|
|
|
| poniedziałek, 28 grudnia 2009 11:19 | |||
Gazeta Wyborcza: „Z lustracją przez sądy: aż do Strasburga i od nowa”Pierwsze wznowienie procesu lustracyjnego po wyroku Trybunału w Strasburgu. Sąd Najwyższy przychylił się do wniosku sędzi, która wygrała w Trybunale W 2004 r. sąd lustracyjny prawomocnie stwierdził, że sędzia w stanie spoczynku Alicja Rasmussen złożyła w 1998 r. nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne. Nie przyznała się w nim do współpracy z organami bezpieczeństwa PRL, a zdaniem sądu zachowało się wystarczająco dużo materiałów, na podstawie których można stwierdzić, że była świadomym tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa. Jako kłamca lustracyjny Alicja Rasmussen w 2005 r. utraciła uprzywilejowaną sędziowską emeryturę. Poskarżyła się do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu na naruszenie prawa do sprawiedliwego sądu przez złamanie zasady równości broni. Chodzi o to, że część akt sprawy była utajniona. Swobodny dostęp do nich miał oskarżyciel – rzecznik interesu publicznego. Oskarżona o kłamstwo i jej pełnomocnik mogli zapoznawać się z nimi tylko w kancelarii tajnej. Nie wolno im było robić kopii, lecz jedynie notatki, które też trzeba zostawiać w kancelarii tajnej, a wydawane były tylko na rozprawę. Trybunał w Strasburgu uznał, że „taka sytuacja jest nie do pogodzenia z rzetelnością procedury karnej, w tym z zasadą równości broni". Podkreślił też-podobnie jak w innych polskich sprawach lustracyjnych, które toczyły się w Strasburgu - że chronienie tajemnicą państwową akt PRL-owskiego aparatu represji nie leży w interesie publicznym i może być stosowane jedynie wyjątkowo. Podobne wyroki w Strasburgu uzyskali poseł SLD Robert Matyjek, adwokaci Wanda Bobek i Zbigniew Luboch oraz europoseł PO Stanisław Jałowiecki. Na razie tylko Alicja Rasmussen żądała wznowienia postępowania lustracyjnego. We wniosku do Sądu Najwyższego powołała się na art. 540 par. 3 kodeksu postępowania karnego. Pozwala on na wznowienie, „gdy potrzeba taka wynika z rozstrzygnięcia organu międzynarodowego działającego na mocy umowy międzynarodowej ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską". IPN argumentował, że takiej potrzeby nie ma, bo Trybunał w Strasburgu nie podważył treści wyroku sądu lustracyjnego, lecz procedurę, która do niego doprowadziła. Jednak Sąd Najwyższy to rozumowanie odrzucił. Sądowi Okręgowemu w Szczecinie, który będzie sądził sprawę od nowa, SN dal wytyczne, by „uniknął przyczyn", które doprowadziły do uznania przez Trybunał w Strasburgu naruszenia prawa do sądu. I że „w świetle obowiązujących [dziś] reguł dotyczących jawności postępowań lustracyjnych i akt w tych sprawach można oczekiwać, że i materiały źródłowe utraciły status »ściśle tajnych«". W razie gdyby jednak nie utraciły, sąd powinien zwrócić się do IPN-u o zdjęcie z nich klauzuli tajności. Według nowej ustawy lustracyjnej, która weszła w życie w kwietniu 2007 r., akta spraw lustracyjnych osób publicznych są jawne (może się z nimi w siedzibie IPN zapoznać każdy). Czyli w procesach lustracyjnych prowadzonych na mocy nowej ustawy nie powinno być już problemu z udostępnianiem akt lustrowanym. Czy więc wznowienie postępowania w sprawie Rasmussen ma jakieś znaczenie dla praktyki postępowań lustracyjnych? - Mogą się zdarzyć sytuacje, gdy część materiału dowodowego pochodzi z tzw. zbioru zastrzeżonego IPN [takiego, w którym są dokumenty istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa]. I nadal obowiązuje rozporządzenie dotyczące dostępu do takich materiałów, czyli nawet notatki sporządzone do celów procesowych z takich materiałów nie mogą być wyniesione z kancelarii tajnej - mówi Mikołaj Pietrzak, adwokat i współpracownik programu „Prawa człowieka a rozliczenia z przeszłością" prowadzonego przez Fundację Helsińską. Ewa Siedlecka
Źródło: Gazeta Wyborcza (28 grudnia 2009)
|








