| Gazeta Wyborcza: "Strasburg swoje, a Polska lustruje" |
|
|
|
| środa, 29 kwietnia 2009 16:28 | |||
Gazeta Wyborcza: "Strasburg swoje, a Polska lustruje"Polska procedura lustracyjna narusza prawo do sprawiedliwego sądu - orzekł Trybunał w Strasburgu. To piąty taki wyrok, a władze nie reagują - komentuje Fundacja Helsińska
Wczoraj Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu ogłosił wyrok w sprawie Alicji Rasmussen - emerytowanej sędzi, którą sąd lustracyjny uznał za kłamcę lustracyjnego. W oświadczeniu lustracyjnym z 1999 r. napisała, że nie była współpracownikiem tajnych służb PRL, choć pod groźbą zablokowania jej i dzieciom możliwości wyjazdu z Polski zmuszono ją do podpisania deklaracji o współpracy. Złożyła też kilka raportów, ale w jej ocenie nie zamieściła w nich nic, co mogłoby być użyteczne dla służb. Rzecznik interesu publicznego Bogusław Nizieński uznał, że była tajnym i świadomym współpracownikiem. Tę ocenę podzieliły sądy dwóch instancji, a Sąd Najwyższy oddalił kasację. Oparły się na zeznaniach dwóch esbeków, którzy twierdzili, że sędzia napisała nie kilka zachowanych, ale kilkanaście raportów, i była chętna do współpracy. Jako kłamca lustracyjny straciła prawo do uprzywilejowanej emerytury (75 proc uposażenia sędziowskiego). Do Strasburga skarżyła się przede wszystkim na to, że w ogóle poddano ją lustracji, choć w tamtym czasie była już sędzią w stanie spoczynku. A więc lustrowanie jej wykraczało poza cel lustracji: „eliminację z funkcji publicznych b. agentów, którzy ukrywając swoją przeszłość, mogą być podatni na szantaż i przez to zagrażać demokratycznemu państwu". Drugim zarzutem było, że sąd zastosował za szeroką definicję współpracy, nie biorąc pod uwagę, że z dokumentów wynikało, iż jej raporty nie były użyteczne. Skarżyła się też na to, że naruszono jej prawo do obrony, utrudniając korzystanie z dokumentów IPN. Oskarżyciel zaś dysponował nimi bez ograniczeń. Trybunał zaakceptował tylko ten ostatni zarzut, pozostałe pozostawiając bez oceny. Uznał ich rozpatrywanie za zbędne, skoro zakwestionował procedurę. - Uznał, że nie ma powodu, by dokumenty wytworzone przez służby poprzedniego systemu po 20 latach od jego upadku nadal były chronione klauzulą tajemnicy. Szczególnie jeśli grozi to naruszaniem praw i wolności obywatelskich, w tym przypadku prawa do rzetelnej procedury sądowej - komentuje wyrok mec. Mikołaj Pietrzak z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która zgłosiła w tej sprawie do Trybunału amicus curiae (opinię przyjaciela sądu). - To piąta polska sprawa lustracyjna, w której zapada taki wyrok. Choć dotyczą poprzedniej ustawy lustracyjnej, problem z korzystaniem przez lustrowanych z materiałów IPN nie zniknął, wręcz się pogłębił. ABW drobiazgowo kontroluje sposób udostępniania w sądach - także lustracyjnych - tych materiałów. Tak, że teraz nie można już nawet robić notatek - mówi mec. Pietrzak. - Polskie władze ignorują kolejne wyroki Trybunału, nic nie robiąc Ostatnio na zapytanie komisarza praw człowieka Rady Europy Thomasa Hammarberga odpowiedziały, że ta sprawa nie stanęła na Komitecie Ministrów Rady Europy - mówi dr Adam Bodnar z Fundacji. A to ten komitet może zasygnalizować rządowi, że nie wykonuje orzeczeń. Bodnar podkreśla, że nie wykonany jest wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego sprzed dwu lat w sprawie ustawy lustracyjnej. Paweł Osik, prawnik działającego w ramach Fundacji programu „Prawa człowieka a rozliczenia z przeszłością", uważa, że aby wykonać strasburskie wyroki, wystarczy drobna nowelizacja kodeksu postępowania karnego, która wyłączy stosowanie jego przepisów dotyczących ochrony informacji niejawnych w przypadku postępowań lustracyjnych. EWA SIEDLECKA
Źródło: Gazeta Wyborcza (29 kwietnia 2009)
|








