| Gazeta Wyborcza: "IPN przestanie odmawiać?" |
|
|
|
| wtorek, 28 lipca 2009 12:58 | |||
Gazeta Wyborcza: "IPN przestanie odmawiać?"Czy sąd ukróci praktykę IPN, który odmawia dostępu do własnej teczki na podstawie przepisu identycznego jak uznany przez Trybunał Konstytucyjny za sprzeczny z konstytucją? Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zadał właśnie Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie, czy jest sprzeczny z konstytucją przepis, według którego IPN nie udostępnia zainteresowanym dokumentów, z których „wynika, że wnioskodawca był traktowany przez organy bezpieczeństwa jako tajny informator lub pomocnik przy operacyjnym zdobywaniu informacji". Odpowiedź będzie raczej formalnością, bo Trybunał już ponad dwa lata temu ocenił, że przez swoją ogólnikowość i niedookreśloność daje on Instytutowi Pamięci Narodowej nieograniczoną władzę blokowania dostępu do dokumentów, a przez to narusza konstytucyjne prawo dostępu do informacji gromadzonych o obywatelu przez władze publiczne, składania do nich wyjaśnień i sprostowań. Jednak przepis występował w ustawie o IPN w dwóch miejscach. Raz, gdy określał, do jakich informacji z własnej teczki każdy ma prawo, a drugi-gdy określa, co IPN ma mu pokazywać. Trybunał unieważnił tylko ten pierwszy. Drugi pozostał, a IPN szeroko z niego korzysta, argumentując, że skoro przepis jest, to ma obowiązek go stosować. Rząd i sejmowa komisja sprawiedliwości wiedziały o problemie, ale uznały, że nie trzeba nowelizować ustawy o IPN-ie, bo sprawę powinno załatwić orzecznictwo sądów administracyjnych, które będą uchylać decyzje prezesa IPN sprzeczne z konstytucją. Ale nie załatwiło. Do sądów administracyjnych tylko w ostatnim roku złożono ponad 70 skarg na odmowę dostępu do akt, z których większość dotyczy właśnie tego przepisu. Jedną z nich skierował Lech Wałęsa, któremu na podstawie tego przepisu IPN odmówił w lutym dostępu do części dokumentów z jego teczki z początku lat 80. Instytut motywował to właśnie tym, że może z nich wynikać, że Wałęsa „był traktowany" jako agent. We wniesieniu skarg siedmiu osobom pomagała Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Podnosiła, że skoro identyczny przepis zakwestionował Trybunał, to należy uznać, że jego brat bliźniak też narusza konstytucję. Lub przynajmniej zadać pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu. Ale sądy podzielały argumentację IPN-u: ma prawo stosować istniejący przepis - i tyle. Dopiero teraz jeden ze składów sędziowskich warszawskiego WSA zdecydował się na zadanie pytania prawnego Trybunałowi. - Mam nadzieję, że skończy się wreszcie ta absurdalna sytuacja, w której wszyscy wiedzą, że przepis narusza konstytucyjne prawa obywateli, ale nikt nie poczuwa się do tego, by coś w tej sprawie zrobić. Półtora roku temu sygnalizowaliśmy sprawę rzecznikowi praw obywatelskich, ale do tej pory nie odpowiedział - mówi Paweł Osik z programu „Prawa człowieka a rozliczenia z przeszłością" Fundacji Helsińskiej. EWA SIEDLECKA Źródło: Gazeta Wyborcza (28 lipca 2009)
|








