniosek Zybertowicza została mu udostępniona. Wynika z niej, że KRRiT, przesłuchując Solorza, nie próbowała zmusić kandydata do przedstawienia szczegółów jego niejasnej biografii. Wręcz namawiała go do stosowania niekonwencjonalnej kampanii propagandowej, by przeciwstawić się temu, co wówczas pisała "Rz" o mało przejrzystym życiorysie biznesmena. Zybertowicz od 7 września ma zakaz wypowiadania się na temat współpracy Solorza z wywiadem PRL. Profesor jest głównym doradcą premiera do spraw bezpieczeństwa. Bronił go wczoraj prezydent Polski. Lech Kaczyński sądowym zakazem wypowiedzi dla Zybertowicza jest zbulwersowany. - Nawet za PRL nie było tak, że socjologom za to, co mówili, wytaczano procesy - mówi. Jarosław Kałucki, ceg
|







